Nasze hity
Teraz to ja się z tym męczę. Powiedział, że chce być ze mną (choć mnie nie kocha) i dziećmi i będzie się starał. Problem w tym że jego "starał się" znacznie różni się od mojego. Stwierdził, że chce żeby to wróciło do normy naturalnie, a nie na siłę i dlatego nie będzie nic robił na siłę, nie będzie udawał. Wobec tego wydaje mi się, że mi bardziej na tym związku zależy niż jemu. (Choć nie ukrywam - oboje się staramy). Szczerych rozmów już mieliśmy tyle, że niedobrze mi się robi na samą myśl, że znowu miałabym to rozdrapywać. Zapomnieć też nie umiem. Jak z tym żyć? Wybaczyć czy walczyć? Proszę o prawdziwe rady, a nie głupie komentarze. Nie mam z kim pogadać...















