Nasze hity
Od kwietnia zaczął znikać z domu, myślałam, że jeździ do swoich rodziców. Nie kontrolowałam go nigdy, zresztą mam swoja firmę, o którą musiałam dbać, pisałam pracę magisterską, musiałam również dbać o dom. Zaczęły się awantury, wszystko we mnie było złe, zaczęłam podejrzewać, że mąż ma kolejną "koleżankę". Brakowało mi dowodu. Sprawdziłam konto bankowe, a tam okazało się, że pieniążki znikają na tankowanie samochodu w zastraszającym tempie. Wtedy już byłam pewna, że znowu gdzieś jeździ. Kiedy spał, wzięłam jego komórkę i przeczytałam smsa następującej treści: "Dlaczego się nie odzywasz, chyba kochasz się z żoną. W ogóle to dziwi mnie, że jeszcze z nią mieszkasz, ona Ci nawet samochodu nie chce dać. Jeszcze się okaże, że z nią zostaniesz. Łatwo jest mieć żonę w domu, a kochankę na boku. Czuję się jak szmata." Rano powiedziałam do męża tak: "Chciałabym zaoszczędzić stresów i trudnych sytuacji Twojej koleżance, a Tobie dylematów i dlatego proszę Cię o to, abyś się wyprowadził z domu."
Były łzy i kłamstwa, opowieści, że to nie to znaczy tego, co ja myślę itp. Tym razem okazałam się nieugięta. Pozbyłam się męża pasożyta z domu, który w perfidny sposób mnie wykorzystywał. Nie miał żadnych skrupułów, żadnych zasad. Bez mrugnięcia okiem korzystał z tego, że żona na niego pracuje, że się stara, że płaci wszystko, że dba o niego i o dom. Jest bardzo dobrym manipulantem, bo kobieta, która pisała tego smsa nie jest osobą prymitywną, jest wykształcona, jest terapeutą rodzinnym z wykształcenia, a mimo to dała mu wiarę w jego kłamstwa. Na szczęście ja już mam to za sobą. Paradoksalnie zawdzięczam to kochance mojego męża, która pozbawiła mnie ostatniego bastionu mojego małżeństwa - złudzeń.
Teraz on mieszka u rodziców, nie pracuje, nie płaci na syna, bo w końcu skąd ma wziąć, jak jest biedny i nie pracuje. Rodzice go utrzymują, kochanka czasem odwiedza, czasem on jedzie do niej. A ja cóż, układam sobie życie od nowa, poznałam kogoś i teraz dopiero wiem w jakim chorym związku żyłam. .















