Nasze hity
Jest tez jeszcze jeden zasadniczy problem: jego ojciec. Otóż ma on zamożnego ojca i liczy na to, że po ślubie dostaniemy od niego na start i pomoc finansową na budowę domu. Po wigilii jego ojciec, składając mi życzenia, powiedział: "już czas, żebyście się w końcu pobrali, ale ślubu nie będzie". Nie chodzi tu absolutnie o pieniądze, tylko o rodzinę, z którą jest skłócony, a boi się, że jak ich zaprosi, to będzie się czuł niekomfortowo. Łukasz jest bardzo za swoim ojcem i wkurza mnie to, że on robi wszystko tak, jak chce jego ojciec - nie bierze pod uwagę mojego zdania.
Próbowałam już tysiąc razy rozmawiać - możemy przecież zaprosić więcej osób ode mnie, od niego mniej lub nie zapraszać kilku osób - ale on absolutnie nie chce o tym słyszeć. Kolejna kwestia - pieniądze. Ja jestem za tym, żeby kupić mieszkanie i po kilku latach zacząć się budować - na spokojnie. On czeka na to, aż jego ojciec da mu działkę budowlaną, którą mu obiecał i na niej wybudujemy dom. Problem w tym, że Wojtek chciałby zacząć się już budować - ale nie potrafi usiąść i porozmawiać z tatą, żeby załatwiał już przepis czy tam darowiznę.
Czy ja za dużo wymagam po 6,5 roku? Czasem sobie myślę sobie, że nie ma na co liczyć, zmieniać kogoś na siłę albo czekać na to, aż ktoś się zmieni, tylko szkoda mi tych pięknych, wspaniałych chwil przeżytych razem - jednocześnie myśląc o zakończeniu tego związku, który do niczego nie prowadzi.















