On nie chce się ze mną ożenić

kasia-m1986 / 13.02.2012
 AAA
Chciałabym Wam opisać moją historię i proszę o rady, bo nie wiem, co mam już myśleć o moim związku. Mam 25 lat, mój narzeczony 30. Od 6,5 roku jesteśmy razem - nie mamy dzieci, nie mieszkamy razem. Od około trzech lat jesteśmy zaręczeni, ale na tym się skończyło, jeśli chodzi o jakiekolwiek życiowe decyzje.
Niby jest nam ze sobą dobrze - wszyscy uważają nas za szczęśliwą, zgraną parę, zawsze pogodni, weseli i uśmiechnięci, bez żadnych kłopotów, po prostu sielanka. Ale od pewnego czasu się między nami psuje - ja mam już dość przyjeżdżania do mnie jak do nastolatki, chciałabym założyć rodzinę, wziąć ślub, wybudować dom. Mój narzeczony też jest tego zdania, że za długo ze sobą jesteśmy, ale na tym gadaniu się kończy. Za każdym razem, kiedy chcę z nim porozmawiać o organizacji ślubu, to on się denerwuje i uważa, że za bardzo wszystko przeżywam. Problem tkwi też w tym, że on ma bardzo mała rodzinę i nie chce żadnego dużego ślubu - ja z kolei mam ogromna rodzinę i marzę o wielkim weselu. Nie chce iść na kompromis, ponieważ to jest moje marzenie, żeby wziąć ślub w gronie nie tylko rodziny, ale i przyjaciół, na których ślubach tez byliśmy.

Jest tez jeszcze jeden zasadniczy problem: jego ojciec. Otóż ma on zamożnego ojca i liczy na to, że po ślubie dostaniemy od niego na start i pomoc finansową na budowę domu. Po wigilii jego ojciec, składając mi życzenia, powiedział: "już czas, żebyście się w końcu pobrali, ale ślubu nie będzie". Nie chodzi tu absolutnie o pieniądze, tylko o rodzinę, z którą jest skłócony, a boi się, że jak ich zaprosi, to będzie się czuł niekomfortowo. Łukasz jest bardzo za swoim ojcem i wkurza mnie to, że on robi wszystko tak, jak chce jego ojciec - nie bierze pod uwagę mojego zdania.

Próbowałam już tysiąc razy rozmawiać - możemy przecież zaprosić więcej osób ode mnie, od niego mniej lub nie zapraszać kilku osób - ale on absolutnie nie chce o tym słyszeć. Kolejna kwestia - pieniądze. Ja jestem za tym, żeby kupić mieszkanie i po kilku latach zacząć się budować - na spokojnie. On czeka na to, aż jego ojciec da mu działkę budowlaną, którą mu obiecał i na niej wybudujemy dom. Problem w tym, że Wojtek chciałby zacząć się już budować - ale nie potrafi usiąść i porozmawiać z tatą, żeby załatwiał już przepis czy tam darowiznę.

Czy ja za dużo wymagam po 6,5 roku? Czasem sobie myślę sobie, że nie ma na co liczyć, zmieniać kogoś na siłę albo czekać na to, aż ktoś się zmieni, tylko szkoda mi tych pięknych, wspaniałych chwil przeżytych razem - jednocześnie myśląc o zakończeniu tego związku, który do niczego nie prowadzi.
Poruszyła Cię ta historia? Masz na ten temat własne zdanie lub podobne doświadczenia? Podziel się z nami swoją opinią!

Wyślij list

oceń
2
3
Podziel się

Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: +1 [1]
~kiciaaa [2012-02-27 13:19]

moze lepiej najpierw sprobujcie po prostu zamieszkać razem... wynajmnijcie coś i zobaczycie jak będzie a dla niego bedzie to "delikatniejsze" wprowadzenie na nowy etap związku zamiast "noweźmytenślubwreszcie"

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~z [2012-02-24 12:04]

Jak nie ma sewgo zdania i liczy sie tylko tatus szkoda czasu marnować z takim facetem po ślubie tez tatus bedie decydował

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~* [2012-02-21 13:52]

To w koncu Lukasz, czy Wojtek?

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~bella647 [2012-02-20 11:23]

Porozmawiaj z nim szczerze,twój facet widocznie się czegoś boi pytanie tylko czego ślubu? albo czegoś innego?Ja na twoim miejscu bym nie nalegała z tym ślubem,pamiętaj że na siłę miłości rodziny nie zdobędziesz lecz przeciwnie będzie coraz gorzej jak ty będziesz nalegała a on wciąż bedzie tego tematu unikał,wtedy będziesz miała pewność że trzeba odejść ale wcześniej uprzeć go o tym że to już koniec.a co do rodziny to on niech nie patrzy na swą rodzinę czy twoja i niech nie szuka wymówek, Bo to właśnie z tb ma zbudować nowa rodzinę.

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
~ona24 [2012-02-15 15:23]

Ja mam 24 lata a moj chlopak 30 ,o zaręczynach i o ślubie nie chce słyszeć a jesteśmy ze sobą 8 lat ...zmienia temat od razu jak zaczynam ten temat.Do ślubu mi się nie spieszy ,ale zaręczyny czemu nie !!!!!;(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +9 [11]
~JA [2012-02-14 23:11]

MADRA OSOBA-REZYGNUJE ZE ZWIAZKU BEZ PRZYSZLOSCI. OSOBA UZALEZNIONA OD CHOREGO ZWIAZKU-TO OSOBA CHORA PSYCHICZNIE. RADA w takim przypadku-UDAJ SIE DO PSYCHOLOGA.< Gdyz w takim wypadku jestes zalezna od niego,czyli jestes slaba i nie masz sily przebicia,charakteru,gdyz jestes za slaba ,by dostrzec,ze dany zwiazke nie ma sensu. Z tego co tupiszesz,to ON NIE CHCE,a TY CHCESZ ZA BARDZO-tzn.TO POCZATEK KONCA. Jesli on wie,ze Tobie na tym zalezy,a sie nie stara,TO TAK NAPRAWDE NIEZALEZY MU NA TOBIE.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~Zaręczona [2012-02-19 09:01]

Rozumiem Cię doskonale, wcale nie uważam, że jesteś zdesperowana czy chodzi Ci tylko o wesele, jak niektorzy tu sugerują... Po ok.2 latach znajomości narzeczony oświadczył mi się - sugerowałam mu, że to konieczne jeśli chcemy zakładać rodzinę, a przecież chcemy :-) też był niby oporny. Kilka tygodni po zaręczynach ustaliliśmy datę ślubu, ktory odbędzie się po 3 latach znajomosci, zatem za 2 miesiące :-) o naciskach już nic nie słyszę, zaangażował się w sprawy ślubno-weselne, a miłość kwitnie :-) Dobrze, że sobie ustaliłaś, że dajesz mu czas, tylko postaraj się być konsekwentna w razie czego. Ale mam nadzieję że facet sie ogarnie i zrobi co należy :-)

odpowiedz

Ocena: +5 [5]
~rozsądna [2012-02-18 20:53]

Nie ma się co dziwić ,że dziewczyna chce sobie ustabilizować życie,na co ma czekać?,aż jaśnie pan się zdecyduje ,a ona będzie starszą panią.Zostaw tego chłopca,bo gdyby chciał z Tobą zakładać rodzinę ,to nie marudziłby.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~mu [2012-02-18 13:53]

mysle ze jesli sie spina na sama mysl o slubie i po prawie 7 latach nie potrafi sie ogarnac to watpie by w ogole to nastapilo. szkoda :/

odpowiedz

Ocena: -15 [21]
~Alina Schroeder [2012-02-17 12:57]

Z nami tez tak było - ja szczególnie byłam zamknięte i analizowałam co powinno być a co nie. Chciałam nagiąć życie do swoich wyobrażeń. I wtedy był czas na to, by odejść - przecież tak naprawdę nie byliśmy razem. Wszystko się zmieniło niedawno tuz przed Sylwestrem mój wciągnął mnie na seks w szpilkach pod prysznicem. Było bosko - to jak owoc zakazany - w sukience, butach, on w koszuli, tylko krawat poluźniony. Ale butki się rozluźniły i je musiałam sprzedać ze stratą na allegro (strata 150 zł). Teraz na przeprosiny kupił mi fantastyczne czarne sandałki na szpilce od zary (są na przykład w idolo.pl zara czarne sandałki na szpilce kolekcja wiosna 2012). Dziewczyny - niebotyczne szpile a wygodne jak by były o połowę niższe. teraz nie wchodzę już pod prysznic, ale one są fantastyczne do seksu od tyłu, cudownie - miałam na sobie tylko króciutką plisowaną (też od Zary) na gołe ciało i te sandałki. W nich jakos, wiecie, pupa się zadziera czy co bo nigdy przedtem nie miałam półgodzinnego ciągłego szczytowania. Mo też zrobił co swoje kilka razy pod rząd; teraz mam tylko drobny problem - mam plamy z tyłu na plisach i sie zastanawiam czy to sprać (normalnie by zeszło) Ale może się tylko rozmaże? Dziewczyny, jak to czyścić? I trochę sie zastanawiam nad jednym - jemu chyba wtedy robi się tek dobrze, jak coś upapra na mnie - wtedy te czółenka a teraz sukienka. Sek w tym, ze i mnie to wzięło. Totalny odlot. Tylko - jak uratować sukienkę? Czy jak spiorę - to sie pliski nie rozlecą a plama się rozszerzy? Może to wykruszyć? Powoli i mozolnie, ale idzie. DZIEWCZYNY, JAK CZYŚCICIE TAKIE ŚLADY? Ale to nie jest tak ważne jak to, że dałam się ponieść i tak naprawdę dopiero od dwóch miesięcy, od tamtej chwili sprzed Sylwestra przestałam myśleć co, jak i dlaczego. Za poradę będę wdzięczna, ale przecież nie sukienka jest najważniejsza. Wreszcie wiem, że żyję. i teraz czasami nachodzą mnie myśli, by go zostawić. Nie chciał być ze mną na zawsze, nie chciał ślubu - to niech teraz skowyczy. Wiem, że tak zrobię, wiem, że go zostawię - chociaż wiem, po tych pierwszych w życiu szaleństwach, że i ja będę skowyczeć z tęsknoty za spełnieniem, które wreszcie poznałam. Ale jeśli tego nie zrobię - to wróci stary czas OBOWIĄZKU i ROZSĄDKU...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -2 [6]
~ewa [2012-02-15 22:18]

To że żyjemy razem i uprawiamy seks to nie zawsze jest tak że się otwiera partner na partnera.My byliśmy otwarci na siebie nawet partner był przy mnie podczas badań u ginekologa i do dziś jest jako mąż.Porody wspólne i nie mamy żadnych tajemnic przed sobą.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +4 [6]
~Ala [2012-02-17 10:01]

@CA i Autorka Dziewczyny mam wrażenie, że Wam chodzi tylko i wyłącznie o ślub nie jest dla Was ważne z kim chcecie poprostu pierścionka i obrączki na palcu. Gdybyście naprawdę kochały to nie stawiałybyście swoim facetom ultimatum. Jesteście jeszcze bardzo młodziutkie macie czas, a związek małżeński zawiera się z wielkiej miłości a nie dlatego że czas upływa.

odpowiedz

Ocena: +9 [9]
~ula [2012-02-17 02:30]

Szanowna redakcjo, proszę bardziej przykładać się do redagowania pseudolistów 'do Kasi' - krysie się przejęły i doradzają fikcyjnej narzeczonej Wojtka alias Łukasza;)

odpowiedz

Ocena: +10 [10]
~CA [2012-02-16 20:12]

Witaj, Twoja historia szczególnie do mnie trafiła, bo jestem w okrutnie podobnej sytuacji. Jestem od Ciebie kilka lat młodsza, tak samo jak mój partner od Twojego, niemniej stuknęło nam razem 5 lat. On już pracuje, ja jeszcze studiuję. Jakiś czas temu (pomimo może młodego wieku) stwierdziłam, że można by zacząć planować powoli wspólną przyszłość. Ok, nawet z jego strony usłyszałam, że zrobi wszystko żebym była szczęśliwa. U nas sprawa nie rozbija się o pieniądze, bo nie oczekuję gigantycznego pierścionka zaręczynowego - wolę coś skromnego - a na ślub pieniądze są. Jednak, tak jak u Ciebie, gdy próbuję rozmawiać, dojść, czy dla niego to za szybko, czy nie chce formalizować związku, czy właściwie jaki jest powód tego, że od niecałego roku "mówimy" o zaręczynach i cisza - zawsze się puszy, wykręca, czasem nic nie mówi, bywa, że sam sobie zaprzecza. Stwierdziłam, że może po prostu zapytam, jak on nas widzi za kilka lat, ale... usłyszałam, że będzie co będzie i że to za daleka przyszłość, by ją planować. Super... mimo, że jestem młoda, to już kilka razy złapałam sie na tym, że ani się spostrzegamy, a rok, dwa, trzy mijają, tak strasznie szybko. Przy rozmowach zawsze byłam delikatna, nie naciskałam, czekałam na odpowiedz, w niezręcznych chwilach obracałam coś w żart, żeby było luźniej, ale dalej trwamy w takiej stagnacji, takim zawieszeniu. Za pół roku nasze drogi się trochę rozjadą na kilka miesięcy z powodu różnych wyjazdów. Powiedziałam mu, że chcę, żeby do tej chwili zaczęło nas łączyć coś więcej niż bycie "dziewczyną i chłopakiem", bo nie mamy już 15 lat. Usłyszałam od niego "aha". Mało pocieszające... Nasze historie są podobne, bo obie nie wiemy co dalej robić, na co liczyć, jak się zachować... Stanęłam jakiś czas temu przed lustrem i zaczęłam się zastanawiać, czego ty dziewczyno chcesz? W końcu zaczęło do mnie docierać, że życie jest za krótkie, żeby żyć nadzieją czy marzeniem. Nie chcę dawać z siebie tak dużo komuś, kto nawet nie jest mi w stanie odpowiedzieć na kilka prostych pytań, tylko mnie zwodzi. Obiecałam sobie, że jeśli do czasu naszego rozjazdu w sierpniu nie podejmiemy żadnej decyzji (nawet jestem skłonna wyjechać bez pierścionka, ale z realną szansą na umocnienie naszego związku np w tegoroczną gwiazdkę) to będzie trzeba to zakończyć. Ja, tak jak Ty będę bardzo żałowała tych wszystkich cudownych chwil i wspomnień. Tego przez co razem przeszliśmy, ile dla siebie zrobiliśmy, ale nie można się okłamywać. Dałam mu jasny sygnał - nie będę tak czekała do końca świata, chcę iść dalej. Jeśli on nie traktuje moich potrzeb poważnie, to po co się tak starać? Jeśli ma z czymś problem to prosiłam - powiedz - razem to przewalczymy, ale problemu nie ma. Taka moja rada, uniwersalna i dla wszystkich dziewczyn i kobiet - szanujmy siebie i swoje potrzeby. Szczególnie jeśli jasno je werbalizujemy a nie odnosi to żadnego skutku - nie udawajmy że jest ok, bo nie jest. Mężczyźni się nie domyślają - to prawda - ale jeśli o coś prosimy z zerowym odzewem, to znak, że ktoś tu jest niepoważny. Mamy prawo do szczęścia, do realizowania swoich marzeń. Nie stójmy w cieniu faceta, który powie "aha" i cisza. Jesteśmy fajnymi babkami i jeśli ktokolwiek tego nie docenia, to niestety, ale nas straci. Mężczyźni, dlaczego tak często musimy odchodzić, żebyście pojęli, jakimi jesteśmy cudownymi kobietami?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +3 [5]
~ola [2012-02-15 17:54]

Pytanie zasadnicze - chcesz ślubu z nim, czy tylko super wesela? Jeśli tylko wesela to szukaj dalej, ale jeśli o sedno związku tu chodzi, czyli założenie rodziny ze ślubem włącznie to należy ze sobą szczerze porozmawiać. Może każde z Was ma inne wizje życia? Najważniejsze to mieć wspólne plany, wspólny cel, jak go nie ma to nie ma związku na dłuższą metę. Zakończyłam swój po kilku latach bezowocnego narzeczeństwa. Nie było wspólnego celu, inne ambicje - jak ktoś słusznie napisał dość ważna rzecz, żeby i na tym polu mniej więcej się dopasować. Życie nie jest bajką nie ma idealnych związków, ale wsparcie, zrozumienie i ten cel życia jest najważniejszy. Powodzenia!

odpowiedz

Ocena: +10 [14]
~Iwa [2012-02-15 08:45]

Witaj, moim zdaniem powinnaś się na spokojnie zastanowić czy Ty naprawdę kochasz tego faceta. Na moje oko pragniesz tylko ślubu i całęj tej otoczki z tym związanej, być może jest tak że koleżanki już powychodziły za mąż niektóre być może mają już dzieci i Ty pragniesz tego samego, ale zapewniam Cię nie tędy droga. Jeśli chcesz być szczęśliwa to najpierw dowiedz się czego sama chcesz i co czujesz a potem porozmawiaj szczerze ze swoim narzeczonym. Nigdy nie działaj na zasadzie jakoś to będzie, gdyż to nigdy nie zdaje egzaminu. Życzę Ci szczęścia i trafnie podjętej decyzji.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +4 [4]
alfiee [2012-02-15 12:32]

''...Czasem sobie myślę sobie, że nie ma na co liczyć.... ''poprawna odpowiedz ;)

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~dobra rada~` [2012-02-15 11:58]

Tak to prawda, że w małżeństwie chodzi o to żeby iść czasem na kompromisy. Musisz dużo rozmawiać ze swoim narzeczonym (nie wnikam jak ma na imię) jeżeli dalej nic nie będzie do niego trafiać, to powiedz w końcu, że nie chcesz tak dalej żyć. Jesteście już długo razem i zaskoczyło mnie to , że nie mieszkacie jeszcze razem. Powiedz mu, że jeżeli nadal będzie się tak ociągał z tym i słuchał na każdym kroku tatusia to odejdziesz, bo przecież chcesz założyć rodzinę. Na pewno będzie to trudne,ale po tych słowach może w końcu coś do niego trafi ? Zastanów się nad tym. A co do ślubu to bardzo dobry pomysł zaprosić z jego strony najbliższych i Twoją rodzinę. A z przyjaciół tylko tych najbliższych. To Wasz dzień, więc Wy podejmujecie decyzje kogo macie zaprosić , a kogo nie. Jeżeli Twój narzeczony będzie ciągle robił to co jego tata mówi , to nigdy chyba się nie dogadacie. Widać, że jest bardzo uparty,ale jakoś może uda Ci się otworzyć mu oczy. Powodzenia.

odpowiedz

Ocena: +8 [10]
~życzliwa [2012-02-15 10:04]

To On ma na imię Łukasz czy Wojtek?

odpowiedz

Ocena: 0 [10]
~bf [2012-02-15 00:20]

czytajac to zaczelam sie zastanawiac nad soba, moja droga nie martw sie.. - mam 26 lat, z zwiazku jestem juz 10 lat (a pierscionka jak nie bylo tak nie ma..) nie mieszkamy razem, nie mamy dzieci. To chyba ja sie powinnam martwic?!

odpowiedz

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej

Mapa

Zobacz w innych serwisach