Nasze hity
Tylko, że mi nigdy nie przyszłoby do głowy, żeby coś takiego powiedzieć do żony, że chce rozwodu po kilkunastu tygodniach małżeństwa. Ona twierdzi, że się zmieniłem, że jej nie kocham, kiedy ja ją bardzo mocno kocham i jest wszystkim dla mnie.
Wiem że to nieładnie, że przeczytałem jej sms'a, ale jak się pisze do byłego chłopaka, a on odpisuje, "też chciałbym cofnąć czas", to co ja mam myśleć...
Kiedy jest okres pogody, śmiejemy się, wygłupiamy, ale gdy tylko coś się popsuje, jeden incydent, mały, to od razu, rozwód, źle mi z Tobą i inne...
Ja nie chcę rozwodu, bo nie po to brałem ślub, po za tym ja ją kocham, nie wiem... nie wiem co myśleć, ja się staram, popełniam błędy jak każdy, nie zarabiam kokosów, ale ostatnio dostałem podwyżkę, szukam innej pracy, tylko w obecnej sytuacji na rynku, to nie jest łatwe.
Żona z kolei ma ciężki okres w pracy, może to to jest powodem...
Ale wcześniej też tak bywało i było ok.
Nie chce też być w związku z kimś na siłę, bo to nie wróży nic dobrego, poza tym lepiej teraz się rozstać, niż później gdy będą dzieci...
Nie tak sobie wyobrażałem swoje małżeństwo, moi rodzice są po ślubie 25 lat, przeżyli te wszystkie lata bo się kochają i szanują, a mi się wydaje, że żona mnie nie szanuje...
To może beznadziejna historia, pewnie będę czytał komentarze, że co za chłop ze mnie i tym podobne, tylko, że ja ją kocham, ona chyba mnie kocha, kiedyś kochała, ale obecnie to się zmieniło...















