Małżeństwo... widziane oczami męża

Kasprow / 29.07.2010
 AAA
Witajcie, Pomimo, iż jestem facetem, a to portal dla kobiet i o kobietach, chciałbym zamieścić w nim swoją historie, może powiecie coś o niej, może coś doradzicie, ocenicie, czy dobrze robię... Otóż od kilkunastu tygodni jestem "szczęśliwym" mężem. Dlaczego ten cudzysłów? A to dlatego, że od jakiegoś czasu słyszę tekst od żony "marzę by się obudzić i nie być mężatką", "odżałuje te 600 zł (ja: jakie 600 zł) na rozwód" i kilka podobnych...
Ślub i przyjęcie weselne było piękne, z pompą, moja rodzina i jej bardzo dobrze się bawiła i wszystko było takie piękne, ale zaczęły się pojawiać między nami nieporozumienia. Tylko że różnice i kłótnie w związkach były, są i będą.

Tylko, że mi nigdy nie przyszłoby do głowy, żeby coś takiego powiedzieć do żony, że chce rozwodu po kilkunastu tygodniach małżeństwa. Ona twierdzi, że się zmieniłem, że jej nie kocham, kiedy ja ją bardzo mocno kocham i jest wszystkim dla mnie.
Wiem że to nieładnie, że przeczytałem jej sms'a, ale jak się pisze do byłego chłopaka, a on odpisuje, "też chciałbym cofnąć czas", to co ja mam myśleć...
Kiedy jest okres pogody, śmiejemy się, wygłupiamy, ale gdy tylko coś się popsuje, jeden incydent, mały, to od razu, rozwód, źle mi z Tobą i inne...

Ja nie chcę rozwodu, bo nie po to brałem ślub, po za tym ja ją kocham, nie wiem... nie wiem co myśleć, ja się staram, popełniam błędy jak każdy, nie zarabiam kokosów, ale ostatnio dostałem podwyżkę, szukam innej pracy, tylko w obecnej sytuacji na rynku, to nie jest łatwe.
Żona z kolei ma ciężki okres w pracy, może to to jest powodem...
Ale wcześniej też tak bywało i było ok.

Nie chce też być w związku z kimś na siłę, bo to nie wróży nic dobrego, poza tym lepiej teraz się rozstać, niż później gdy będą dzieci...
Nie tak sobie wyobrażałem swoje małżeństwo, moi rodzice są po ślubie 25 lat, przeżyli te wszystkie lata bo się kochają i szanują, a mi się wydaje, że żona mnie nie szanuje...
To może beznadziejna historia, pewnie będę czytał komentarze, że co za chłop ze mnie i tym podobne, tylko, że ja ją kocham, ona chyba mnie kocha, kiedyś kochała, ale obecnie to się zmieniło...

Poruszyła Cię ta historia? Masz na ten temat własne zdanie lub podobne doświadczenia? Podziel się z nami swoją opinią!

Wyślij list

oceń
7
0
Podziel się

Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: +2 [2]
~Jowisz [2010-11-07 20:18]

Zwalcz lęk
Moja rada: rozwiedź się. Miałem to samo wiele lat temu. Zaraz po ślubie przy byle sprzeczce słyszałem " to się rozwiedź ze mną... " Zaraz potem zaczęły się manipulacje. Żadnych kompromisów, wszystko zawsze na ostrzu noża stało... Tobie zależy, ty kochasz, wiec ustępujesz... Będziesz brnął w to dalej, łudząc się że może kiedyś się naprawi....będziesz się dręczył myślami kiedy Cię opuści dla byłego chłopaka.... ja po wielu latach takiego życia odpuściłem, przestałem się bać, zacząłem sam mówić o rozwodzie... i żona wtedy się wystraszyła... ale było już za późno... spotkasz jeszcze kobietę, która Cię pokocha i uszanuje.. i będzie to tylko twoja kochanka, bo Ty wciąż tkwić będziesz w toksycznym małżeństwie.... jeżeli walczysz o związek, patrz czy są wysiłki z drugiej strony.... jeśli nie ma, czeka Cię scenariusz jaki opisałem....

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~mimi [2010-09-08 09:07]

a może spróbój ...
ją częściej przytulać, mówić że ją kochasz, prawić komplementy, kup kwiaty. Ja chyba czasem czuję się podobnie jak twoja żona (choć nie piszę do byłego), bo rzeczywiście mąż po ślubie zmienia się pod tym względem że już tak nie patrzy z zachwytem, nie komplemetuje itp. może ona nawiązała kontakt z byłym bo chce znów poczuć się piękna, wyjątkowa itp. Na pewno ją kochasz ale czy okazujesz to jak kiedyś?

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~karolka [2010-08-04 11:05]

niedojrzała smarkula...
Wybacz, ale po tym co przeczytałam wydaje mi się, że Twoja żona nie dojrzała jeszcze do tego żeby nią być... Nie ma pojęcia o istocie małżeństwa, o miłości, o szacunku. Zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które jak mu się coś nie podoba to tupie nogą, zabiera zabawki i wychodzi z piaskownicy. Współczuję z całego serca. A wydaje mi się, że całkiem fajny facet z Ciebie. Kolejny fajny poszedł na zmarnowanie. Z doświadczenia wiem, że na tym etapie lepiej już nie bywa. Sorki za szczerość ale zastanów się poważnie czy chcesz do końca życia znosić humory i kaprysy Jaśnie Pani. Pozdrawiam serdecznie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~nenetka [2010-08-03 11:42]

Podstawą szczęśliwego małżeństwa, są dwa klucze; milość i szacunek. Bardzo ważna jest również wymiana myśli w małżeństwie, wspólne rozmowy i sluchanie. Szkoda mi ciebie, ale z własnego doświadczenia wiem, że pierwszy rok małżeństwa jest naprawdę trudny. Dziś już jestem mężtką przeszło 8 lat i jest super fajnie. Postaraj się porozmawiać z żoną gdy jest wypoczęta i zrelaksowana, wspominajcie wspólnie czasy gdy się poznawaliście, i przypomnijcie sobie dlaczego się pokochaliście. Bardzo pomagają w tym wpólne fotografie, zainteresowania. Życzę powodzenia.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~eeeweel [2010-08-03 09:05]

ale..
skoro pisze do byłego ze chciała by cofnąć czas, no to sory... ja bym nie mogla tak.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~eeeweel [2010-08-02 16:08]

...
Powiedz jej gdy powie Ci o rozwodzie: okey: to sie rozwodzimy. wydaj 600 na rozwód i po sprawie, nie będę dłużej znosił takiego zachowania. zobacz jej reakcje.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~*****) [2010-08-03 02:00]

wspolczuje Ci...
Wspolczuje Ci.Ja jestem od poltora miesiaca szczesliwa mezatka.Mojego meza znam od 9 czy 10 lat i zawsze mowilam ze z nim kobieta bedzie miala dobre zycie.Tylko troche pozniej moje serce poczulo cos wiecej.Dla niego wyjechalam do Anglii,zostawiajac wszytsko co mialam w Polsce,(to bylo 3lata temu).nie wyobrazam sobie ze mogloby byc inaczej.Skoro Twoja zona twierdzi ze jest jej z Toba zle,to niech wyda te 600zl i rozwiedzie sie z Toba(tylko wczesniej radzilabym porozmawiac tak szczerze).nie rozumiem dlaczego pisze ze swoim bylym facetem,skoro cos do niego czuje,to po co brala slub z Toba.Wiadomo ze zawsze beda te gorsze czy trudniejsze dni,bo to nieuniknione,i dziwne by bylo gdybyscie w ogole sie czasem nie poklocili.Niech sobie idzie do tego swojego "bylego",tylko niech potem nie placze ,ze popelnila blad i to z Toba bylo jej dobrze,chyba ze miala zbyt wygorowane marzenia zwiazane z malzenstwem.I niech odpowie sama przed soba,dlaczego wczesniej rozstala sie z tamtym facetem.Moze jest zbyt wymagajaca,jelsi naprawde jestes dla niej dobry,to widocznie Ona na Ciebie nie zasluguje,a jesli masz byc z nia i reszte zycia w duszy cierpiec ze jestes z kims kto Cie nie szanuja lub nie kocha,to lepie odejdz,rana kiedys sie zagoi,a Ty wkoncu trafisz na taka kobiete,ktora bedzie warta Twojej milosci.Kiedys przez to przechodzilam i uwierz ze bylo mi bardzo zle,a teraz mysle ze gdybym kilka lat temu nie podjela decyzji o rozstaniu,teraz nie bylabym szczesliwa.Pozdrawiam i zycze aby wszystko sie ulozylo.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~AdaF [2010-08-02 22:51]

a może...
a może ona chce tylko Twojego zapewnienia o miłości. Może po ślubie nastała szara rzeczywistość i trochę zapomnieliście o okazywaniu sobie uczuć. Może mówiąc o rozwodzie ona wcale go nie chce, chce tylko wywołać Twoją reakcję, chce byś kategorycznie zaprzeczył, może chce Cię pobudzić do działania, do romantycznych gestów. Niestety my baby takie jesteśmy, często nie potrafimy powiedzieć czegoś wprost. Poza tym gdyby zapytała Cię czy ją kochasz to pewnie nie byłaby pewna czy odpowiedź "tak" nie jest tylko rzucona na odczepnegom, a mówiąc o rozwodzie liczy się nie tylko to co powiesz ale również gesty, odruch. Piszę "może" bo Was nie znam i to tylko moje skromne zdanie.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~bass [2010-08-02 19:31]

popieram!
tylko takim txtem zona sie zastanowi co ona gada/postepuje.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~asia [2010-08-02 18:46]

porozmawiaj lub...
Ile bym dała za takiego mężczyznę. Najlepiej porozmawiaj z żoną, a jeśli to nie poskutkuje to przeprowadź się na oparę dni (jeśli masz gdzie) i nie odzywaj się do żony, jeśli jej zależy to na pewno się odezwie, a jeśli nie, to przykro mi ale tak jak napisałeś, lepiej wcześniej niż później. Trzymam kciuki :)

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~~MRŚ~ [2010-08-02 17:16]

POWAŻNA ROZMOWA!!!
Myślę, ze powinieneś przez pewien czas poobserować zachowanie małżonki a potem, po znalezieniu odpowiednich i mocnych argumentów, powiedzieć jej o swoich odczuciach. Jeśli nie będzie chciała się zmienić to wiesz co już robić. Miłość to sprawa obojga osób i jeśli tylko jedna się stara by ratować związek to nie widzę przyszłości. Słusznie zauważyłeś, że lepiej zrezygnować zanim pojawią się dzieci bo wtedy sprawa wyglądałaby nieciekawie a przecież każdy rodzic chciałby, żeby jego dziecko było szczęśliwe, wychowywało się w pełnej rodzinie... Pamiętaj, ze to są tylko opinie forumowiczek, które mogą okazać się bardzo pomocne ale decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~yoolia [2010-08-02 16:54]

Małżeństwo - duża odpowiedzialność.
Ja, tak jak Twoi rodzice, jestem po ślubie 25 lat. Było naprawdę różnie. Przez pierwsze lata "docierania" kłóciliśmy się niemiłosiernie, bo ja "ferministka" z trójki rodzeństwa a on co prawda nie jedynak ale "królewicz" hołubiony przez babcię. Też miałam za sobą związek, którego mogłabym żałować, ale wiedziałam jedno: nikt mi nie kazał wychodzić za mąż, sama sobie wybrałam i muszę pracować nad jakością małżeństwa a nie oczekiwać spełniania moich zachcianek pod groźbą rozwodu. Lata osiemdziesiąte były trudne, ale trochę jednak łatwiejsze dla związków przez to, że prawie wszyscy zaczynali dorabiać się z podobnego poziomu. Teraz młody człowiek ze zwyczajnego domu zawsze będzie "gorszy" od byłego chłopaka, który mógłby zapewnić lepszy start, bo jest z bogatej rodziny. Zresztą, pewnie nie w bogactwie problem. Byli faceci są problemem nie tylko młodych żon. Na innych forach można przeczytać listy, jak to po latach na "NK" odnalazła się dawna miłość. Stary mąż - to problemy dnia codziennego, a stara miłość - to powrót do młodości, beztroski, niemyślenia o jutrze. Przez lata ktoś inny zmagał się z jego dziwactwami a dla nas jest on świeży i interesujący. Nie potrafię udzielić Ci rady, szczególnie że przeczytałeś jej sms i nie możesz w otwartej rozmowie do niego się odnieść. Mam wrażenie, że Twoja żona ma coś w rodzaju "kompleksu księżniczki": wydaje jej się, że zrobiła Ci wielką łaskę wychodząc za Ciebie. A teraz Ty powinieneś codziennie udowadniać, że jesteś jej godny. Trzeba rozmawiać, nie zaskorupiać się w żalu i domysłach. Ona musi wiedzieć, że szantażowanie rozwodem kilka tygodni po ślubie jest dziecinadą. Bo o czym to świadczy - że nie przemyślała tego kroku. Dzisiaj młode małżeństwa bardzo łatwo odpuszczają sobie, nie próbują walczyć o związek. Przecież pobiera się dwoje ludzi z różnych środowisk, z różnymi przyzwyczajeniami, z kompleksami skrywanymi dotąd. Ale starania muszą dotyczyć obu stron. I jeszcze jedno: wypowiedziane słowa zawsze można interpretować dwojako – na korzyść, lub przeciw osobie, która je mówi. Jak nie musisz, nie szukaj dziury w całym.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~v [2010-08-02 16:36]

v
Powiem Ci jedno, byles, jestes dla niej za dobry. jest takie powiedzenie, ze "calej du*y chlopu sie nie pokazuje" i uwazam ze to samo mozna powiedziec o babach. musisz powiedziec jej jasno, ze nie chcesz tak zyc, z mysla ze ona za kims teskni, mysli o kims innym, bo to chyba nie o to chodzi, Ty ja kochasz, ona widocznie tego nie docenia. tyle

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~nieznajoma [2010-08-02 16:07]

moja rada
Moim zdaniem powinieneś szczerze porozmawiać z żoną. Powiedzieć jej o swoich uczuciach, że ranią Cię jej słowa. Zapytać dlaczego wciąż mówi o rozwodzie. Jeśli w gorszych chwilach kontaktuje się ze swoim byłym to widocznie czegoś jej brakuje w waszym związku. Jej wypowiedzi o rozwodzie też mogą być swego rodzaju aluzją do Ciebie, że coś jest nie tak. Może mieliście inne oczekiwania co do małżeństwa, inaczej sobie je wyobrażaliście. Jesteście dopiero co po ślubie więc wszystko przed wami.Życzę powodzenia i nie poddawaj się tak łatwo!

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Olaa laaa [2010-08-02 16:02]

co za kobieta!
naprawdę nie rozumiem pana żony...z tego co pan napisał, bardzo pan się stara aby było wszystko jak najlepiej, a ona najzwyczajniej w świecie tego nie zauważa! Niech pan spróbuje przez parę dni nie zwaracać na nią uwagi tzn. nie latać ciągle za nią, nie pytać co w pracy, jak się czuje, jaki ma humor itd. Niech umówi się pan z kolegami na wieczór i dobrze bawi. Myśle, że dzięki temu pana żona zauważy, że nie jest pępkiem świata i że ona też musi zacząć się starać. Jeśli to nie pomoże to proszę z nią szczerze porozmawiać o tym co się niby w panu zmieniło i dlaczego uważa, że pan już jej nie kocha. A jeśli to wszystko już naprawdę zawiedzie to gdy kolejny raz zacznie mówić o rozwodzie niech pan jej powie, że ma rację mi nie ma sensu tego dłuże ciągnąć to powinno podziałać na nią jak sole trzeźwiące! Niech się pan zatroszczy teraz i siebie ;) jeśli to wszystko co pan napisał tutaj to prawda, to pana żona na pana nie zasługuje!

odpowiedz

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej

Mapa

Zobacz w innych serwisach