AAA
Matka oraz dziadkowie 12-letniego chłopca stanęli przed sądem we Włoszech za
nadopiekuńczość i odizolowanie go od innych dzieci oraz nałożenie licznych zakazów i ograniczeń. O
procesie przed sądem w mieście Ferrara na północy kraju czytamy w dzienniku "Corriere della
Sera".
Ciężkie maltretowanie i
nadopiekuńczość rozumiana jako przemoc i wpływająca negatywnie na rozwój
psychofizyczny - tak brzmi akt oskarżenia wobec najbliższych chłopca, którzy w poniedziałek stanęli
przed sądem. To już drugi proces matki i dziadka. Za to samo zostali skazani, między innymi na
podstawie sprawozdania opieki społecznej, pięć lat temu na rok i dwa miesiące pozbawienia wolności.
Wyrok ten jest obecnie w sądzie apelacyjnym. Obecnie do grona oskarżonych dołączyła także babcia
chłopca, przedstawionego przez gazetę pod fikcyjnym imieniem Luca.
Doniesienie o maltretowaniu dziecka złożył jego ojciec, który po separacji nie widział się ze swoim
synem od 9 lat. Kontaktów zakazuje mu matka dziecka wraz ze swymi rodzicami.
Kiedy przyszedł do pierwszej klasy - twierdzi adwokat ojca - miał sprawność motoryczną trzylatka;
nie umiał nawet biegać, ponieważ nigdy mu na to nie pozwalano. Do szkoły, dodaje, chłopiec
przynosił drugie śniadanie już podzielone na małe kęsy. Dlatego mężczyzna pozwał do sądu matkę i
dziadków.
Z kolei ich adwokat, cytowany przez gazetę, zapewnia, że sytuacja chłopca poprawiła się od
poprzedniego wyroku. Może już chodzić do parafii i nawet czasem spotkać się z kolegą.