"Byłam tylko zabawką do łóżka"

Monika Stypułkowska / 12.12.2011
wp.pl>
 AAA
"Byłam tylko zabawką do łóżka"
Zakochałam się w nim, a on potraktował mnie jak rzecz. Żałuję, że w ogóle się z nim spotykałam – mówi Angelika. Dziewczyna pomyliła miłość z pożądaniem, zdarza się – historia jakich wiele. Ale dlaczego coraz więcej kobiet staję się przedmiotem, a nie podmiotem miłości, godzi się na rolę zabawki seksualnej, „jest używana”, a nie kochana?
Obecnie wiele kobiet jest w stanie zrobić niemal wszystko, żeby tylko zatrzymać mężczyznę przy sobie: poświęcają zawodowe plany, marzenia o macierzyństwie i szczęśliwej rodzinie, godzą się na związek bez zobowiązań. I często kobiety naprawdę kochają swoich partnerów, a oni – zaabsorbowani sobą - zwyczajnie to wykorzystują: zwodzą je, uwodzą i obiecują. Dlaczego dziewczyny pozwalają sobie na takie traktowanie?
Od zakochania do zerwania

Angelika poznała Tomka klubie. Pewnego wieczoru wybrała się z koleżanką na plotki. – Od razu mi się spodobał: miły, z poczuciem humoru i kulturalny. Nie wahałam się ani chwili, gdy zaproponował mi spotkanie - opowiada 30-letnia Angelika. - Tak zaczęła się nasza znajomość. Spotykaliśmy się, a ja z każdym dniem czułam, jak się w nim zakochuję. Wpadłam po uszy. Zaczęło mi zależeć. Myślałam, że jemu też - kontynuuje.

Postanowili razem zamieszkać. Na początku ich „miłość” kwitła: chłopak ją adorował. Jednak sielanka nie trwała długo. Tomek zaczął znikać wieczorami, często wychodził i chociaż Angelika bardzo go kochała, rozumiała, że czasami chce pobyć tylko z kolegami. Ale potem coś zaczęło się psuć. – Ciągle się kłóciliśmy. Miałam pretensje, że poświęca mi mniej czasu, nie dba o mnie, a ja potrzebowałam czułości, wsparcia, bliskości - mówi Angelika.

Przychodził i dostawał to, co chciał

Dziewczyna postanowiła, że zakończy związek. Przeanalizowała wszystko i doszła do wniosku, że on jej nie kocha. Bardzo ją to bolało, tęskniła za nim, myślałam o nim. Pewnego wieczoru zapukał do jej drzwi i… został na noc. – Potem było tak wiele razy. Nie potrafiłam przestać. Za każdym razem, kiedy przychodził do mnie, obiecywałam sobie, że to jeszcze tylko ten jeden, ostatni raz i… - zamyśla się – pozwalałam mu zostać. Przychodził, kiedy chciał i dostawał to, co chce. Wiedziałam, że mnie nie kocha, że nic to dla niego nie znaczy, był zimny, zero uczuć, nic. Mimo to nie potrafiłam przestać, nie wiem, dlaczego. Kochałam go, to było silniejsze ode mnie - dodaje i spuszcza wzrok.

Polub WP Kobieta na Facebooku

1 2 3 z 3 następna
oceń
tak 46 70.77%
nie 19 29.23%

Galerie


Opinie (254)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~kasiaa 2015-03-30 (23:08) 4 miesiące 3 dni 17 godzin i 59 minut temu

Ból po rozstaniu jest wielki, wiem o tym z własnego doświadczenia, ale to nie minie z dnia na dzień, czy z miesiąca na miesiąc. Potzreba na to więcej czasu. Ja żeby się nie męczyć zamówiłam rytuał na urokmilosny24.pl i odzyskałam ukochanego. Aczkolwiek czasami lepiej przecierpiec trochę czasu niż na siłę kogoś odzyskiwać.

odpowiedz

1
1
~asieczka 2015-01-24 (14:22) 6 miesięcy 10 dni 2 godziny i 45 minut temu

JA też byłam traktowana jak zabawka. Kolezanka poleciła mi stronę magicznerytualy.pl, mówiąc że dzieki urokowi miłosnemu zacznie mnie traktowac poważnie. I naprawdę zaczął:) Teraz jesteśmy szczęśliwą parą.

odpowiedz

2
8
~anonimowa 2011-12-30 (00:06) 3 lata 7 miesięcy 4 dni 17 godzin i 1 minutę temu

ehh a ja czuje sie podle wzgledem pewnego mezczyzny..moze zaczne od poczatku, jestem ze swoim chloapkiem juz ok 6 lat, dodam,ze dla mnie to nie byla milosc od 1 wejrzenia, chodzil za mna caly rok,okazal sie naprawde dobrym kumplem i przyjacielem, ktoremu nie zalezlo tylko na 1..i tak zaczelismy sie spotykac i ze soba po prostu byc.po ok 1,5 r poznalam Go,stal sie naszym wspolnym znajomym, od poczatku cos miedzy nami zaiskrzylo. niestety jego styl bycia, brak postawowego wykszatlcenia(nie byl jakims burakiem, normalny facet, zbyt zbuntowany w pewnym okresie zycia, przecietnie inteligenty)oraz brak stalej pracy i szemrane interesy niestety zawsze byly tym czyms co mnie w pewnym stopniu od niego "odstraszalo".utrzymywalismy kontakt mimo tego ze wyjechalam z moim chlopakiem za granice. spotykalismy sie podczas urlopow, wciaz jednak pod przykrywka tej "kolezenskosci" byla miedzy nami jakas iskra, to wielkie cos. doszlo niestety do zdrady,ktorej nie zaluje,a moj chlopak ja mi wybaczyl, zdajac sobie sprawe ze byla ona tez wynkiem tego,ze w pewnym momencie naszego zwiazku zaczal traktowac mnie przedmiotowo, wyzwiska, awantury-na porzadku dziennym. zdrada i moja chec odejscia od niego sprawily,ze przejrzal na oczy,wybaczyl i dalej jestesmy razem, a w przyszlym roku bierzemy slub. kocham go na swoj sposob,nauczylam sie go kochac przez te wszytskie lata. zerwalam wszelkie kontakty z tamtym,wybralam rozsadek..czasem wspominam jak to bylo, jak to jest miec te "motyle w brzuchu" jednak wiem,ze gdybym z nim zostala, nie byloby dobrze, bo oprocz tych "motyli"sa rzeczy rownie istotne, trzeba umiec sie porozumiec i byc dobrym partnerem. mysle,ze to wszytsko bylo na swoj sposob dobrym doswiadczeniem,chociaz wiem,ze przez jakis czas ten chlopak bardzo cierpial, ale wiem tez ze cierpielibysmy oboje gdybysmy tylko zaczeli byc razem.mam wspaniale wspomnienia, moze kiedys jeszcze pojdziemy razem na kawe,pogadamy..moze kiedys

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

1
0
~zuz 2014-08-13 (00:14) 11 miesięcy 21 dni 16 godzin i 53 minuty temu

co za bzdury. założenie tego artykułu jest takie, że kobiety to niedowartościowane idiotki (łatwo nimi manipulować) i że same nie mogą czerpać przyjemności z układu czysto seksualnego. w jakim sensie zabawką mężczyzny jest kobieta, która sama się w takim układzie dobrze bawi? takich jest najwięcej. kochanka nie jest "używana" i "wykorzystywana", bo sama też "używa" i "korzysta". w takim samym sensie, w jakim ona jest używana, używany jest on. mnie już drażni to przedstawianie kochanek jako ofiar... to strasznie szowinistyczne podejście! kochanki to najczęściej dorosłe kobiety, które wiedzą, czego chcą i z pełną świadomością w dane układy wchodzą. przestańcie robić z kobiet idiotki!

odpowiedz

5
2
~Gość 2011-12-23 (21:28) 3 lata 7 miesięcy 10 dni 19 godzin i 39 minut temu

Z daleka od Tomaszków.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

4
0
~makabra 2013-12-21 (07:26) 1 rok 7 miesięcy 13 dni 9 godzin i 41 minut temu

fakt faktem fajny artykł pokazał mi, że facet z którym byłam tak właśnie działał tylko, że to ja później stawiałam warunki, a w ostateczności (po naprawde niedługim czasie) powiedziałam żegnaj :-) życze wszystkim kobietą w miłości być zołzą i chłodno kalkulować relacje ze swoim (nowym, niepewnym) partnerem :-) bo dlaczego tylko faceci mają bawić się naszymi uczuciami i ciałem? ;-)

odpowiedz

8
3
~rry 2011-12-18 (23:37) 3 lata 7 miesięcy 15 dni 17 godzin i 30 minut temu

Wiem o czym mowa w artykule, niestety. Tyle, że mi do cholery nie zależy na kasie!... seks swoją drogą, jest wazny, ale UCZUCIE/MILOSC/SZACUNEK/TROSKA liczy się na 1 miejscu! i nie chcesz jełopie to nie wierz! ja wiem co mam w sercu... i czego pragne Niestety 3/4 facetów lgną do kobiet, bo sex itp... Niech zaczną uzywac serc i mozgu..;/

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

5
4
~czeslaw 2011-12-19 (05:12) 3 lata 7 miesięcy 15 dni 11 godzin i 55 minut temu

kobiety i mezczyzni sa rozni od siebie, zacowuja sie inaczej, mezczyzni czesciej wola seks bez zobowiazan, to normalne. niektorzy chca zebysmy wszyscy byli tacy sami, zebysmy wszyscy kochali platonicznie jak kobiety itd. w drodze ewolucji roznice plciowe by sie zatarly i bylaby tylko jedna plec.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

25
9
~mgrfarm 2011-12-23 (20:47) 3 lata 7 miesięcy 10 dni 20 godzin i 20 minut temu

Ostatni zawód miłosny przeżyłem w wieku 19 lat. Byłem młody i głupi, nafaszerowany wiedzą na temat miłości rodem z telenowel brazylijskich i w ogóle byłem kretynem, bo myślałem, że istnieje. Owszem istnieje ale nie w naszym pokoleniu, a pokoleniu moich rodziców co widzę po fakcie że są niemal 35 lat zgodnym małżeństwem. Teraz liczy się tylko kasa, kasa i kasa. Jak byłem młody to żadna mnie nie chciała, a w wieku 25 lat jako młody ambitny farmaceuta i wykładowca często spotykam się wręcz z napastowaniem.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

91
9
~- 2011-12-13 (02:51) 3 lata 7 miesięcy 21 dni 14 godzin i 16 minut temu

To może od drugiej strony. Nigdy nie traktowałem kobiet przedmiotowo. Jak którąś adorowałem, próbowałem zdobyć, to starałem się udowodnić, że może na mnie liczyć i nie będę w tym samym czasie podrywał innych. Jak mnie o coś któraś z adorowanych kobiet prosiła, to starałem się w miarę możliwości pomóc. I co z tego miałem? G...o. Próbowały mnie wykorzystywać. Jak czegoś potrzebowały, to zaraz do mnie dzwoniły, a tak to nie miały czasu, żeby się spotkać itp. Bo nie miałem w sobie tego czegoś. Innymi słowy nie byłem takim skur..., jak faceci opisani w artykule. Ale czego można wymagać od istot na tyle głupich, że mylą szacunek ze słabością i uległością. Zdarzyło mi się też zakochać. Ciężka sprawa. Przebieg zdarzeń jak powyżej, tyle że naprawdę bolało. Byłem w stanie zrobić wiele dla takiej osoby i tylko dla niej, ale oczywiście ona uznawała to za słabość. W końcu udało mi się wyleczyć, to nagle zaczęła zabiegać o moją uwagę. Po prostu kobiety najbardziej w nas cenią pewność siebie, stawianie na swoim, a tego nam brakuje, jak naprawdę nam na kimś zależy. Wtedy raczej ulegamy prośbom niż odmawiamy. Tak więc może się drogie panie nauczcie, że uleganie waszym prośbom oznacza, że nam na was zależy i was szanujemy, a nie jesteśmy słabi. Może zacznijcie to w końcu doceniać, a w końcu będziecie szczęśliwe. Dla mnie już raczej za późno, bo po każdym kolejnym doświadczeniu poziom mojego zaangażowania emocjonalnego malał i teraz chyba nawet nie jestem w stanie naprawdę się zaangażować i pokochać jakiejś kobiety. Tylko mi nie piszcie bzdur, że trafiałem na niewłaściwe kobiety, bo większość kobiet tak postępuje. To już nie tylko wynik moich doświadczeń. Tak zachowują się prawie wszystkie kobiety, jakie miałem okazję poznać i obserwować ich zachowania względem facetów. Jak facet naprawdę się angażował i dawał od siebie jak najwięcej, to go zlewała. To był taki zawodnik rezerwowy, który był zabezpieczeniem, jakby inny związek nie wyszedł. Co z tego, że ten rezerwowy miał już serce rozbite na kawałki, a nie tylko złamane. Za to jak facet olewał i chciał tylko seksu, to nagle stawał się atrakcyjny i kobiety same się o nich starały.

odpowiedz

pokaż 15 ukrytych odpowiedzi