"Joanna od GBS" - kobieta, która pokonała chorobę

Agnieszka Świdzińska / 09.03.2012
wp.pl>
 AAA
"Joanna od GBS"  - kobieta, która pokonała chorobę
Jak to jest, kiedy piękna, 32-letnia kobieta nagle rano nie może wstać z łóżka i nie rozumie, co się dzieje z jej ciałem? Tak było z Joanną. Najpierw zwyczajny ból pleców, a już kilka godzin później nie potrafiła wstać z krzesła. I gigantyczny strach, bo najzwyklejsze podniesienie stopy stało się niewykonalne.
Tak się zaczęło. Potem rodzina zawiozła ją do szpitala. I czekanie … Jaką diagnozę postawią lekarze? Co to za choroba? Dlaczego ciało nagle ogarnia paraliż?
Nagła zmiana

Joanna Opiat- Bojarska - energiczna, spontaniczna, zapracowana. Na co dzień bizneswoman z Poznania, która prowadzi firmę zajmującą się nieruchomościami. Szczęśliwa żona i mama dwuletniej Julki. Teraz budzi się w szpitalnym łóżku z niedowładem rąk i nóg. Z kobiety pełnej optymizmu, która lawinowo mnożyła swoje plany i sukcesy, żyła w wiecznym pośpiechu, zmienia się w bezsilną pacjentkę. Ale co ważne, nie poddaje się, błyskawicznie ”rozkazuje” swojemu organizmowi walczyć, a myślenie jak ster ustawia na funkcję – będę zdrowa.

Kiedy leżała w szpitalu, usłyszała od lekarza, że choruje na zespół Guillaina-Barrego. Teraz twierdzi żartobliwie, że „GBS się do niej przyczepił”. Wtedy nic jej to nie mówiło, tak jak nic nie mówi pewnie większości Polaków. Co gorsza, znaczna część lekarzy też niewiele o tej chorobie wie i często ma problemy, by ją zdiagnozować. To bardzo rzadkie schorzenie i w większości szpitali w Polsce nigdy nie pojawił się ani jeden taki przypadek.

Kiedy poznałam Joasię, patrzyłam na bardzo atrakcyjną, uśmiechniętą, spontaniczną kobietę, emanującą czymś rzadkim - pozytywną energią i życzliwością rozdawaną wszystkim dookoła na kredyt. Spytałam ją, jaki był najgorszy moment jej choroby.

Joasia opowiada, że kiedy usłyszała diagnozę, nie wiedziała, co to może dla niej znaczyć, jak zmieni się jej życie. Potem jej przyjaciółka przyniosła do szpitala wydrukowane z internetu informacje i okazało się, że ta choroba może Asię skazać na życie na wózku inwalidzkim. Co więcej, czasami kończy się śmiercią.

Polub kobieta.wp.pl na Facebooku

1 2 3 4 5 6 7 z 7 następna
oceń
tak 60 85.71%
nie 10 14.29%

Galerie


Opinie (64)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

58
1
A mnie się wydaje 2012-03-09 (17:20) 2 lata 6 miesięcy 22 dni 9 godzin i 1 minutę temu

Ja zachorowałam na gbs ponad 3 lata temu mając 53 lata. Nadal chodzę o kulach i chyba już tak zostanie, ale nie poddaję się. Dziękuję za ten artykuł, bo to tak rzadka choroba, że naprawdę trudno spotkać inną osobę z gbs. Pani Joasi życzę dużo zdrowia.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

0
0
~domi 2012-04-15 (16:10) 2 lata 5 miesięcy 16 dni 10 godzin i 10 minut temu

Pięknie............napisane, przeżyte....gratuluję, podziwiam...pięknie.

odpowiedz

35
1
~Żaba w żałobie 2012-03-09 (17:49) 2 lata 6 miesięcy 22 dni 8 godzin i 31 minut temu

Co prawda nie jestem chory ale artykuł mnie zaszokował i trzymał w napięciu,bo na moich ręcach znajoma sąsiada dostała wylew krwi do muzgu-zalana 4 komora,kobieta zrobiła się fioletowa cała w 4 sekundy i zaczeło ją paraliżować z prawej strony,usłyszałem bełkot i to wszystko,zdążyłem ją złapać,próbowałem rozmawiać,wezwana karetka przyjechała po 22 minutach-bo tam babka sprawdzała procedury-np czy nie jest pijana,może jest narkomanką,czy czemu dzwonię na pogotowie,czy mogła by iść do przychodni-itd,itd,jak przyjechali to wrzeszczeli ze nie ma udawać,zaczeli na siłę prostować zesztywniałe nogi,ręce,kręgosłup na chodniku zamiast jechać z nią odrazu,po 2 dniach stwierdzili ze to chyba zawał serca i w ciagu tygodnia wywieżli do chospicjum bo podobno był brak miejsc,tam zmarła po 6 miesiącach bo obsługa chospicjum nie dogadała się w sprawie swoich podwyżek,póżniej okazało się ze zmarła z głodu w tym chospicjum które prowadzi żona radnego miasta,chospicjum miało być sprywatyzowanena korzyść żony P.Bony.Do dziś jestem w szoku pomimo że minoł dopiero rok od smierci tej żony sasiada.Zastanawiam sie czasem po co sie szpitale chwalą albo owsiak swoim sprzętem jak zawodzą zwykli ludzie ktorzy przysięgali na hipokratesa ze będa słuzyć ludziom

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

2
0
~Basia 2012-03-23 (13:23) 2 lata 6 miesięcy 8 dni 12 godzin i 57 minut temu

Własnie pozytywne nastawienie pomaga.Jestem osobą niepełnosprawną fizycznie,ale samodzielną od urodzenia.Nie pamietam,kiedy zaczęłam byc świadoma swojego kalectwa-chociaż w szkole podstawowej było dziecko,które sie ze mnie nasmiewało,i to wtedy zaczęłam sie sobie przyglądać.W moim bliskim otoczeniu nie dano mi powodu ,że jestem niepełnosprawna.Byłam dla nich i moich koleżanek kochaną Basią (imię zmieniono) bawiłam sie jak moje kolezanki :skakalam na skakance(nieudolnie),grałam w klasy i byłam zawsze wesoła,na kazdym kroku spiewalam-a głos miałam piekny,nalezałam do szkolnego chóru. .Miałam rowniez obowiazki w domu.Kiedy trochę podrosłam wstydziłam sie bo widziałam wyrażnie że jestem' inna',ale sie nie załamywałam zawsze bylam optymistką.Dzisiaj mam 60 lat i uśmiecham sie do siebie ,że mi się udało moje zycie.Mam trójke dorosłych dzieci i kochajacego męza. Pozytywne nastawienie i radość z życia przy pomocy bliskich pomogło mi przjsć przez życie w miare normalnie.Pozdrawiam,zycze duzo zdrowia. Nie nalezy sie poddawać

odpowiedz

11
0
~gaba25 2012-03-12 (23:07) 2 lata 6 miesięcy 19 dni 3 godziny i 13 minut temu

mój ojciec w 1980 roku zachorował na GBS, lekarze nie wiedzieli co to jest, choroba bardzo szybko postępowała. 6 miesięcy spędził na OIOM bez ruchu, karmiony był prze rurkę przez nos. w szpitalu spędził ponad rok. Dzisiaj ma 82 lata i czuje się dobrze. Pokonał chorobę bo bardzo chciał żyć. Było to bardzo trudne dla mojej mamy dla mnie i siostry. Były takie sytuacje kryzysowe, że lekarze nie dawali nadziei, że ojciec przeżyje. Był taki moment ,że dostał krwotoku wewnętrznego i wtedy było bardzo krytycznie już żegnałyśmy się z ojcem, ale jakoś się udało. Z tego co wiem przy tej chorobie jest zakażone osocze krwi. Ojciec mój miał codziennie transfuzje które polegały na tym, że pobierali dość dużą ilość krwi w stacji krwiodawstwa oddzielali zakażone osocze od krwi , krew łączyli ze zdrowym osoczem i podawali ojcu. Przez pół roku nawet nie mógł ruszyć palcem u ręki leżał bezwładny i cały czas świadomy tego co się dzieje. Długo i dużo mogłabym pisać, długa i mozolna rehabilitacja postawiła mojego ojca na nogi. Barbara 298 nie powinna się załamywać mój ojciec miał 50 lat jak zachorował i teraz jest dobrze. Życzę dużo zdrowia.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

4
0
a.szelbach 2012-03-14 (11:10) 2 lata 6 miesięcy 17 dni 15 godzin i 10 minut temu

Bardzo ciekawy reportaż i tamat.Pozytywna bohaterka i wreszcie jakiś temat z happy endem.Każdy z nas ma jakieś doświadczenia związane z chorobą bliskich i takie historie dodają otuchy i pomagają przez to przebrnąć.

odpowiedz

0
0
~benedykt 2012-03-13 (16:24) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 9 godzin i 56 minut temu

własnie świete słowa,przeciez my tu tylko chwilę,a naszym domem jest GLOB,niestety nigdy człowiek nie zaakceptuje tej tymczasowości i będzie wojował dla kasy , a najwieksze bandyctwo u władzy

odpowiedz

4
16
~Andrzej 2012-03-12 (23:46) 2 lata 6 miesięcy 19 dni 2 godziny i 34 minuty temu

brawo, brawo, tylko nad czym ten zachwyt? łatwo się zmobilizować do walki mając małe dziecko do wychowania. gdyby mąż ją zostawił i nie miała nikogo z rodziny do pomocy, a mimo to wyszła z choroby - to byłoby prawdziwe osiągnięcie. a tak - miała kobieta możliwość przekonać się jak ulotna jest tzw. 'niezależność', którą ludzie lubią się w dzisiejszych czasach bezpodstawnie chwalić i napawać. najwyraźniej w ogólnym rozrachunku wyszło jej to na dobre, może nawet trochę zmądrzała?

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

1
1
~misio 2012-03-13 (14:50) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 11 godzin i 30 minut temu

najwazniejsza w zyciu jest dobra polisa na zycie i zdrowie sam to sprawdzilem !!

odpowiedz

17
2
~anna 2012-03-09 (16:39) 2 lata 6 miesięcy 22 dni 9 godzin i 41 minut temu

niestety siła woli czasem nie wystarcza ... ja mam niepełnosprawne dziecko i zdarzyło mi się często w szpitalach spotykać inne mamy, które dawały mi mnóstwo dobrych rad, a zwłaszcza babcie tych dzieci, które odwiedzały je w szpitalu, że trzeba dużo rehabilitować i będzie ok, ja po rozmowach z nimi wiedziałam, że pracowałam więcej i ciężej, że moje dziecko miało problemy o jakich nie wiedzieli, te ich historie mi nie pomagały, one mnie denerwowały, zawsze chciałam zapytać, czy też by tak górnolotnie o wszystkim mówiły, gdyby skończyło się źle? takie historie pomagają jak ktoś jest na początku drogi, potem mogą tylko denerwować

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

0
2
~lekarz 2012-03-13 (10:36) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 15 godzin i 44 minuty temu

Skad te wiadomości, ta choroba jest stara jak swiat i wszystkim znana!Pracuje od 40 lat i wielokrotnie miałam chorych na tę chorobę i nikt nie umarł, co za bzdury wypisujecie.

odpowiedz

1
1
~XX 2012-03-13 (09:41) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 16 godzin i 39 minut temu

Ta choroba daje się leczyć i u większości chorych ma dobre rokowania. U niektorych objawy ustepuja bez leczenia.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

1
1
~greg 2012-03-13 (10:19) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 16 godzin i 1 minutę temu

gratuluje bohaterce opowiadania. Sam niestety walcze ze skutkami udaru niedokrwiennego mozgu 5 lat temu czyli niedowladem prawej reki .Najpierw odzyskalem staw barkowy potem lokciowy ,dosc dlugo odzyskiwalem przedramie i nadgarstek .Aktualnie juz chodze na silownie i nieduzymi ciezarami wzmacniam miesnie plecow obreczy barkowej klatki i rak .Wykonuje 3 godziny dziennie cwiczenia manualne z malymi 3-8 cm elementami .Najwieksza satysfakcje daja mi cwiczenia ze sztangielka 6kg reka ktora po udarze nie mogla utrzymac wlasnego ciezaru nawet i opadala jak lisc!!!!

odpowiedz

3
3
~k.t.o.s 2012-03-13 (09:24) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 16 godzin i 56 minut temu

siedze na koniu

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

4
7
~alf 2012-03-13 (09:18) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 17 godzin i 2 minuty temu

ta choroba to powód do zastanowienia się nad swoim dotyczczasowym samolubnym i jałowym życiem

odpowiedz

6
1
~Krakowianka jedna 2012-03-13 (08:45) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 17 godzin i 35 minut temu

Bo życie jest chwilą a traktujemy je jakby miało trwać wiecznie, gonimy za mamoną zamiast cieszyć się tym co mamy, zachwycać się przyrodą, kochać ludzi i zwierzęta i żyć, poprostu żyć a nie wciąż osiągać cele.

odpowiedz

6
0
~lolo 2012-03-13 (08:25) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 17 godzin i 55 minut temu

GRATULUJĘ ! lekarze mówili - nie przeżyje - żyje nie będzie chodzić - chodzi Silny udar moje motto: "kiedy mówisz ,że możesz i kiedy mówisz, że nie możesz, w obu przypadkach masz rację" krew, pot i łzy... kiedyś przeklinałem wszystko dziś dziękuję, za inne spojrzenie na świat ! p o w o d z e n i a ! "nikt nigdy, bez Twojej zgody nie może powiedzieć, że jesteś gorsza od innych"

odpowiedz

4
1
~ad 2012-03-13 (03:24) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 22 godziny i 56 minut temu

Tak jak już ktos tu napisał, przyczyną może byc infekcja czy szczepionki,na 100% zainfekowac może malutki ,niezauważalny insekt ,który może byc nosicielem grożnych bakterii.Szczepionki tez moga byc niebezpieczne bo robione są ze zwierząt,ktore też mogą byc nosicielani innych grożnych bakterii nieznanych dzisiejszej mdycynie.W takich przypadkach należy natychmist żądac od lekarza antybiotyk.Przeszłam pieklo i wiem co mówię!Po kazdej operacji(jesli jest konieczna) żądac antybiotyk.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

4
2
~grazyna 2012-03-13 (07:35) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 18 godzin i 45 minut temu

Dziewczyna mojego syna przeszła tą chorobę ale ja ani przez chwilę nie wierzyłam ,że to nie odwracalne.Skończyło się respiratorem,stan był tragiczny miała 26 lat i też jest piękną dziewczuną która wszyscy w szpitalu odwiedzali szczególnie młodzi lekarze-mężczyźni.Dla nie ważny był tylko mój syn i tylko na niego czekała.Sam ją rehabilitował,śmiali się że powinni jego włożyć do kroplówki to szybko wróciłaby do zdrowia.Tydzień pod respiratorem i choroba w błyskawicznym tempie zaczęła siecofać,Dziś minęło od zachorowania 5 nmiesięcy i dziewczyna pracuje.Diagnoza w szpitalu Kopernika w łodzi była bezbłędna natychmiast immoglobuliny i jest super.Taka wypowiedź jak Joasi może załamywać innych chorych,nie można straszy ć ludzi,Wszystko co czytałam w internecie to pozytywne przypadki,a śmierć to tylko 5% i to ludzi z wycieńczinym organizmem,To samo mówiła mi lekarka-neurolog po diagnozie.Do wszystkich!! Jeśki kogoś to spotka,a może każdego,nie martwciesię,wrócicie do zdrowia,choć na początku wygląda to strasznie.

odpowiedz

7
1
~dawniejyaaa 2012-03-13 (03:18) 2 lata 6 miesięcy 18 dni 23 godziny i 2 minuty temu

Swoją walkę z tą chorobą opisał Joseph Heller w książce "Nie ma się z czego śmiać". Polecam. Pani Joanno, życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Będzie dobrze.

odpowiedz

Bądź z nami na bieżąco