fot. Archiwum prywatne Idy Karpińskiej
Nasze hity
Ale nie jest jak zwykle. Dzwoni recepcjonistka, każe stawić się jak najszybciej.
- Myślałam, że chcą wyniki badań wypchnąć przed świętami, wyczyścić sobie biureczka i tyle - wspomina Ida.
„Pani Ido, mamy problem", te słowa lekarki Ida zapamięta pewnie na zawsze. „Podejrzewam u pani raka szyjki macicy", mówi ginekolog, gdy Ida stoi jeszcze w progu jej gabinetu.
Najpierw Ida siada. Potem wybucha histerycznym śmiechem. "Pani doktor, mnie to nie dotyczy. Przychodzę do pani regularnie, badam się systematycznie, nic mnie nie boli", odpowiada. I jeszcze: "to niemożliwe". To ostatnie powtarza jak mantrę.
Skoro Ida nie wierzy, trzeba sprawdzić jeszcze raz. Wycinek. Biopsja. Wynik. Rak szyjki macicy. Znów pomyłka! Co teraz?
Czas zmienić lekarza. Ida się nie boi. Przecież to nieporozumienie. Ach, ta służba zdrowia! Mówi mężowi: „Ho ho, co oni nawymyślali, znajdziemy ginekologa onkologa, zrobimy biopsję i wtedy się okaże."
Jak planuje, tak robi. Wybiera lekarza, prosi o pobranie dwóch kolejnych wycinków. Jeden jedzie do szpitala onkologicznego na warszawskim Ursynowie, drugi do Szwecji. Szwagierka Idy jest tam ordynatorem w szpitalu. Co prawda na kardiologii, ale będzie wiedziała, komu podsunąć kawałeczek Idy, który ma udowodnić całemu światu, że to nie Ida jest chora, a polska służba zdrowia.
POLECAMY:
Odebrano im dzieci, bo karmili je rękami
Przesyłka specjalna – mleko prosto od mamy
Akcja policji obyczajowej przeciwko Barbie
Jakich witamin mi brakuje?
Antyrak- Nowy styl życia!

reportaże














