Lekcja mówienia „nie”

Monika Doroszkiewicz / 08.09.2009
wp.pl>
 AAA
Nie zmuszaj dziecka do dzielenia się w każdej sytuacji. Kiedy kolega zabiera mu zabawkę, może ono czuć żal, smutek, czy złość. Mówiąc: „Daj Tomkowi samochodzik, skoro tak bardzo chce nim się pobawić”, lekceważymy potrzeby naszego dziecka. Będzie dorastało w przekonaniu, że jego uczucia i potrzeby nie są ważne, że najważniejsze jest to, co czują i myślą inni. W tej sytuacji warto pamiętać, że skoro coś należy do dziecka, to ono ma pierwszeństwo w jego używaniu.
Rodzice mówią: „Nie wypada nie dzielić się z innymi dziećmi”. Tym samym wpajają dziecku, że to co „wypada” jest ważniejsze, niż to co ono samo myśli o tej sytuacji. To najprostszy sposób, żeby wychować człowieka, który nie potrafi odmawiać. W dorosłym życiu nie odmówi koledze, kiedy ten poprosi go, żeby został za niego po godzinach, bo przecież nie wypada, ani kiedy poprosi go o pożyczkę, chociaż nie słynie z uczciwości.
Za każdym razem szukajcie najlepszego rozwiązania. Nie nakazuj dziecku w każdej sytuacji, żeby zrobiło to co wypada, albo czego chcą inni. Razem zastanówcie się, co zrobić. Zamiast mówić: „Nie ładnie nie dzielić się z innymi dziećmi”, rozważcie: „Może pobawisz się przez chwilę samochodzikiem Tomka, a jemu pożyczysz własny?”. Czasami zamiast natychmiast spieszyć z gotowym rozwiązaniem, warto pozwolić dziecku, żeby samo je wybrało. Nawet, jeśli nie będzie najlepsze, to będzie miało okazję przekonać się o jego konsekwencjach, np: jeśli nie chce dać koledze zabawki, on też mi nie użyczy ci swojej. Ale też pozwól mu na zatrzymanie swojej zabawki, jeśli tak wybierze.

Naucz dziecko dzielić się. Najłatwiej ci będzie to zrobić na rzeczach, których dziecko ma więcej. Nie zawsze musi oddać koledze swój ulubiony samochodzik, ale jeśli ma paczkę ciastek, czy chipsów, powiedz, że wypada poczęstować nimi inne dzieci, albo domowników. Nigdy nie faworyzuj dzieci. Często rodzice popełniają błąd skłaniając starsze dziecko, żeby ustępowało młodszemu. To źle wpływa na wychowanie i jednego, i drugiego. Starsze dorasta w przekonaniu, że jego uczucia i potrzeby nie są ważne, a młodsze, że wszystko mu się należy.

Szanuj uczucia dziecka. Asertywność nie oznacza, że nie trzeba liczyć się z uczuciami i potrzebami innych. Jeśli chcemy, żeby szanowało innych, również dziecko powinno być szanowane. Pokażmy mu, że jego potrzeby są ważne, powiedz: „Widzę, że jesteś zły na Tomka, bo nie chce dać ci pobawić się samochodzikiem, ale to jego zabawka i on też chce ją teraz mieć. Może poszukajmy równie fajnego w twoich zabawkach” albo: „Widzę, że jesteś zdenerwowany, bo kolega zabiera ci zabawkę, poproszę, żeby ci ją oddał”. Pamiętaj, że dziecko ma prawo posiadać rzeczy, które należą wyłącznie do niego, a reszta powinna to uszanować.

Pokaż, że dziecko ma prawo powiedzieć „nie”. Nauka dziecka, że ma prawo do własnego zdania wśród rówieśników, przy jednoczesnym odmawianiu mu prawa głosu w rodzinie, wzbudzi tylko dezorientację w dziecku. Rodzice od najmłodszych lat powinni pokazać dziecku, że ma prawo głosu. Kiedy mówi, że nie chce włożyć czerwonych rajstopek, bo woli niebieskie, to pozwólmy mu na to. Niech powie, co chce zjeść na obiad. Pokażmy dziecku, że jego „nie” nie spotyka się za każdym razem z reprymendą, że mama i tata często akceptują jego zdanie. Nie oznacza to oczywiście, że zawsze i na wszystko trzeba dziecku pozwalać.

Pokaż dziecku jak odmawiać. Dziecko powinno wiedzieć, że odmowa nie oznacza obrażania się, albo kłótni. Mówiąc „nie” możemy zrobić to grzecznie i kulturalnie. Warto też czasami wytłumaczyć dlaczego podjęliśmy taką decyzję. W tej sytuacji najlepiej wpływają przykłady z życia. Zamiast mówić dziecku: „Nie wyjdziesz na plac zabaw i basta”, powiedz: „Nie możesz iść się bawić, ponieważ jest zbyt zimno i możesz się przeziębić”. Zamiast: „Nie kupię ci tej lalki i koniec tematu”, powiedz: „Nie kupię ci tej lalki, bo jest zbyt droga, a ja nie mam tyle pieniędzy”.

Przyjrzy się sobie. Dziecko uczy się też przez obserwację zachowań rodziców, często je naśladując. Warto więc przyjrzeć się samu sobie. Zazwyczaj asertywni rodzice wychowują asertywne dziecko. Jeśli sami bezkrytycznie spełniamy oczekiwania innych, trudno nam będzie przekonać malucha, że jego potrzeby i uczucia są równie ważne, co innych i czasami ma prawo odmówić.

1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~Alba [2009-10-11 16:13]

Skrajna odmiana asertywności to egoizm.
Asertywny egoista to nahalny roszceniowiec wobec rodziców i innych.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
brit [2009-09-08 22:31]

swietny artykul. tak bylo w moim przypadku: MUSIALAM sie zawsze dzielic z innymi, nie wazne byly moje ptrzeby i rodzice nigdy za mna nie stawali. do tej pory, nawet gdy jestem dorslym czlowiekiem oni ptrafia mnie obwinic za bledy kogos innego (w dziecinstwie kazali mi za nie przepraszac jeszcze !). Obecnie stawiam im bardzo wyrazne granice. Mam ogromny szacunek dla ludzi ktorzy pstepuja jak chca i nie cofaja przed niczym jesli im zalezy. Bardzo staram sie wyksztalcic takie cechy. Nienawidze w sobie poblazania innym i litowania sie (jak mnie od malego zmuszano do tego i moze dlat mialam zawyzone mniemanie o sobie) na czym sie przejechalam bolesnie bo... inni tego nie robili w stosunku do mnie. Pokonalam w sobie uprzedzenia i zaczelam myslec o sobie i moim szczesciu. I co ciekawe rodzice widzac moje postepowanie tez to zaczeli robic i jest NRMALNIE wreszcie a ja moge byc soba. Szkoda ze tak pozno weszlam w psycholgie. Dziekuje za artykul.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~E.T. [2009-09-08 20:31]

Wypadkowa.
Moja osobowość kształtowana przez dorosłych to:" - Baw się ładnie. Nie wybrudź się. Bądź grzeczna. Ukłoń się ładnie pani. Masz być posłuszna żeby nie było z tobą kłopotów. Dzieci i ryby głosu nie mają. Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie.Idź się pobaw( w tym czasie dorośli biesiadowali a ja siedziałam gdzieś w kącie, bo u cioci zabawek nie było). Jedziesz na kolonię ,pamiętaj żeby nie sprawiać kłopotów." Moja natura była inna, bardziej praktyczna,ciągle poszukująca. Zduszono prawdziwą mnie w zarodku. Nie umiem powiedzieć NIE ani w pracy ani w domu. Czuję się z tym bardzo źle. Swoim dzieciom pozwalam na więcej, choć do pewnych granic. Jestem sfrustrowaną niemłodą już kobietą- taką wypadkową panienki z tzw. dobrego domu, zakonnicy i buntownicy.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
hipcia [2009-09-10 11:05]

hahaha
juz na religii w zerówce uczy sie dzieci asertywnosci: "mamy być posłuszni woli Boga", "dzieci, które nie chodza w niedzielę do koscioła pójda do piekła". Z tym cos zróbcie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~maka [2009-09-08 17:35]

śmieszy mnie kiedy tak pewne opinie podawane są przez nikomu nieznanego psychologa??????????? z całkowita pewnością swoich racji - głupoty? Czy ktoś to zbadał że tak własnie jest czy może jakiś sfrustrowany redaktor ma kłopot z powiedzeniem nie będę pisał bzdurnych tekstów.... Podaj źródło i podpisz się autorze A ja jako rodzic mówię NIE ................

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Zobacz w innych serwisach