Lekcja mówienia „nie”

Monika Doroszkiewicz / 08.09.2009
wp.pl>
 AAA
Najczęściej rodzice uczą dzieci, że należy ładnie się bawić i wszystkim dzielić z innymi. Zapominają natomiast powiedzieć im, że mają też prawo do swojej własności. Asertywność to trudna szuka, którą watro opanować już w dzieciństwie.
Najczęściej rodzice nie umieją nauczyć dziecka mądrego odmawiania, bo sami nie otrzymali dobrej lekcji asertywności. Próbują ją odrobić w dorosłym życiu. Treningi tej niełatwej sztuki od kilku lat niezmiennie cieszą się dużym zainteresowaniem. Radzimy, jak nauczyć jej dzieci. Co to asertywność?

Przede wszystkim to umiejętność dbania o swoje prawa, jednocześnie nie naruszając praw innych, ale też wyrażania uczuć i myśli. Bardzo ważne jest, żeby już od najmłodszych lat uczyć dziecko nie tylko empatii i odpowiedzialności, ale też asertywności. W innym wypadku dziecko, a potem dorosły, nie będzie umiało powiedzieć „nie”, kiedy inni będą nadużywali jego uprzejmości. A kiedy szef po raz kolejny poprosi, żeby został po godzinach, nie zapyta o wynagrodzenie. Trudniej będzie mu się obronić, kiedy koledzy będą namawiali do zapalenia pierwszego papierosa, wypicia piwa, czy wzięcia narkotyków. Tymczasem osoby asertywne umieją nie tylko uważnie słuchać innych, ale też stanowczo wyrażać swoje poglądy.

Dziecko już około drugiego roku życia bardzo niechętnie dzieli się własnymi zabawkami. A najczęściej chciałoby, żeby wszystkie należały do niego. Ono już zaczyna rozumieć, że może się sprzeciwić. Egoizm to naturalny etap rozwoju dziecka. Trzylatek zaczyna się dzielić z innymi, bo docenia obecność rówieśników, lubi się z nimi bawić i chce być akceptowany. Często rodzice popełniają błąd nakłaniając dziecko, żeby dzieliło się z innym, nie mówiąc jednocześnie, że są sytuacje, w których może swoje zabawki zachować dla siebie.

Myślą, że jeśli od małego nie nauczą go, żeby było dobre dla innych i podzielne, to potem będzie za późno. Skutek może być taki, że dziecko nie będzie czuło, że ma w rodzicu sprzymierzeńca. Będzie myślało: nawet rodzice nie są po mojej stronie, bo zawsze swoje zabawki muszą oddać innym dzieciom. Jak więc wychować dziecko jednocześnie na podzielne i asertywne?

1 2 z 2 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

Opinie (13)

Ocena: 0 [0]
~Alba [2009-10-11 16:13]

Skrajna odmiana asertywności to egoizm.
Asertywny egoista to nahalny roszceniowiec wobec rodziców i innych.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
brit [2009-09-08 22:31]

swietny artykul. tak bylo w moim przypadku: MUSIALAM sie zawsze dzielic z innymi, nie wazne byly moje ptrzeby i rodzice nigdy za mna nie stawali. do tej pory, nawet gdy jestem dorslym czlowiekiem oni ptrafia mnie obwinic za bledy kogos innego (w dziecinstwie kazali mi za nie przepraszac jeszcze !). Obecnie stawiam im bardzo wyrazne granice. Mam ogromny szacunek dla ludzi ktorzy pstepuja jak chca i nie cofaja przed niczym jesli im zalezy. Bardzo staram sie wyksztalcic takie cechy. Nienawidze w sobie poblazania innym i litowania sie (jak mnie od malego zmuszano do tego i moze dlat mialam zawyzone mniemanie o sobie) na czym sie przejechalam bolesnie bo... inni tego nie robili w stosunku do mnie. Pokonalam w sobie uprzedzenia i zaczelam myslec o sobie i moim szczesciu. I co ciekawe rodzice widzac moje postepowanie tez to zaczeli robic i jest NRMALNIE wreszcie a ja moge byc soba. Szkoda ze tak pozno weszlam w psycholgie. Dziekuje za artykul.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~E.T. [2009-09-08 20:31]

Wypadkowa.
Moja osobowość kształtowana przez dorosłych to:" - Baw się ładnie. Nie wybrudź się. Bądź grzeczna. Ukłoń się ładnie pani. Masz być posłuszna żeby nie było z tobą kłopotów. Dzieci i ryby głosu nie mają. Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie.Idź się pobaw( w tym czasie dorośli biesiadowali a ja siedziałam gdzieś w kącie, bo u cioci zabawek nie było). Jedziesz na kolonię ,pamiętaj żeby nie sprawiać kłopotów." Moja natura była inna, bardziej praktyczna,ciągle poszukująca. Zduszono prawdziwą mnie w zarodku. Nie umiem powiedzieć NIE ani w pracy ani w domu. Czuję się z tym bardzo źle. Swoim dzieciom pozwalam na więcej, choć do pewnych granic. Jestem sfrustrowaną niemłodą już kobietą- taką wypadkową panienki z tzw. dobrego domu, zakonnicy i buntownicy.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
hipcia [2009-09-10 11:05]

hahaha
juz na religii w zerówce uczy sie dzieci asertywnosci: "mamy być posłuszni woli Boga", "dzieci, które nie chodza w niedzielę do koscioła pójda do piekła". Z tym cos zróbcie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~maka [2009-09-08 17:35]

śmieszy mnie kiedy tak pewne opinie podawane są przez nikomu nieznanego psychologa??????????? z całkowita pewnością swoich racji - głupoty? Czy ktoś to zbadał że tak własnie jest czy może jakiś sfrustrowany redaktor ma kłopot z powiedzeniem nie będę pisał bzdurnych tekstów.... Podaj źródło i podpisz się autorze A ja jako rodzic mówię NIE ................

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Zobacz w innych serwisach

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska