AAA
fot. materiały promocyjne
Żadnych zbędnych ozdób i denerwujących opisów. Tylko białe ściany i elektryzujące fotografie! W sumie ponad 130 biało-czarnych odbitek zebranych po raz pierwszy w jednym miejscu. Berlinische Galerie prezentuje prace Marianne Breslauer. Niezależna, fascynująca, „kultowa”. Jeśli ktoś chce zobaczyć szalone lata 20. oczyma zdolnej artystki, koniecznie powinien na tę wystawę się wybrać.
W osobie Marianne Breslauer odbija się cała skomplikowana historia Niemiec z czasów Republiki Weimarskiej. Z jednej strony wybuch nowej sztuki, emancypacja kobiet, świat liberalnych idei i fascynacja demokracją. Z drugiej: lawinowa inflacja, popadająca w skrajną nędzę klasa średnia, upadek wszelkich autorytetów i rosnąca w siłę partia faszystowska z Adolfem Hitlerem na czele. Tak właśnie wyglądały owe „złote lata 20.” w Niemczech.
Pokolenie młodych kobiet, do którego należała Marianna, poruszało się w tym niezwykłym świecie z ogromną łatwością. Były niezależne, dobrze wykształcone, inteligentne i pracowite. Z życia korzystały całymi garściami. Dzięki własnym pieniądzom mogły zrezygnować z bogatych mężów i realizować swoje pasje. Wynajmowały niewielkie mieszkania w Berlinie, spały z kim chciały i tańczyły do białego rana. Wiele z nich współpracowało ze szkołą Bauhausu, inne pracowały dla znanych domów mody, jeszcze inne wiązały się z wielkimi wydawnictwami takimi jak Ullstein.
Urodzona w 1909 roku Marianne Breslauer uczyła się fotografii od 18 roku życia w berlińskim Lette-Verein. Szybko stała się cenioną portrecistką. Pierwsza wyprawa do Paryża w 1929 roku spowodowała jednak, że zafascynowała ją fotografia reportażowa: szybkie ujęcia, żadnych póz i ustawionych modeli. Z tamtego czasu pochodzą fotografie nabrzeży Sekwany i zatłoczonych paryskich ulic.