Nasze hity
Niestety to, co nalewamy sobie w naszych czasach do kieliszków podczas Sylwestra, rzadko przypomina kolorem i smakiem oryginalny trunek z Szampanii. Oczywiście niektórzy decydują się na naturalnie musujące włoskie wina z winogron prosecco, lub portugalskie młode vino verde. Inni natomiast zadawalają się po prostu cienkim winkiem, do którego producenci dodają najzwyklejszą wodę gazowaną. Dzięki temu naród radziecki (a z nim oczywiście inne bratnie narody) przez dziesiątki lat mógł się cieszyć w Nowy Rok „pierwszym szampanem ZSRR”, czyli „Sowieckoje Igristoje”. Obecnie ów słynny trunek sprzedawany jest również pod nazwą „Newskoje Igristoje”, co i tak nie wpłynęło na poprawę dość podłego smaku.
Niemiecka Republika Demokratyczna wykazała się w kwestii „bąbelków” większą fantazją i swój flagowy „szampan” nazwała „Czerwony Kapturek”. U naszych zachodnich sąsiadów wino to uzyskało niemal kultowy status. Mimo upadku NRD, do tej pory w każdym berlińskim „spożywczym” można kupić „Kapturka” za dwa euro. Jedynie butelka stała się teraz bardziej elegancka, a do tego możemy wybierać wersję białą lub czerwoną. Jednak smak pozostał lekko kwaśny. Niemcy bowiem każdy rodzaj wina musującego określają mianem „sekt”, czyli „wytrawny”, mimo że trunek bywa słodki lub np. półwytrawny.
W czasach hitlerowskich najbardziej popularnym „szampanem” podczas eleganckich przyjęć było wino musujące Henkell. Jeden z ulubieńców Hitlera, minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop, był bowiem ożeniony z Anną Elisabeth Henkell, spadkobierczynią najsłynniejszego niemieckiego producenta wina z bąbelkami. Sam minister przez pewien czas zajmował się sprzedażą wyrobów Henkell w całej Europie.

kulinaria


















