Czasy swojej największej świetności szampan przeżywał jakieś 150 lat temu. W cesarskim Paryżu, Berlinie czy Wiedniu, był tak popularny, że Johann Strauss poświęcił mu cały finał swojej najbardziej znanej operetki „Zemsta Nietoperza”. Wyraźnie wstawiona Rozalinda wyśpiewuje tam z kieliszkiem w dłoni:
„Więc to szampan był winien wszystkim naszym cierpieniom!
Ukazał mi prawdę, że mąż jest wierny i skory do skruchy.
Wznieśmy zatem kieliszki i wypijmy zdrowie Króla Wszystkich Win.
Na zdrowie! Na zdrowie!
Oddajmy mu należną cześć...
Niech nam żyje Król Szampan Pierwszy!”
Szampan uchodził wówczas za trunek bogaczy, których stać było na rozkosze podniebienia. Nie znano wtedy wszelkich podróbek, które bardziej przypominają wodę gazowaną, aniżeli luksusowe wino. Najlepsze szampany sprowadzano z północno - wschodniej Francji. Podobnie jak dzisiaj, produkowano je wówczas według skomplikowanej „methode champenoise” polegającej na przeprowadzeniu w butelce drugiej fermentacji.























