AAA
Również Michele Pfeiffer zaklinała berlińską zimę. Przy wszystkich okazjach związanych z promocją filmu "Cheri" prezentowała się w "małej czarnej", z której wystawały jej długaśne i chude ręce. Przed atakiem mrozu pod Pałacem Festiwalowym bronił ją jedynie delikatny trencz w rękach rosłego ochroniarza. Pfeiffer przeszywała zaś dziennikarzy błękitnymi szkłami kontaktowymi, a przyklejony uśmiech nie schodził jej z twarzy.
 |
(fot. ) |
Nieco mądrzej postępowała Kate Winslet. Na spotkaniu z dziennikarzami miała na sobie granatowe dżinsy, czarny top i stalowo-szary żakiet a'la smoking. Przed premierą "Lektora" dała się jednak ponieść fantazji: golutkie nogi, odkryte ramiona i ręce, oraz niemalże nagi biust. Na górze wariacje na temat gorsetu, na dole warstwowa spódnica przed kolano. Wszystko w głębokiej czerni, ozdobione jedwabnym paskiem z kokardą. Myślę, że na rozdaniu Oskarów Winslet miała porządny katar po takim berlińskim wyskoku.
Rene Zelweger postanowiła na szczęście bardziej zadbać o siebie. W filmie "My one and only" prezentowała cały kalejdoskop strojów w stylu glamour z lat 50. Na mokrym i zimnym czerwonym dywanie aktorka wystąpiła zaś w... krwistej czerwieni. Obyło się jednak bez szaleństw. Choć dekolt był potężny, to jednak sukienka z podwyższonym stanem niczym kokon dość szczelnie otulała dorodne ciało Rene.