Gorące gwiazdy na zimnym dywanie

Maciej Kucharski / 03.03.2009
wp.pl>
 AAA
Również Michele Pfeiffer zaklinała berlińską zimę. Przy wszystkich okazjach związanych z promocją filmu "Cheri" prezentowała się w "małej czarnej", z której wystawały jej długaśne i chude ręce. Przed atakiem mrozu pod Pałacem Festiwalowym bronił ją jedynie delikatny trencz w rękach rosłego ochroniarza. Pfeiffer przeszywała zaś dziennikarzy błękitnymi szkłami kontaktowymi, a przyklejony uśmiech nie schodził jej z twarzy.
(fot. AP)
Nieco mądrzej postępowała Kate Winslet. Na spotkaniu z dziennikarzami miała na sobie granatowe dżinsy, czarny top i stalowo-szary żakiet a'la smoking. Przed premierą "Lektora" dała się jednak ponieść fantazji: golutkie nogi, odkryte ramiona i ręce, oraz niemalże nagi biust. Na górze wariacje na temat gorsetu, na dole warstwowa spódnica przed kolano. Wszystko w głębokiej czerni, ozdobione jedwabnym paskiem z kokardą. Myślę, że na rozdaniu Oskarów Winslet miała porządny katar po takim berlińskim wyskoku.

Rene Zelweger postanowiła na szczęście bardziej zadbać o siebie. W filmie "My one and only" prezentowała cały kalejdoskop strojów w stylu glamour z lat 50. Na mokrym i zimnym czerwonym dywanie aktorka wystąpiła zaś w... krwistej czerwieni. Obyło się jednak bez szaleństw. Choć dekolt był potężny, to jednak sukienka z podwyższonym stanem niczym kokon dość szczelnie otulała dorodne ciało Rene.
1 2 3 z 3 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
hipcia [2009-05-11 13:44]

od razu widać
co jest w ich życiu najwazniejsze.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
olga [2009-04-27 13:58]

najwyraxniej uwazają, że warto
jest poswięcic zdrowie dla błysku fleszy i zachwytu tłumu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~stary kocur [2009-03-11 00:50]

nie pisz jak nie masz pojęcia !
Nie pisz głupstw jak nie masz pojęcia o tym o czym piszesz ! Z Santa Monica od biedy można dojśc na piechotę do Kodak Center w Hollywood bo to nie całe 10 kilometrów. Z Malibu jest znacznie dalej, ponad 15 kilometrów. Byłem, jeździłem autobusami komunikacji miejskiej LA. Co do Santa Monica to tam jest słynna plaża, słynna droga wzdłuż wybrzeża specjalnie dla deskorolek, rowerków itp; co do mieszkańców to bywa różnie, sporo zasobnych emerytów, przeciętnych mieszkańców nadmorskiej uroczej miejscowości. A tak na prawdę, to odległości są tak duże, że albo samochód albo bardzo rozwinięta komunikacja publiczna. Serdecznie radzę pojechac i samemu osobiście zobaczyc !.

odpowiedz

Zobacz w innych serwisach