fot. /www.mayahansen.com
- To prawdziwa artystka, nigdy nie wiadomo, czego się można po niej spodziewać - mówi Joanna Lewicka, która zna ją osobiście. To ona postanowiła sprowadzić „cukiernicze” cuda projektantki do Polski, od paru miesięcy stanowią chlubę jej bieliźniarskich salonów Li Parie. Córka argentyńskiego ojca i duńskiej matki – Maya Carbajal Alex-Hansen skończyła z wyróżnieniem Madrid Fashion Design Institute. Po skończeniu studiów kruchą blondynkę interesowała głównie estetyka gotycka – takie więc były jej pierwsze projekty dla własnej firmy, którą założyła po skończeniu szkoły, w 2003 roku. Trzy lata później została gorseciarką.
Na punkcie jej projektów trudno nie dostać fioła. Nawet jeśli nigdy nie marzyła nam się luksusowa klateczka na żebra i piersi, Maya Hansen jest w stanie to z mienić. Wzbudzić płomienne uczucia w tych, którzy uwielbiają styl a la Dita von Teese. Zainteresować wyznawczynie trendów goth, punk, rockabilly. Do tego wszyć w stanik gitarę, ptaszki, makaroniki. Zrobić też skórzane, cacko, lub misterne cudo do ślubu. A potem, po naszyciu guziczków, wstążek, koralików – wymyślić w jakim filmiku powinien „wystąpić” dany gorset. I sama w nim pozować – na jej stronie internetowej możecie podziwiać często jej własną kibić. No właśnie – Maya Hansen pozwala sobie przypomnieć dawno zapomniane słowa, rytuały , a niektórym – kształt swojego ciała…
POLECAMY: Ola Szwed nago w Playboyu!



























