Tylko, która z pań chciałaby założyć coś takiego? Wzory na ciele nie są niczym oszałamiającym, a w pupę przecież kłuje. Nie bez powodu artystka nazwała swoją kolekcję Souffrez Pour Moi, czyli „cierp dla mnie” i jak to zwykłe z artystami bywa nie chodzi tu o komercyjny produkt ale o przesłanie.
Od wieków kobiety były kulturowo nakłaniane do osiągania idealnych, a często nawet nadnaturalnych kształtów. Pomyślcie choćby o wiktoriańskich gorsetach, które zaginały żebra i deformowały narządy wewnętrzne, albo o chińskiej praktyce krępowania i zmniejszania kobiecych stóp. Czy kobiety godzą się na cierpienie dla urody? Czy coś się zmieniło? - zastanawia się artystka.
Bieliznę i pościel możesz zobaczyć KLIKAJĄC TU




























