Gorące gwiazdy na zimnym dywanie

Maciej Kucharski / 03.03.2009
wp.pl>
 AAA
Gorące gwiazdy na zimnym dywanie fot. AFP
Gwiazdy w Hollywood to mają klawe życie! Na noc Oskarów mogą przyjść pieszo ze swoich willi w Malibu, czy innej Santa Monica. Potem na czerwonym dywanie przed Kodak Theatre prezentują się w zwiewnych letnich szatkach, muskane kalifornijskim słońcem i owiewane delikatną bryzą. Nawet na festiwalach filmowych w Cannes i Wenecji nic im nie zagraża! W przerwach pomiędzy kolejnymi promocjami, bankietami i spotkaniami, gwiazdy i gwiazdeczki wylegują się na plażach, popijając musujące winko. Stroje kąpielowe z metkami największych projektantów królują na każdym leżaku.
(fot. AP)
Berlin to co innego! Tutaj pogoda nie ma dla gwiazd litości. Niebo nie traci swojej ołowianej barwy, zacina deszcz ze śniegiem, a znad wschodniej granicy duje syberyjski wiatr. Luty w Berlinie to zawsze podły miesiąc. W tym roku podczas 59. Festiwalu Filmowego było gorzej niż zazwyczaj. Wiosna nie pokazała się ani na chwilkę, a zima szalała w najlepsze. Potsdamer Platz wyglądał jak wielki pokój porażony gigantycznym przeciągiem. Pod Pałacem Festiwalowym tłumy zmarzniętych dziennikarzy pocieszały się piersiówką i zakładały kolejne warstwy polarów i wełnianych skarpet. Nawet legendarna fotografka Festiwalu Erika Rabau marzła w swojej turkusowej skórzanej kurtce i tęczowym szaliczku. Choć nie zaglądałem jej w dowód, to jednak dama ta jest już raczej wiekowa i mrozy jej na pewno nie służą.

Show-biznes rządzi się jednak swoimi prawami. Szanujące się gwiazdy filmowe zaklinały pogodę jak mogły. Panie na wyziębionym czerwonym dywanie lub w klimatyzowanych salonach hotelu Grand Hyatt, niczym w sierpniową noc, paradowały bez pończoch, w butach z odkrytymi palcami, w sukniach bez pleców i rękawów. Królowała zasada: czym mniej i krócej, tym lepiej. Gdy Demi Moore, Michele Pfeiffer lub Rene Zelweger lądowały na berlińskim lotnisku Tegel, to kryły swe wymięte oblicza pod wielkimi okularami i kapturami. Jednak gdy objawiały się na festiwalu, w blasku fleszy wyglądały jakby powróciły z wakacji na Karaibach.

Moore na spotkaniu z dziennikarzami pojawiła się w lekkiej sukience bez ramion i rękawów, czarnej w białe grochy. Zachwyt budziła jej nienaganna figura i... wyzywające czerwone szpilki. Przed premierą filmu "Happy Tears" poszła jednak na całość! Jej wyrzeźbione ciało okrywała, a raczej odkrywała srebrna kreacja na delikatnych ramiączkach. Całość w barokowe hafty. Aktorka postanowiła chyba zapaść na grypę, bo zgrabnym ruchem zrzuciła z ramion czarne futro, ku uciesze licznie zgromadzonych fanów i dziennikarzy. Więcej rozsądku zachował jej przystojny partner Ashton Kutcher w wełnianym czarnym płaszczu, skórzanych rękawiczkach i z czerwonym fularem pod szyją.
1 2 3 z 3 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

Opinie (3)

Ocena: 0 [0]
hipcia [2009-05-11 13:44]

od razu widać
co jest w ich życiu najwazniejsze.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
olga [2009-04-27 13:58]

najwyraxniej uwazają, że warto
jest poswięcic zdrowie dla błysku fleszy i zachwytu tłumu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~stary kocur [2009-03-11 00:50]

nie pisz jak nie masz pojęcia !
Nie pisz głupstw jak nie masz pojęcia o tym o czym piszesz ! Z Santa Monica od biedy można dojśc na piechotę do Kodak Center w Hollywood bo to nie całe 10 kilometrów. Z Malibu jest znacznie dalej, ponad 15 kilometrów. Byłem, jeździłem autobusami komunikacji miejskiej LA. Co do Santa Monica to tam jest słynna plaża, słynna droga wzdłuż wybrzeża specjalnie dla deskorolek, rowerków itp; co do mieszkańców to bywa różnie, sporo zasobnych emerytów, przeciętnych mieszkańców nadmorskiej uroczej miejscowości. A tak na prawdę, to odległości są tak duże, że albo samochód albo bardzo rozwinięta komunikacja publiczna. Serdecznie radzę pojechac i samemu osobiście zobaczyc !.

odpowiedz

Zobacz w innych serwisach

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska