AAA
Psycholodzy nie od dziś zwracają uwagę na to, że bardziej skuteczne niż surowe oceny, są pochwały i dobre słowa. Przyjaciółka, siostra, czy matka mogą pozwolić sobie na szczerość, ale niech ta
krytyka będzie jednocześnie konstruktywna i życzliwa. Osoba krytykowana powinna mieć poczucie, że opinia wypływa z troski, a nie ze złośliwości. Zamiast mówić: „Jak mogłaś się tak roztyć? Jak ty wyglądasz?” lepiej będzie zachować takt i umiar i powiedzieć: „Znalazłam dobrą dietę, sama chcę ją zastosować, może chcesz ją wypróbować”. Jeśli
krytyka ma coś zmienić na lepsze, powinna być odpowiednio sformułowana.
Przede wszystkim mówimy o konkretnych zachowaniach, a nie rzucamy ogólnikowe oskarżenia, zamiast: „Jesteś niesprawiedliwą matką”, lepiej: „Pomyśl jeszcze, czy sprawiedliwie potraktowałaś córkę, nie pozwalając jej jechać na obóz”. Postarajmy się nie wyrażać swoich ocen, kiedy emocje sięgają zenitu, ale policzyć do 10 i powiedzieć to w przyjaznej atmosferze. Wtedy krytyka odniesie większy skutek, bo rozmówca nie uzna tego za docinki, które można zlekceważyć. Ważne jest też, żeby o przykrych rzeczach mówić w cztery oczy, a nie przy znajomych, czy rodzinie.
Kiedy powiemy: „Jesteś za grupa, musisz schudnąć” w obecności innych ludzi, osoba do której kierujemy te słowa, poczuje się upokorzona, ale jeśli porozmawiamy o dietach podczas spotkania w cztery oczy, to odniesie to lepszy skutek. I wreszcie psycholodzy zalecają, żeby krytykę podawać w tzw. wersji kanapkowej, czyli najpierw coś pozytywnego, potem negatyw i na koniec znowu coś pozytywnego. Warto też pamiętać, że w przyjaźni, częściej niż opinii „ekspertów”, potrzebujemy kogoś, kto nas wysłucha i zrozumie.
1 2 z
2