Patchworkowa rodzina

Monika Doroszkiewicz / 28.07.2010
wp.pl>
 AAA
Patchworkowa rodzina fot. sxc.hu
Dzisiaj model rodziny z mamą, tatą i dziećmi nie jest już taki oczywisty. Do tego dochodzą często dzieci z poprzedniego związku, była żona partnera, czy były chłopak partnerki. Patchworkowa rodzina nie należy już do rzadkości i nie budzi zgorszenia - częściej spotykana w dużych miastach, niż małych miejscowościach. W czasach naszych babć rozwód był niemalże nie do pomyślenia, ludzie trwali ze sobą wbrew problemom, czasami kosztem własnego szczęścia.
Poza tym kobiety często pozostawały w niszczących związkach, bo same by sobie nie poradziły finansowo. Dzisiaj rozwód już nie wywołuje zdziwienia, a byłe żony świetnie radzą sobie same. Rozwodzimy się więc na potęgę, ale też wchodzimy w nowe związki. Często z poprzednich zostają nam dzieci, a co za tym idzie konieczność kontaktów z byłymi partnerami. I chociaż w pierwszej chwili rozstanie wiąże się z bólem i konfliktami, to często z czasem udaje się wypracować przyjacielskie kontakty.
W tym roku na wakacje pojadą wspólnie Malwina, jej dzieci Krzyś (8 lat) i Antoś (5 lat), partner Adam i były mąż Rafał. Postanowili, że spędzą dwa tygodnie w domku nad morzem. Po rozwodzie ich ulubione miejsce przypadło Rafałowi, Malwinie zostało mieszkanie w kamienicy. Podział majątku przeprowadzili bezkonfliktowo.

- Rafał miał do mnie żal, że zdecydowałam się na rozstanie, a potem tak szybko związałam się z Adamem. Mniej więcej przez rok nasze kontakty były dość napięte. Ja jednak zrozumiałam, że nasz związek nie ma żadnego sensu, byliśmy młodzi, kiedy zaczęliśmy być razem, w pewnym momencie nasze drogi się rozeszły. Tylko że ja to pierwsza zobaczyłam - mówi Malwina.

Rafał jest bardzo związany z dziećmi. Ustalili, że będzie się z nimi widywał dwa razy w tygodniu, ale często zabiera synów z przedszkola i szkoły, odwozi do domu, zostaje na obiedzie u Malwiny. Adam na początku był zazdrosny, ale zrozumiał, że były mąż w żaden sposób nie zagraża ich związkowi. Pierwszy raz spędzą razem wakacje. - Wszyscy bardzo lubimy ten dom nad morzem, Adam również. Oni zresztą lubią się z Rafałem, czasami spotykają się i oglądają mecze. Tak jest lepiej dla nas wszystkich - mówi Malwina.

Posklejane rodziny

Związki, w których uczestniczy więcej niż jeden partner, nazywane są poliamorycznymi (z greckiego przedrostka poli- oznaczającego "wiele" lub "kilka" i łacińskiego amor – miłość). Opierają się często na miłości. Bardzo ważne jest w takiej sytuacji wzajemne zaufanie, szczerość, równouprawnienie wszystkich członków związku. Rozwiązanie to jest łatwe tylko na pierwszy rzut oka, bo trzeba wyzbyć się zazdrości.

Poza tym nie ma na nie przyzwolenia społecznego. Dlatego do rodziny, na którą składają się obecni i byli partnerzy, bardziej pasuje określenie patchworkowa, gdzie raczej nie ma zaangażowania miłosnego między wszystkimi jej członkami. Takie układy wymagają wielu kompromisów i czasu, jak uszycie patchworkowej kołderki z małych kawałeczków, które trzeba starannie dopasować, włożyć w to wiele serca, pracy i poświęcenia. I tak z pozornie nie pasujących do siebie elementów może powstać harmonijny i piękny wzór.

- Mój były mąż uczestniczy w naszym życiu, bo mamy dzieci. Moglibyśmy się kłócić, ale to byłoby tylko ze szkodą dla chłopców. Szybko to zrozumieliśmy. Dzisiaj tworzymy naprawdę zgraną paczkę, ale nie zawsze było łatwo. Przede wszystkim trzeba przeżyć żal po rozstaniu i w tym czasie nie zalać się żółcią, nie powiedzieć zbyt wielu słów... Potem przychodzi czas na układanie stosunków. Inteligentni i świadomi ludzie potrafią sobie z tym poradzić - mówi Malwina.



POLECAMY: 15. URODZINY WIRTUALNEJ POLSKI! GWIAZDY SKŁADAJĄ NAM ŻYCZENIA

oceń
0
0
Podziel się



Galerie

Opinie (1)

Ocena: 0 [0]
~miss [2010-07-29 17:11]

nie podoba mi się to.
Promujecie Patchworkową rodzinę i może się ona wielu wydawać taka fajna i nowoczesna. Stanowić przeciwieństwo do "niemodnej" tradycyjnej rodziny. Ale pomyślcie o dzieciach w tej rodzicie - sorry, ale dla zdrowego rozwoju dziecka potrzebni są matka i ojciec będący w związku. Przecież dziecko chowane w takiej rodzinie nie czuje bezpieczeństwa - ta rodzina w każdej chwili może się rozpaść, może przyjść nowy tata, nowa mama albo nowe rodzeństwo. I każde zazdrosne o własnych rodziców. To jakaś patologia, promować patchwork. Wiecie co jest najważniejsze? to nie dawać się otaczającemu światu i temu, co narzucają media - mieć odwagę żyć własnymi wartościami! Patchwork to mniejsze zło w wypadku, gdy facet zostawia kobietę samą z dzieckiem, bo jest nieodpowiedzialnym gówniarzem. I ona musi kombinować zastępczego tatę. Ale ten też odejdzie w większosci wypadków. Ludzie, nauczmy się raczej odpowiedzialności za swoje wybory i czyny!

odpowiedz

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Wybaczyłam mu zdradę, ale nie umiem zaufać

Chcę opisać swoją historię, która wydarzyła się latem ubiegłego roku. Może ktoś przeczyta i odpisze, jak powinnam dalej postępować, aby na nowo nauczyć się wierzyć i ufać. Jesteśmy z mężem ponad 15 lat po ślubie. Mamy cudownych i bardzo mądrych dwóch synów. Mamy również niezapowiedzianą w...

więcej

Poniża mnie i traktuje jak przedmiot

Jestem z mężem od czterech lat, ogółem od siedmiu lat razem. Na początku było idealnie - zakochani w sobie. Z czasem się to zmieniło. W nasz związek zaczęła ingerować jego nienormalna rodzinka, byłam w ich oczach nikim - zwykłą, młodą idiotką, którą można było manipulować.

więcej

On mnie wykorzystuje

Jestem z moim chłopakiem 1,5 roku, od początku układało nam się świetnie... Jestem z nim szczęśliwa, on ze mną też, oboje się kochamy, przypominamy sobie o tym często. Kocham, ale jednocześnie mam dość.

więcej

Zobacz w innych serwisach

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska