AAA
fot. Thinkstockphotos
Masz dość szefa, kolegów plotkujących w firmowym bufecie, budzika dzwoniącego o szóstej i codziennego stania w korkach? Zostań wolnym strzelcem! Nigdy więcej nie będziesz prosić o podwyżkę ani siedzieć przy komputerze udając, że pracujesz. Kiedy zechcesz, zrobisz sobie urlop. A co stracisz, rezygnując z etatu? Sprawdź, czy freelancing to wybór dla ciebie.
Są młodzi, wykształceni, często zarabiają nawet kilkanaście tysięcy miesięcznie. To jedna strona medalu. Po drugiej znajdują się wolni strzelcy, którzy z trudem przecierają sobie szlaki na rynku i wyrabiają markę, zarabiając nieraz poniżej średniej krajowej. Jednak choć freelancing to ciężki kawałek chleba, coraz więcej młodych kobiet rezygnuje z etatu i podejmuje wyzwanie. Jakie są ich doświadczenia?
Nasze hity
Dzień z życia freelancera
Śpię do południa. Wstaję, robię sobie kawę i przeglądam wiadomości w internecie. Potem zakupy, siłownia, spotkanie ze znajomymi. W wolnej chwili cos tam napiszę na komputerze, a pieniądze same spływają na konto. Tak to wygląda w oczach moich znajomych, ktorzy każdego dnia rano stawiają się przy swoich biurkach o ósmej. A jaka jest prawda?
Budzik dzwoni o szóstej. Szybka kawa i siadam do klawiatury. Poprawiam tekst z poprzedniego dnia. Sprawdzam nerwowo maila. Oczywiście obiecanych informacji od rzecznika prasowego brak. Wyciągam je od niego po piątym telefonie, o dziewiątej wysyłam gotowy artykuł do redakcji. Relaks? Za godzinę jestem umówiona na wywiad na drugim końcu miasta. Po wywiadzie jeszcze na chwile do biblioteki, chwila przedłuża się do trzech godzin. Szybki obiad w barze mlecznym, do domu docieram wykończona o osiemnastej. Fizycznie odpoczywam, ale w myślach szukam nowych tematów albo układam fragmenty tekstów. Wychodzi na to, że w pracy jestem cały dzień. Straszne? To właśnie kocham w pracy dziennikarza – uśmiecha się Katarzyna, młoda dziennikarka, ktora świadomie nie wiąże się z żadną redakcją, wybierając życie wolnego strzelca.
Podobnie wyglądają dni innych freelancerów. Czasem dochodzą do tego jeszcze spotkania z klientami i nerwowe zaglądanie na konto bankowe przeplatane słaniem maili do klientów z pytaniem o przelew.
Czekając na wypłatę
Na etacie wszystko jest jasne – określonego dnia miesiąca na twoje konto trafia ustalona wcześniej suma. Czasem zdarzy się miła niespodzianka w postaci premii. Freelancer tak naprawdę nigdy nie wie, kiedy klienci uregulują należności. – Brak stabilizacji finansowej to jeden z minusów freelancingu – mówi Sylwia Konik, właścicielka serwisu freelancity.pl – Wolny strzelec ma też znacznie trudniej, jeśli chce dostać kredyt – dodaje.
POLECAMY:
Jak mówić ciałem?
Kobieta przedsiębiorcza chce więcej
Kobieta przedsiębiorcza chce więcej
Dlaczego młodzi chcą pracować w urzędach?
Śpię do południa. Wstaję, robię sobie kawę i przeglądam wiadomości w internecie. Potem zakupy, siłownia, spotkanie ze znajomymi. W wolnej chwili cos tam napiszę na komputerze, a pieniądze same spływają na konto. Tak to wygląda w oczach moich znajomych, ktorzy każdego dnia rano stawiają się przy swoich biurkach o ósmej. A jaka jest prawda?
Budzik dzwoni o szóstej. Szybka kawa i siadam do klawiatury. Poprawiam tekst z poprzedniego dnia. Sprawdzam nerwowo maila. Oczywiście obiecanych informacji od rzecznika prasowego brak. Wyciągam je od niego po piątym telefonie, o dziewiątej wysyłam gotowy artykuł do redakcji. Relaks? Za godzinę jestem umówiona na wywiad na drugim końcu miasta. Po wywiadzie jeszcze na chwile do biblioteki, chwila przedłuża się do trzech godzin. Szybki obiad w barze mlecznym, do domu docieram wykończona o osiemnastej. Fizycznie odpoczywam, ale w myślach szukam nowych tematów albo układam fragmenty tekstów. Wychodzi na to, że w pracy jestem cały dzień. Straszne? To właśnie kocham w pracy dziennikarza – uśmiecha się Katarzyna, młoda dziennikarka, ktora świadomie nie wiąże się z żadną redakcją, wybierając życie wolnego strzelca.
Podobnie wyglądają dni innych freelancerów. Czasem dochodzą do tego jeszcze spotkania z klientami i nerwowe zaglądanie na konto bankowe przeplatane słaniem maili do klientów z pytaniem o przelew.
Czekając na wypłatę
Na etacie wszystko jest jasne – określonego dnia miesiąca na twoje konto trafia ustalona wcześniej suma. Czasem zdarzy się miła niespodzianka w postaci premii. Freelancer tak naprawdę nigdy nie wie, kiedy klienci uregulują należności. – Brak stabilizacji finansowej to jeden z minusów freelancingu – mówi Sylwia Konik, właścicielka serwisu freelancity.pl – Wolny strzelec ma też znacznie trudniej, jeśli chce dostać kredyt – dodaje.
POLECAMY:
Jak mówić ciałem?
Kobieta przedsiębiorcza chce więcej
Kobieta przedsiębiorcza chce więcej
Dlaczego młodzi chcą pracować w urzędach?
oceń

kariera i rozwój
















