Nasze hity
Iwona i Robert kochali się jak szaleńcy. Spędzili ze sobą blisko 7 lat, z jedną kilkumiesięczną przerwą i... jednym rozstaniem "na dobre". Ich związek był pełen miłości, radości i romantyzmu. Przez blisko 4 lata nie widzieli poza sobą świata, aż nagle ona zaczęła czuć się w tym związku jak w niewygodnych butach. Odeszła, bo nie mogła już złapać powietrza, bo już nie potrafiła sobie wyobrazić z nim małżeństwa, rodziny, spacerów z wózkiem. On cierpiał, ale podświadomie czekał, wierząc, że wróci. I wróciła, bo po kilku miesiącach z dala od niego bardzo tęskniła. Znowu wybuchła namiętność i szał zakochania. Kupili mieszkanie, pralkę, łóżko do pierwszej wspólnej sypialni i... nigdy nie mieli okazji się w nim kochać. Po kolejnych 2 latach ich "nowego związku" wróciły do niej tamte wątpliwości, czuła obcość, pustkę, samotność. Jego wady ją przygniotły, nie umiała ich udźwignąć i zaakceptować. Odeszła po raz drugi, tym razem na dobre. Ich rzeka nie popłynęła nowym wspólnym nurtem...
ZOBACZ RÓWNIEŻ
TO TYLKO KRYZYS
BOLESNE ROZSTANIA

związek










