Ocena: 0 [0]
~bobek
[2007-10-08 19:23]
odszedł wczoraj po raz 5
odeszedl wczorja przez telefon zadzwonił powiedział ze chce sie rozstac a jescze dwa dni temu dawał mi róze bo byłam chora, powiedział nic sie nie zmieniło ty jestes taka ja taki bardzo cie lubie ale nei widze nas jako partnerów
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~bobek
[2007-10-08 19:23]
odszedł wczoraj po raz 5
odeszedl wczorja przez telefon zadzwonił powiedział ze chce sie rozstac a jescze dwa dni temu dawał mi róze bo byłam chora, powiedział nic sie nie zmieniło ty jestes taka ja taki bardzo cie lubie ale nei widze nas jako partnerów
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~rybka
[2007-06-10 22:20]
6,5 roku dalam mu wszystko a teraz cierpie
zostawil mnie po 6,5roku powiedzial ze musi odpoczac poczym dowiedzialam sie ze jest ktos trzeci bylo mi przykro bolalo i boli od tygodnia juz nie mieszkamy razem wyprowadzil sie dalam mu wszystko pokazalam mu na czym zycie polega jak wyglada prawdziwy dom a on mi sie tak odplacil nawet nie bylo go stac zeby mi podziekowac za czas spedzony i powiedzial ze nie wie moze ja zakis czas wroci na kolanach ale ja wiem jedno dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi cierpie i pewnie bede dlugo cierpaiala ale powiem nie
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~szalona
[2007-09-02 16:27]
bardzo cie podziwiam wlasnie jestem swiezo po rozstaniu oboje jestesmy winni ale ja tylko czekam na jego powrot to nie pierwszy raz zamsze wracam.uwazam ze milosc na tym polega wlasnie podczas rozstania wiemy czy kogos kochamy wiec jesli on zechce wrocic a ty bedziesz go kochac to nie wachaj sie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~rybka
[2007-06-10 22:20]
6,5 roku dalam mu wszystko a teraz cierpie
zostawil mnie po 6,5roku powiedzial ze musi odpoczac poczym dowiedzialam sie ze jest ktos trzeci bylo mi przykro bolalo i boli od tygodnia juz nie mieszkamy razem wyprowadzil sie dalam mu wszystko pokazalam mu na czym zycie polega jak wyglada prawdziwy dom a on mi sie tak odplacil nawet nie bylo go stac zeby mi podziekowac za czas spedzony i powiedzial ze nie wie moze ja zakis czas wroci na kolanach ale ja wiem jedno dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi cierpie i pewnie bede dlugo cierpaiala ale powiem nie
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~szalona
[2007-09-02 16:27]
bardzo cie podziwiam wlasnie jestem swiezo po rozstaniu oboje jestesmy winni ale ja tylko czekam na jego powrot to nie pierwszy raz zamsze wracam.uwazam ze milosc na tym polega wlasnie podczas rozstania wiemy czy kogos kochamy wiec jesli on zechce wrocic a ty bedziesz go kochac to nie wachaj sie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~"Chiquita"
[2006-10-09 06:27]
"Dowód na to że 'Internetowa Miłość' naprawde może przetrwać"
Witam mam 20 lat.
Mój związek jest troszke inny. Ja poznalam swojego chłopaka przez internet, co dla wielu ludzi wydaje się to "głupie" i bez żadnego sensu.Co najdziwniejsze mój ukochany pochodzi z Meksyku, kraju o którym wszyscy wyrażają najgorsze swoje myśli (wszystko to wyolbrzymiona fantazja ludzka). Rozmawialiśmy dniami i nocami bez odpoczynku i tak przez cały rok. Jednak niestety jak to wiadomo związki przez internet nie mogą trwać zbyt długo. Zaczęło brakować wspólnych tematów, czasu. Te rzeczy które nas cieszyły zaczęły nas nudzić. Zaczęliśmy sie sprzeczać o nic, coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie.Jednak ja wciąż go mocno kochałam, nie mogłam soebie wyobrazić życia bez niego. Potrzebowaliśmy bliskości której jednak nie mogliśmy mieć przez zwykły komputer. Jego silne uczucie do mnie znikało powoli, aż w końcu zniknęło jednak nie do końca. Przez ten długi okres znajomości wciąż nie moglismy zerwać wspólnego kontaktu. On miał inną dziewczynę, co bardzo mnie to bolało.Nie potrafiłam sobie wyobrazić go z inną. Aż w końcu pewnego dnia poleciałam do Meksyku się z nim spotkać, bo już naprawde nie mogłam tego wytrzymać. Zostawiłam szkołę, praktycznie wszystko żeby go tylko zobaczyć chociaż ten ostatni raz. Ludzie mówili że to szaleństwo, jednak dla mnie to prawdziwa miłość. To cudowne uczucie! Dzień kiedy odbierał mnie z lotniska był niesamowicie wspaniały! Nasza miłość stała się jeszcze piękniejsza i wciąż trwa. Nie liczy się nikt inny poza nami.Nie widzimy świata poza sobą.Teraz mieszkamy razem i planujemy wspólną przyszłość.
To niesamowite jaka naprawde jest miłość. Ma dla nas wiele niespodzianek.
odpowiedz
pokaż 8 ukrytych odpowiedzi
pokaż 3 wcześniejsze odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~
[2006-11-01 21:49]
Taak.. i obudziłaś się nagle na dźwięk budzika
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~zalamana
[2006-11-12 19:30]
Przezylam podobna sytuacje tyle ze ta znajomosc rozkwitala poprzez pisanie setek sms'ow dziennie. Miesiac temu cos sie popsulo, a od kilku dni ten chlopak nie daje znaku zycia i wszystko wskazuje na to ze ma inna i trudno mi zyc w tej niepewnosci :( ktos kto tego nie przezyl nie wie jak sie teraz okropnie czuje :(
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~b
[2007-01-03 18:32]
ja wiem jak to jest , strasznie cierpię i to juz ponad rok
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~mimozaluz75
[2007-01-03 19:06]
trwa dopóki nie wróci żona z pracy sezonowej lub na święta
Poznałam pana w marcu na ilove, podał się za wdowca i znajomość pięknie kwitła mimo ze dzieli nas pół Polski, były spotkania itp.....aż do świąt, teraz nastała cisza a hgdy zadzwoniłam to odezwała się żona,która pracuje jako pielęgniarka we Włoszech i tyle co do facetów z Internetu, Sylwestra spędziłam sama w kolorowej pościeli z chusteczką dziwiąc sie swojej naiwności a mam już 50 lat
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Madzia
[2007-06-09 21:39]
Ja też aktualnie jestem w związku, który narodził się z znajomosci internetowej. Tylko, że ostatnio jest kryzys a dzisiaj nastąpił szczyt kryzysu i On powiedział że nie chce do mnie przyjechać. Zabolało. Boli nadal. Jestem z Nim 2.5 roku. On mieszka jakies 50 km ode mnie. Bardzo za Nim tęsknię. Bardzo.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Teresa
[2006-10-08 12:06]
ocalić siebie
Mój mąż po raz pierwszy zdradził mnie w niespełna 2 lata po naszym ślubie. Urodziłam nam pięlnego, zdrowego synka.Miał wówczas 3 tygodnie. Mąż nie pojawił się w domu po pracy. Nie było go 3 dni.Okazało się, że w tym czasie był z moją znajomą (fryzjerką). Ją również okłamał, mówiąc, że jest kawalerem. Wybaczyłam, ale on zdradził kolejny raz.Leczyłam się wówczas onkologicznie. Zostawił dzieci i odszedł do innej, zdrowej kobiety. Potem znów przepraszał.Wybaczyłamkolejny raz. Nie wiem dlaczego, ale nadal bardzo go kochałam. Później zawalił się jego świat, stracił pracę. Ja byłam już zdrowa.Wspierałam go, pomogłam w znalezieniu pracy.Stanął na nogi i.... zostawił mnie dla młodszej wiele lat kobiety.
Przestrzegam wszystkie panie, przed niedojrzałymi mężczyznami. Zapatrzonymi w siebie egoistami. Ten co zdradza, zdradę w we krwi, w genach. Nie łudźcie się. Zrobił ro raz, zrobi to po raz kolejny. Przepraszam za styl, być może błędy... . Piszę szybko, nerwowo.... Odżyły dawne wspomnienia. Otworzyły się rany.Ale robię to, w nadziei, że być może, poprzez ten list zaoszczędzę jakiejś kobiecie złudzeń, łez i upokorzenia.
odpowiedz
pokaż 5 ukrytych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~mała
[2006-10-09 18:58]
Znalazłam się w podobnej sytuacji.Doskonale Cie rozumiem i podzielam Twoje zdanie.Chociaż nie jest to takie łatwe to jednak uważam że szkoda życia aby dac się tak traktować.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-09 22:31]
czesto zdrade jej efekty odczuwamy po czasie i nie mowimy o konsekfencjach bo to tez ale chodzi o nasze mysli wybaczenie to wraca i nawet w dojrzalym zwiazku cos takiego istnieje tylko ze czym puzniej tym gorzej sie z tym czujemy i zaczynamy patrzec na zycie ostrzej i dostajemy wiekszego kopa i to boli uwierzcie mi a teraz proznia nie wiem co dalej boje sie kazdej decyzji bo tyle lat ze soba a ostatnio obok siebie
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ja
[2006-10-10 00:23]
codziennie myśle o tym co on mi zrobił i jak zmieniło się moje życie po tym jak się dowiedziałam. nadal z nim jestem, chociaż każdy nowy dzień to ciągła niepewność - czy znowu to zrobił! nienawidzę się za to, że pozwoliłam mu tak mną manipulować. chce wymazać ze swojej pamięci jego zdrady i kłamstwa, ale nie jestem w stanie...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Łukk
[2007-03-08 10:29]
z ta zdradą we krwi to chyba racj z tym ze u kobiet działa raczej tak samo M/K którzy raz zdradzili swojego partnera zrobia to raz jeszcze tak juz chba maja w głowie poukładane jak myslicie?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ola
[2007-05-04 17:38]
Zdrady nie idzie wybaczyć ,bo skoro raz ktoś wyciągnie po nie swoje ,zrobi to drugi raz.Ja nie wybaczyłam mężowi i wyrzuciłam jego z domu,zmieniłam zamek do drzwi i tak jak stał i co zdążył zabrać ze soba to miał.Resztek nie zbieram i dwa razy do jednej rzeki nigdy nie wchodze.Ten co zdradza jest facetem niedojrzalym emocjonalnie i egoista.To tak jakby swoj cały portfel z pieniędzmi wrzucil do wody a podniosl pusty portlel.Takiego kwiatu jak facetow jest pół światu.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Teresa
[2006-10-08 12:06]
ocalić siebie
Mój mąż po raz pierwszy zdradził mnie w niespełna 2 lata po naszym ślubie. Urodziłam nam pięlnego, zdrowego synka.Miał wówczas 3 tygodnie. Mąż nie pojawił się w domu po pracy. Nie było go 3 dni.Okazało się, że w tym czasie był z moją znajomą (fryzjerką). Ją również okłamał, mówiąc, że jest kawalerem. Wybaczyłam, ale on zdradził kolejny raz.Leczyłam się wówczas onkologicznie. Zostawił dzieci i odszedł do innej, zdrowej kobiety. Potem znów przepraszał.Wybaczyłamkolejny raz. Nie wiem dlaczego, ale nadal bardzo go kochałam. Później zawalił się jego świat, stracił pracę. Ja byłam już zdrowa.Wspierałam go, pomogłam w znalezieniu pracy.Stanął na nogi i.... zostawił mnie dla młodszej wiele lat kobiety.
Przestrzegam wszystkie panie, przed niedojrzałymi mężczyznami. Zapatrzonymi w siebie egoistami. Ten co zdradza, zdradę w we krwi, w genach. Nie łudźcie się. Zrobił ro raz, zrobi to po raz kolejny. Przepraszam za styl, być może błędy... . Piszę szybko, nerwowo.... Odżyły dawne wspomnienia. Otworzyły się rany.Ale robię to, w nadziei, że być może, poprzez ten list zaoszczędzę jakiejś kobiecie złudzeń, łez i upokorzenia.
odpowiedz
pokaż 5 ukrytych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~mała
[2006-10-09 18:58]
Znalazłam się w podobnej sytuacji.Doskonale Cie rozumiem i podzielam Twoje zdanie.Chociaż nie jest to takie łatwe to jednak uważam że szkoda życia aby dac się tak traktować.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-09 22:31]
czesto zdrade jej efekty odczuwamy po czasie i nie mowimy o konsekfencjach bo to tez ale chodzi o nasze mysli wybaczenie to wraca i nawet w dojrzalym zwiazku cos takiego istnieje tylko ze czym puzniej tym gorzej sie z tym czujemy i zaczynamy patrzec na zycie ostrzej i dostajemy wiekszego kopa i to boli uwierzcie mi a teraz proznia nie wiem co dalej boje sie kazdej decyzji bo tyle lat ze soba a ostatnio obok siebie
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ja
[2006-10-10 00:23]
codziennie myśle o tym co on mi zrobił i jak zmieniło się moje życie po tym jak się dowiedziałam. nadal z nim jestem, chociaż każdy nowy dzień to ciągła niepewność - czy znowu to zrobił! nienawidzę się za to, że pozwoliłam mu tak mną manipulować. chce wymazać ze swojej pamięci jego zdrady i kłamstwa, ale nie jestem w stanie...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Łukk
[2007-03-08 10:29]
z ta zdradą we krwi to chyba racj z tym ze u kobiet działa raczej tak samo M/K którzy raz zdradzili swojego partnera zrobia to raz jeszcze tak juz chba maja w głowie poukładane jak myslicie?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ola
[2007-05-04 17:38]
Zdrady nie idzie wybaczyć ,bo skoro raz ktoś wyciągnie po nie swoje ,zrobi to drugi raz.Ja nie wybaczyłam mężowi i wyrzuciłam jego z domu,zmieniłam zamek do drzwi i tak jak stał i co zdążył zabrać ze soba to miał.Resztek nie zbieram i dwa razy do jednej rzeki nigdy nie wchodze.Ten co zdradza jest facetem niedojrzalym emocjonalnie i egoista.To tak jakby swoj cały portfel z pieniędzmi wrzucil do wody a podniosl pusty portlel.Takiego kwiatu jak facetow jest pół światu.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~joasia
[2006-10-05 09:40]
rozstanie umocniło nasz związek,,,,
pojawiła się trzecia osoba, pozwoliłam partnerowi odejść, przemyśleć swoje uczucia, odanleźć siebie. Piotr przeszedł przez burzę myśli i uczuć, ja cierpiałam, schudłam, i chyba podświadomie czekałam. Wrócił po 5 miesiącach, wiem, że nawet nie spróbował być z nią (teraz nawet nie pamiętam jak miała na imię), bałam się go przyjąć, staram sie mu nie wypominać tego zajścia. Jesteśmy teraz bardziej dojrzali i kochamy się na wyższej płaszczyźnie niź wcześniej, a za pół roku będziemy już małżeństwem ;-) Życzę powodzenia, wiary i trochę szczęścia wszystkim w zawirowaniach życiowych.
odpowiedz
pokaż 13 ukrytych odpowiedzi
pokaż 8 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~jolanta
[2006-10-23 10:27]
To teraz bardzo go pilnuj, bo zdradzi znowu i znowu. I sprawdź czy przekonanie o jakości waszego zwiazku jest jednakowe u was obojga, bo często jej sie wydaje że wie co on czuje i mysli a on na tym żeruje. znam to z doświadczenia. też byłam zdradzana i tez wybaczałam i też myślałam za nas oboje, żyła z wymyslonym ideałem.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Kasandra
[2006-12-08 00:26]
Nie ufaj mu. Zdradzi napewno. Nie koniecznie teraz ale zdradzi. Za rok może dwa a może za 10 lat jak już będą dzieci i nic się nie da odwrócić i zapomnieć- będzie za późno. Uwież mi. Tacy są faceci.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kasia
[2006-12-15 22:39]
jeżeli zdradził raz zrobi to ponownie bez mrugnięcia okiem. jeżeli zdradził - nie kocha to jest proste jak kij od miotły. Współczuję naiwności. A myśl o tym, że zdradził wróci kiedyś jak bumerang - zapewniam.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~zaza
[2007-02-02 13:13]
niestety brak mi jakiejkolwiek wiary w sklejane zwiazku po rozstaniu,to tylko odroczony wyrok i przyzwolenie na jeg kolejny skok w bok ...podziwiam naiwnosc
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ala
[2007-02-06 14:11]
rozstałam się ponad 1,5 roku temu, nasz związek trwał ponad 10 lat...Ja mam nowyzwiązek, On również, ale nadal o sobie myślimy...coraz częściej się kontaktujemy, chyba oboje zdajemy sobie sprawę z tego że to co nas łączyło to była prawdziwa miłość, nie jesteśmy w stanie zapomnieć o tym co było między nami. Nie wiem czy mam liczyć na powrót, czy lepiej próbować zapomnieć...??
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~joasia
[2006-10-05 09:40]
rozstanie umocniło nasz związek,,,,
pojawiła się trzecia osoba, pozwoliłam partnerowi odejść, przemyśleć swoje uczucia, odanleźć siebie. Piotr przeszedł przez burzę myśli i uczuć, ja cierpiałam, schudłam, i chyba podświadomie czekałam. Wrócił po 5 miesiącach, wiem, że nawet nie spróbował być z nią (teraz nawet nie pamiętam jak miała na imię), bałam się go przyjąć, staram sie mu nie wypominać tego zajścia. Jesteśmy teraz bardziej dojrzali i kochamy się na wyższej płaszczyźnie niź wcześniej, a za pół roku będziemy już małżeństwem ;-) Życzę powodzenia, wiary i trochę szczęścia wszystkim w zawirowaniach życiowych.
odpowiedz
pokaż 13 ukrytych odpowiedzi
pokaż 8 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~jolanta
[2006-10-23 10:27]
To teraz bardzo go pilnuj, bo zdradzi znowu i znowu. I sprawdź czy przekonanie o jakości waszego zwiazku jest jednakowe u was obojga, bo często jej sie wydaje że wie co on czuje i mysli a on na tym żeruje. znam to z doświadczenia. też byłam zdradzana i tez wybaczałam i też myślałam za nas oboje, żyła z wymyslonym ideałem.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Kasandra
[2006-12-08 00:26]
Nie ufaj mu. Zdradzi napewno. Nie koniecznie teraz ale zdradzi. Za rok może dwa a może za 10 lat jak już będą dzieci i nic się nie da odwrócić i zapomnieć- będzie za późno. Uwież mi. Tacy są faceci.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kasia
[2006-12-15 22:39]
jeżeli zdradził raz zrobi to ponownie bez mrugnięcia okiem. jeżeli zdradził - nie kocha to jest proste jak kij od miotły. Współczuję naiwności. A myśl o tym, że zdradził wróci kiedyś jak bumerang - zapewniam.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~zaza
[2007-02-02 13:13]
niestety brak mi jakiejkolwiek wiary w sklejane zwiazku po rozstaniu,to tylko odroczony wyrok i przyzwolenie na jeg kolejny skok w bok ...podziwiam naiwnosc
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ala
[2007-02-06 14:11]
rozstałam się ponad 1,5 roku temu, nasz związek trwał ponad 10 lat...Ja mam nowyzwiązek, On również, ale nadal o sobie myślimy...coraz częściej się kontaktujemy, chyba oboje zdajemy sobie sprawę z tego że to co nas łączyło to była prawdziwa miłość, nie jesteśmy w stanie zapomnieć o tym co było między nami. Nie wiem czy mam liczyć na powrót, czy lepiej próbować zapomnieć...??
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~siusia
[2006-12-20 10:02]
chciałabym.......
żeby moje serce już nie było zdolne do kochania....miłość jest najpiękniejszym uczuciem w życiu człowieka ale tak samo najbardziej bolesnym....:(
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~ikona
[2007-01-16 13:59]
na tym wlasnie opiera sie zwiazek... na szczesciu i cierpieniu.....tak niestety jest.. w moim przypadku jest zawsze wiecej smutku jak radosci chyba sie nie nadaje do zwiazku albo dobieram nieodpowiednich facetow...nie wiem
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~siusia
[2006-12-20 10:02]
chciałabym.......
żeby moje serce już nie było zdolne do kochania....miłość jest najpiękniejszym uczuciem w życiu człowieka ale tak samo najbardziej bolesnym....:(
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~ikona
[2007-01-16 13:59]
na tym wlasnie opiera sie zwiazek... na szczesciu i cierpieniu.....tak niestety jest.. w moim przypadku jest zawsze wiecej smutku jak radosci chyba sie nie nadaje do zwiazku albo dobieram nieodpowiednich facetow...nie wiem
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~"Chiquita"
[2006-10-09 06:27]
"Dowód na to że 'Internetowa Miłość' naprawde może przetrwać"
Witam mam 20 lat.
Mój związek jest troszke inny. Ja poznalam swojego chłopaka przez internet, co dla wielu ludzi wydaje się to "głupie" i bez żadnego sensu.Co najdziwniejsze mój ukochany pochodzi z Meksyku, kraju o którym wszyscy wyrażają najgorsze swoje myśli (wszystko to wyolbrzymiona fantazja ludzka). Rozmawialiśmy dniami i nocami bez odpoczynku i tak przez cały rok. Jednak niestety jak to wiadomo związki przez internet nie mogą trwać zbyt długo. Zaczęło brakować wspólnych tematów, czasu. Te rzeczy które nas cieszyły zaczęły nas nudzić. Zaczęliśmy sie sprzeczać o nic, coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie.Jednak ja wciąż go mocno kochałam, nie mogłam soebie wyobrazić życia bez niego. Potrzebowaliśmy bliskości której jednak nie mogliśmy mieć przez zwykły komputer. Jego silne uczucie do mnie znikało powoli, aż w końcu zniknęło jednak nie do końca. Przez ten długi okres znajomości wciąż nie moglismy zerwać wspólnego kontaktu. On miał inną dziewczynę, co bardzo mnie to bolało.Nie potrafiłam sobie wyobrazić go z inną. Aż w końcu pewnego dnia poleciałam do Meksyku się z nim spotkać, bo już naprawde nie mogłam tego wytrzymać. Zostawiłam szkołę, praktycznie wszystko żeby go tylko zobaczyć chociaż ten ostatni raz. Ludzie mówili że to szaleństwo, jednak dla mnie to prawdziwa miłość. To cudowne uczucie! Dzień kiedy odbierał mnie z lotniska był niesamowicie wspaniały! Nasza miłość stała się jeszcze piękniejsza i wciąż trwa. Nie liczy się nikt inny poza nami.Nie widzimy świata poza sobą.Teraz mieszkamy razem i planujemy wspólną przyszłość.
To niesamowite jaka naprawde jest miłość. Ma dla nas wiele niespodzianek.
odpowiedz
pokaż 8 ukrytych odpowiedzi
pokaż 3 wcześniejsze odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~
[2006-11-01 21:49]
Taak.. i obudziłaś się nagle na dźwięk budzika
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~zalamana
[2006-11-12 19:30]
Przezylam podobna sytuacje tyle ze ta znajomosc rozkwitala poprzez pisanie setek sms'ow dziennie. Miesiac temu cos sie popsulo, a od kilku dni ten chlopak nie daje znaku zycia i wszystko wskazuje na to ze ma inna i trudno mi zyc w tej niepewnosci :( ktos kto tego nie przezyl nie wie jak sie teraz okropnie czuje :(
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~b
[2007-01-03 18:32]
ja wiem jak to jest , strasznie cierpię i to juz ponad rok
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~mimozaluz75
[2007-01-03 19:06]
trwa dopóki nie wróci żona z pracy sezonowej lub na święta
Poznałam pana w marcu na ilove, podał się za wdowca i znajomość pięknie kwitła mimo ze dzieli nas pół Polski, były spotkania itp.....aż do świąt, teraz nastała cisza a hgdy zadzwoniłam to odezwała się żona,która pracuje jako pielęgniarka we Włoszech i tyle co do facetów z Internetu, Sylwestra spędziłam sama w kolorowej pościeli z chusteczką dziwiąc sie swojej naiwności a mam już 50 lat
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Madzia
[2007-06-09 21:39]
Ja też aktualnie jestem w związku, który narodził się z znajomosci internetowej. Tylko, że ostatnio jest kryzys a dzisiaj nastąpił szczyt kryzysu i On powiedział że nie chce do mnie przyjechać. Zabolało. Boli nadal. Jestem z Nim 2.5 roku. On mieszka jakies 50 km ode mnie. Bardzo za Nim tęsknię. Bardzo.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Lwiczka
[2006-10-08 10:58]
Zdrada
Po 24 latach małżeństwa boli bardzo jesli mąż ma mnie gdzieś.Wychodzi i wraca kiedy chce i prowadzi swoje zycie.Oczywiście zaczeło sie od prozaicznego powodu, chyba nudy w naszmym zwiazku i było łatwo mu z moją ex przyjaciólką.Obiecywał,przepraszał a nadal sie spotykali.On twierdzi że nigdy nie byli w łóżku a w takim razie te wszystkie miesiace to czym były? Spontaniczną do niej przyjaźnia? Sporo przeżyłam, nie wiem czy chcę i czy kiedykolwiek potrafię być z nim.Przestałam zwyczajnie kochać..
odpowiedz
pokaż 4 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~axe
[2006-10-08 11:50]
jestem w podobnej sytuacji. jestem z mezem 10 lat, wypalilo sie to, co bylo kiedys, nie moge na niego patrzec. wychodzi i wraca kiedy chce, olewa mnie a na drugi dzien mowi, ze kocha.nie sadze,ze mnie zdradza,ale mam dosc takiego zycia.klotnie, potem zgoda, lekcewaznie drugiej osoby,po to,zeby wieczorem [powiedziec mi ze mnie kocha. to nienormalne jakies.na raznie nie stac mnie na utrzymanie siebie i chorego dziecka, ale chyba musze sie wziac w garsc i zrobic cos ze swoim zyciem, po czuje ze przecieka mi przez palce.czuje ,ze potrzeba mi zmiany, i to nie malej.niektore kobiety maja na tyle odwagi zeby odesc z takiego letargu, dlaczego mi nie mialoby sie udac?coraz czesciej mysle o tym,zeby odejsc.dusze sie w tym zwiazku, to jak matnia jakas. czlowiek siedzi , bo boi sie nieznanego, samotnosci itp, ale kto powiedzial,ze zycie ma byc łatwe.teraz jestem pewna, ze chce odejsc, zdystansowac sie. a to juz cos. teraz wezme sie do roboty i cos z tym zrobie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~BRZOSKWINKA
[2006-10-08 12:20]
współczuje bardzo przeżytych nieprzyjemnych chwil... z drugiej jednak strony może spojrzysz na to w inny sposób...może właśnie za rogiem czeka ten który może nie bedzie żył z Tobą 24 lata...ale przeżyjesz z nim np 15 najwspanialszych lat swego życia... takie króciutkie to nasze życie..cieszmy sie każdą chwilą...wiem ze to przykre gdy z osobą którą dzieliło sie świat teraz trzeba się pożegnać..ale wierz ze szczeście jest blisko siebie ;-) wystarczy otworzyć oczka :-) pozdrawiam
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-18 10:24]
Ja również przeżyłam upokorzenie, cierpienie i ból po tym jak dowiedziałam sie ze moj mąz po 10 latach małzeństwa odszedł do mojej przyjaciólki. Zostałam sama z dzieckiem, w chorobie i z mnostwem kredytów zaciągniętych na budowe domu. Ale dzisiaj wiem, ze to on tego bardzo żałuje, a ja nigdy nie cofnełabym czasu. Dzisiaj jestem silniejsza i bardzo szczęsliwa. I to co dzisiaj wydaje nam sie nie do przeżycia jutro okazuje się naszym wybawieniem. Aby można było otworzyc jedne drzwi należy zamknąc drugie. I czy mozna wybaczyć zdradę - nie. skoro ktoś potrafi zranic, upokorzyć, oszukac to nie ma tu mowy o miłości. Drogie panie uwierzcie, ze mozna przez to wszystko przejśc i to oni żałują nie my. My damy sobie rade w kazdej zyciowej sytuacji. I szkoda życia na marnowanie go z kimś, kto dla rozrywki potrafił zniszczyć poczucie naszej wartości, bezpieczeństwo, zaufanie do ludzi.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Maria
[2006-12-15 21:37]
bo w małżeństwie są wzloty i upadki-to normalne.Dziś wiem że warto ciągle budować na nowo-to się po prostu opłaci .Po prawie 23 latach małżeństwa nareszcie się odnależliśmy.Pozdro
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~donata
[2006-10-08 11:09]
Małżeństwo jest mostem.....
...który trzeba codziennie budować, najlepiej z obydwóch stron naraz. nie wiem kto to powiedzia ,ale dzięki tej maksymie po wielu wspaniałych chwilach jak i burzach z piorunami, w tym miesiącu minie 35 lat od kiedy powiedzieliśmy sobie "T A K "l
odpowiedz
pokaż 4 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-08 12:34]
piękne słowa. Gratulacje i życzę szczęścia :)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~M.
[2006-10-08 12:53]
Droga Donatko, szczerze Ci gratuluję takiego motta w życiu i umiejętności podążania jego śladem, to bardzo rzadka umiejętność...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~
[2006-10-11 10:53]
Brawo! Pieknie powiedzianekażda budowla musi miec fundament (nie na piasku)i stale trzeba ją remontować coś łatać naprawiać- razem. Z Bogiem.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Sylwia
[2006-12-14 01:50]
ślicznie powiedziane...tylko ja nie potrafię budować, a burzenie wychodzi mi doskonale. Dlaczego? Ranię ze strachu, że ktoś mnie zrani. Absurd, prawda?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~azazel666
[2006-10-09 18:36]
Sluchajcie!!
Powiem tylko tyle-baba nie znosi pustki,i jesli jest w zwiazku,to raczej bedzie w nim tkwic,mimo kryzysów.Odejdzie dopiero wtedy i stanowczo,kiedy bedzie miała inną pewność gdzie indziej.Wtedy WSZYSTKO co było nagle przestanie sie liczyć i tak jest w conajmniej 90% przypadkow.Wiem to tez po sobie-dwa rozstania i dokładnie ten sam scenariusz.Ale wiem też że wtedy nalezy odpuscic ,bo jesli pojawi sie ktos trzeci,zawsze wtedy jest "lepszy" i nie ma szans...Pozdrawiam
odpowiedz
pokaż 7 ukrytych odpowiedzi
pokaż 2 wcześniejsze odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~kila
[2006-10-10 20:20]
Kobiety odchodz.a do lepszego ,gdy zauwazan ze ktos je szanuje i zauwaza
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Madallene
[2006-10-14 09:40]
Do Marcina: ile ty się jeszcze musisz nauczyć o kobietach ,po twoim komentarzu mozna przypuszczać i ocenić na jakieś,góra 18 lat.Gwarantuje ,że jeżeli dopiero tyle wiesz o kobietach i związkach z nimi to wiele przed Tobą.Pozdrawiam -tak która nigdy się nie nudzi i z nudów nie odchodzi
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Madallene
[2006-10-14 09:51]
Oj!!!Baba!!! co to za określenie,widać że nie źle dała Ci w kość ,czy ta złość z właśnie z tego powodu???
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Mila
[2006-10-18 17:32]
Zgadzam sie - kobieta odhodzi gdy czuje sie nie kochana, niedowartosciowana, i zazwyczaj jest tak ze odchodzi dopiero w tym momencie gdy widzi jakas alternatywe dla siebie. Gdy spotyka kogos, przy kim czuje zainterseowanie swoja osoba, adoracje, z kim moze porozmawiac. Wiem to z wlasnego doswiadczenia. Wrócilam do swego wczesniejszego chlopaka. To nie ja chcialam porotu, to on prosil i blagal o danie szansy. Twierdzil ze dopiero teraz zrozumial ze moglam sie tak czuc, ze nie wkladal w nas uczucia, gdyz byl nas zbyt pewny, uwazal to za zbedne. Wrocilam, tylko czy on napweno to zrozumial.... czy tylko sie przestraszyl..... A moze wlasnie w momencie gdy go zostawilam uswiadomil sobie ze on tez potrzebuje tej calej milosnej oprawy, ze to jest jednak mile i fajne, i tez w koncu poczul potrzebe dawania, a nie tylko brania.... to sie okaze
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~elka
[2006-11-28 12:36]
kobiety odchodzą, gdy czują się niekochane a ktoś je pokocha i to okaże...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~???
[2006-10-08 22:23]
Nigdy nie jest tak samo
Ona odeszla po ponad 3 latach. Kilka dni pozniej mial juz kogos innego, choc odchodząc twierdziła, że nikogo nie ma, potrzebuje odpocząć. Czy była z nim juz wczesniej, nie wnikam, po co??? Co by mi to dała. Po ponad dwoch miesiącach wróciła prosząc mnie o szanse. Ja wczesniej błagałem ją wiele razy, żeby wróciła. Zgodziłem sie dać jej szanse. Nie wiem czy zrobilem dobrze ale wiem że nie jest tak samo jak przed rozstaniem. Czylepiej czy gożej? Nie potrafie tego do końca sprecyzować. Mam wrażenie że jesteśmy "dalej" od siebie. Pamietajcie: jesli decydujecie się na powrót nie liczcie że będzie tak samo lub lepiej. Nalezy sie spodziewać zmian.
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Mila
[2006-10-18 17:03]
w moim przypadku bylo tak ze to ja chcialam odejsc, dlugo dojrzewalam do tej decyzji, ktora nie byla wcale taka latwa (jestesmy 3 lata raem). Decydujac sie na rozstanie ciagle go kochalam, po prostu nie potrafilam juz dluzej byc z czlowiekiem ktorynie potrafil okazac milosci, przy ktorym wiecznie czulam sie na drugim planie, dla ktorego nie bylam chyba dosc wazna. Facet w tym momencie sie obejrzal. Prosił o danie sznasy, zapewnial ze wszystko sie zmieni, ze zrozumial ze zle postepowal i ze sam moze owiedziec ze zachowywal sie jak drań. Twierdzil ze sie zmieni. Szanse dalam - nie do konca przekonana czy dobrze robie, nie chcialam znowu sie emocjonalnie angazowac, ponownie cierpiec. No i sie zaangazowalam ponownie, zaczelam wierzyc w to ze moze byc lepiej, w tym momencie cos sie zaczelo zmieniac. Mysle ze jak juz zobaczyl ze ja jestem nastwiona do nas pozytywnie, przestal sie "starac" - tego wlasnie sie balam, znowu zaczyna powoli byc jak dawniej. A poworotu do tego co bylo nie chcialam i nie chce. Tyle ze teraz znowu brak mi sily zeby definitywnie powiedziec: koniec. Zmiany na lepsze nie bedzie, ludzi nie da sie tak latwo zmienic, mozna ich przebrac - na chwile, ale nigdy nie zmienisz. I albo jestesmy w stanie zaakceptowac go takim jakim jest i godzic sie na zachowanie ktore nie w pelni nam odpowiada, albo cierpiec trwajac w tym wszystkim, mozna tez powiedziec koniec ale na to trzeba miec sile - powiedziec komus kogo sie kocha ze nie jest w stanie sie z ni byc dlatego ze..... wcale nie jest latwe. A w zwiazku potzrba czegos wiecej niz tylko milosci, ja sie juz przekonalam...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~:>
[2006-10-30 02:46]
Mila!!!
Chcialabym Ci powiedziec ze tak samo mysle jak Ty!masz swieta racje.Zwsze tak jest,ale to zawsze.Jak tylko wyczuje ze znow zaczynasz ufac i sie zaangazowalas robi sie tak samo jak wczesniej...im nigdy nie wolno pokazac za duzo-jesli to widza-wykorzystuja to przeciwko nam i strasznie nas rania a my glupie tkwimy w tym wszystkim bo szkoda nam zostawic tych wspolnych lat spedzonych razem.JA wiem bo sama jestem w 4,5 letnim zwiazku z burzliwymi przejsciami.Nie raz plakalismy na zmiane...ale coz takie jest zycie:raz na wozie a raz pod nim.Teraz sie nie widzielismy wiele miesiecy bo ja jestem za granica...teraz on sobie zdal sprawe ze ja jestem ta jedyna i ze chce byc ze mna na zawsze-ciekawe ile minie czasu znow i sytuacja bedzie sie powtarzac...i znow bedzie tak jak zawsze i tak dookola.Jest dobrze,jestesmy razem,za chwile nas nie ma...pozniej jest tesknota...znow powrot i znow jest zle.A dlaczego jest zle???gdy tylko widzi ze ja sie zaangazowalam -wykorzystuje to i naciska na mnie prubojac wymusic rozne chore zachowania.Ja jestem soba i zawsze bede soba.Albo mnie ktos akceptuje albo nie...juz zaczyna mnie to meczyc.Wiem ze to sie nigdy nie zmieni-bedzie tak zawsze.Zmieni sie to tylko wtedy gdy sie zakocham w kims innym,ale nie wiem czy to jest realne.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~???
[2006-10-08 22:23]
Nigdy nie jest tak samo
Ona odeszla po ponad 3 latach. Kilka dni pozniej mial juz kogos innego, choc odchodząc twierdziła, że nikogo nie ma, potrzebuje odpocząć. Czy była z nim juz wczesniej, nie wnikam, po co??? Co by mi to dała. Po ponad dwoch miesiącach wróciła prosząc mnie o szanse. Ja wczesniej błagałem ją wiele razy, żeby wróciła. Zgodziłem sie dać jej szanse. Nie wiem czy zrobilem dobrze ale wiem że nie jest tak samo jak przed rozstaniem. Czylepiej czy gożej? Nie potrafie tego do końca sprecyzować. Mam wrażenie że jesteśmy "dalej" od siebie. Pamietajcie: jesli decydujecie się na powrót nie liczcie że będzie tak samo lub lepiej. Nalezy sie spodziewać zmian.
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Mila
[2006-10-18 17:03]
w moim przypadku bylo tak ze to ja chcialam odejsc, dlugo dojrzewalam do tej decyzji, ktora nie byla wcale taka latwa (jestesmy 3 lata raem). Decydujac sie na rozstanie ciagle go kochalam, po prostu nie potrafilam juz dluzej byc z czlowiekiem ktorynie potrafil okazac milosci, przy ktorym wiecznie czulam sie na drugim planie, dla ktorego nie bylam chyba dosc wazna. Facet w tym momencie sie obejrzal. Prosił o danie sznasy, zapewnial ze wszystko sie zmieni, ze zrozumial ze zle postepowal i ze sam moze owiedziec ze zachowywal sie jak drań. Twierdzil ze sie zmieni. Szanse dalam - nie do konca przekonana czy dobrze robie, nie chcialam znowu sie emocjonalnie angazowac, ponownie cierpiec. No i sie zaangazowalam ponownie, zaczelam wierzyc w to ze moze byc lepiej, w tym momencie cos sie zaczelo zmieniac. Mysle ze jak juz zobaczyl ze ja jestem nastwiona do nas pozytywnie, przestal sie "starac" - tego wlasnie sie balam, znowu zaczyna powoli byc jak dawniej. A poworotu do tego co bylo nie chcialam i nie chce. Tyle ze teraz znowu brak mi sily zeby definitywnie powiedziec: koniec. Zmiany na lepsze nie bedzie, ludzi nie da sie tak latwo zmienic, mozna ich przebrac - na chwile, ale nigdy nie zmienisz. I albo jestesmy w stanie zaakceptowac go takim jakim jest i godzic sie na zachowanie ktore nie w pelni nam odpowiada, albo cierpiec trwajac w tym wszystkim, mozna tez powiedziec koniec ale na to trzeba miec sile - powiedziec komus kogo sie kocha ze nie jest w stanie sie z ni byc dlatego ze..... wcale nie jest latwe. A w zwiazku potzrba czegos wiecej niz tylko milosci, ja sie juz przekonalam...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~:>
[2006-10-30 02:46]
Mila!!!
Chcialabym Ci powiedziec ze tak samo mysle jak Ty!masz swieta racje.Zwsze tak jest,ale to zawsze.Jak tylko wyczuje ze znow zaczynasz ufac i sie zaangazowalas robi sie tak samo jak wczesniej...im nigdy nie wolno pokazac za duzo-jesli to widza-wykorzystuja to przeciwko nam i strasznie nas rania a my glupie tkwimy w tym wszystkim bo szkoda nam zostawic tych wspolnych lat spedzonych razem.JA wiem bo sama jestem w 4,5 letnim zwiazku z burzliwymi przejsciami.Nie raz plakalismy na zmiane...ale coz takie jest zycie:raz na wozie a raz pod nim.Teraz sie nie widzielismy wiele miesiecy bo ja jestem za granica...teraz on sobie zdal sprawe ze ja jestem ta jedyna i ze chce byc ze mna na zawsze-ciekawe ile minie czasu znow i sytuacja bedzie sie powtarzac...i znow bedzie tak jak zawsze i tak dookola.Jest dobrze,jestesmy razem,za chwile nas nie ma...pozniej jest tesknota...znow powrot i znow jest zle.A dlaczego jest zle???gdy tylko widzi ze ja sie zaangazowalam -wykorzystuje to i naciska na mnie prubojac wymusic rozne chore zachowania.Ja jestem soba i zawsze bede soba.Albo mnie ktos akceptuje albo nie...juz zaczyna mnie to meczyc.Wiem ze to sie nigdy nie zmieni-bedzie tak zawsze.Zmieni sie to tylko wtedy gdy sie zakocham w kims innym,ale nie wiem czy to jest realne.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~marek22
[2006-10-06 20:13]
rozstanie to koniec miłości!!!
Byłem z dziewczyna 3 lata. Jednak ona uznala ze to nie jest to co by chciała... odeszła, znalazła starszego (z dzieckiem).Po 2 miesiacach wrocila do mnie, a po dniu znowu odeszła i znowu zaczela zadawac sie z tym starszym o kilka lat od niej (nas) facetem... Mineły 3 miesiace od ponownego rozstania i znowu chciala do mnie wrocic. Wybaczylem jej, zamieszkalismy razem. Niestety nie moglem zyc z tym wszystkim, bylem przekonany ze zapomne ale nie udalo sie. Niewytrzymalem tego bolu i zaczelismy sie klocic, codziennie, az zmusilem ja zeby odeszla do mnie, znienawidzila mnie przez te klotnie i nigdy juz nie wracala do mnie. A teraz, gdy minelo 7 miesiecy od trzeciego rozstania jestem szczesliwy... Mam przy sobie osobe ktora jest bardzo wartosciowa i przy ktorej czuje ze zyje. Na swoim przykladzie nie polecam powrotow do nieudanego zwiazku, to tylko niszczy psychike.
Zycze szczescia wszystkim :-)
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Sien
[2006-10-11 10:47]
Doskoneale Cię rozumiem Marku! Ja też po kilku latach rozstnia wróciłam do męża licząc trochę na to że będzie dojrzalej, mądrzej, trochę z lęku przed samotnością, trochę dla naszego dziecka. Wszystkiego po trochę ale to o wiele za mało. Teraz mam problem, bo powody dla których zdecydowałam się odejść kilka lat temu wcale nie zmalały, kilku może ubyło, inne przybrały na sile. CHCĘ ODEJŚĆ!!!!! Ale on nie chce mi pozwolić. Zapewnia o swojej miłości i oddaniu. Ale ja myślę że w dużej mierze wynika to ze strachu przed powrotem do matki. Mam dość, ale nie jestem całkiem bezduszna i troche mi go szkoda. Tylko czy można mówić o szczęściu w takim przypadku?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ANIA21
[2006-10-21 23:00]
SIEN odejdz od niego, a poczujesz sie szczesliwa.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~marek22
[2006-10-06 20:13]
rozstanie to koniec miłości!!!
Byłem z dziewczyna 3 lata. Jednak ona uznala ze to nie jest to co by chciała... odeszła, znalazła starszego (z dzieckiem).Po 2 miesiacach wrocila do mnie, a po dniu znowu odeszła i znowu zaczela zadawac sie z tym starszym o kilka lat od niej (nas) facetem... Mineły 3 miesiace od ponownego rozstania i znowu chciala do mnie wrocic. Wybaczylem jej, zamieszkalismy razem. Niestety nie moglem zyc z tym wszystkim, bylem przekonany ze zapomne ale nie udalo sie. Niewytrzymalem tego bolu i zaczelismy sie klocic, codziennie, az zmusilem ja zeby odeszla do mnie, znienawidzila mnie przez te klotnie i nigdy juz nie wracala do mnie. A teraz, gdy minelo 7 miesiecy od trzeciego rozstania jestem szczesliwy... Mam przy sobie osobe ktora jest bardzo wartosciowa i przy ktorej czuje ze zyje. Na swoim przykladzie nie polecam powrotow do nieudanego zwiazku, to tylko niszczy psychike.
Zycze szczescia wszystkim :-)
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Sien
[2006-10-11 10:47]
Doskoneale Cię rozumiem Marku! Ja też po kilku latach rozstnia wróciłam do męża licząc trochę na to że będzie dojrzalej, mądrzej, trochę z lęku przed samotnością, trochę dla naszego dziecka. Wszystkiego po trochę ale to o wiele za mało. Teraz mam problem, bo powody dla których zdecydowałam się odejść kilka lat temu wcale nie zmalały, kilku może ubyło, inne przybrały na sile. CHCĘ ODEJŚĆ!!!!! Ale on nie chce mi pozwolić. Zapewnia o swojej miłości i oddaniu. Ale ja myślę że w dużej mierze wynika to ze strachu przed powrotem do matki. Mam dość, ale nie jestem całkiem bezduszna i troche mi go szkoda. Tylko czy można mówić o szczęściu w takim przypadku?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ANIA21
[2006-10-21 23:00]
SIEN odejdz od niego, a poczujesz sie szczesliwa.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~azazel666
[2006-10-09 18:36]
Sluchajcie!!
Powiem tylko tyle-baba nie znosi pustki,i jesli jest w zwiazku,to raczej bedzie w nim tkwic,mimo kryzysów.Odejdzie dopiero wtedy i stanowczo,kiedy bedzie miała inną pewność gdzie indziej.Wtedy WSZYSTKO co było nagle przestanie sie liczyć i tak jest w conajmniej 90% przypadkow.Wiem to tez po sobie-dwa rozstania i dokładnie ten sam scenariusz.Ale wiem też że wtedy nalezy odpuscic ,bo jesli pojawi sie ktos trzeci,zawsze wtedy jest "lepszy" i nie ma szans...Pozdrawiam
odpowiedz
pokaż 7 ukrytych odpowiedzi
pokaż 2 wcześniejsze odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~kila
[2006-10-10 20:20]
Kobiety odchodz.a do lepszego ,gdy zauwazan ze ktos je szanuje i zauwaza
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Madallene
[2006-10-14 09:40]
Do Marcina: ile ty się jeszcze musisz nauczyć o kobietach ,po twoim komentarzu mozna przypuszczać i ocenić na jakieś,góra 18 lat.Gwarantuje ,że jeżeli dopiero tyle wiesz o kobietach i związkach z nimi to wiele przed Tobą.Pozdrawiam -tak która nigdy się nie nudzi i z nudów nie odchodzi
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Madallene
[2006-10-14 09:51]
Oj!!!Baba!!! co to za określenie,widać że nie źle dała Ci w kość ,czy ta złość z właśnie z tego powodu???
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Mila
[2006-10-18 17:32]
Zgadzam sie - kobieta odhodzi gdy czuje sie nie kochana, niedowartosciowana, i zazwyczaj jest tak ze odchodzi dopiero w tym momencie gdy widzi jakas alternatywe dla siebie. Gdy spotyka kogos, przy kim czuje zainterseowanie swoja osoba, adoracje, z kim moze porozmawiac. Wiem to z wlasnego doswiadczenia. Wrócilam do swego wczesniejszego chlopaka. To nie ja chcialam porotu, to on prosil i blagal o danie szansy. Twierdzil ze dopiero teraz zrozumial ze moglam sie tak czuc, ze nie wkladal w nas uczucia, gdyz byl nas zbyt pewny, uwazal to za zbedne. Wrocilam, tylko czy on napweno to zrozumial.... czy tylko sie przestraszyl..... A moze wlasnie w momencie gdy go zostawilam uswiadomil sobie ze on tez potrzebuje tej calej milosnej oprawy, ze to jest jednak mile i fajne, i tez w koncu poczul potrzebe dawania, a nie tylko brania.... to sie okaze
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~elka
[2006-11-28 12:36]
kobiety odchodzą, gdy czują się niekochane a ktoś je pokocha i to okaże...
odpowiedz