Rozstania i powroty

Agnieszka Buczak / 03.10.2006
wp.pl>
 AAA
Kochają się, chcą spędzić ze sobą resztę życia, zaręczają się, a czasem nawet pobierają. A potem rozstają. I bardzo tego żałują... Przysłowie przestrzega, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Tymczasem prawdziwie kochający się partnerzy, mimo zadanych sobie ran, przerwanych więzów i zburzonych światów starają się na nowo razem płynąć tą samą rzeką, tylko może już z nieco innym nurtem.
Oddalanie i zbliżanie

Iwona i Robert kochali się jak szaleńcy. Spędzili ze sobą blisko 7 lat, z jedną kilkumiesięczną przerwą i... jednym rozstaniem "na dobre". Ich związek był pełen miłości, radości i romantyzmu. Przez blisko 4 lata nie widzieli poza sobą świata, aż nagle ona zaczęła czuć się w tym związku jak w niewygodnych butach. Odeszła, bo nie mogła już złapać powietrza, bo już nie potrafiła sobie wyobrazić z nim małżeństwa, rodziny, spacerów z wózkiem. On cierpiał, ale podświadomie czekał, wierząc, że wróci. I wróciła, bo po kilku miesiącach z dala od niego bardzo tęskniła. Znowu wybuchła namiętność i szał zakochania. Kupili mieszkanie, pralkę, łóżko do pierwszej wspólnej sypialni i... nigdy nie mieli okazji się w nim kochać. Po kolejnych 2 latach ich "nowego związku" wróciły do niej tamte wątpliwości, czuła obcość, pustkę, samotność. Jego wady ją przygniotły, nie umiała ich udźwignąć i zaakceptować. Odeszła po raz drugi, tym razem na dobre. Ich rzeka nie popłynęła nowym wspólnym nurtem...

ZOBACZ RÓWNIEŻ

TO TYLKO KRYZYS
BOLESNE ROZSTANIA
1 2 3 z 3 następna
oceń
4
1
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~bobek [2007-10-08 19:23]

odszedł wczoraj po raz 5
odeszedl wczorja przez telefon zadzwonił powiedział ze chce sie rozstac a jescze dwa dni temu dawał mi róze bo byłam chora, powiedział nic sie nie zmieniło ty jestes taka ja taki bardzo cie lubie ale nei widze nas jako partnerów

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bobek [2007-10-08 19:23]

odszedł wczoraj po raz 5
odeszedl wczorja przez telefon zadzwonił powiedział ze chce sie rozstac a jescze dwa dni temu dawał mi róze bo byłam chora, powiedział nic sie nie zmieniło ty jestes taka ja taki bardzo cie lubie ale nei widze nas jako partnerów

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rybka [2007-06-10 22:20]

6,5 roku dalam mu wszystko a teraz cierpie
zostawil mnie po 6,5roku powiedzial ze musi odpoczac poczym dowiedzialam sie ze jest ktos trzeci bylo mi przykro bolalo i boli od tygodnia juz nie mieszkamy razem wyprowadzil sie dalam mu wszystko pokazalam mu na czym zycie polega jak wyglada prawdziwy dom a on mi sie tak odplacil nawet nie bylo go stac zeby mi podziekowac za czas spedzony i powiedzial ze nie wie moze ja zakis czas wroci na kolanach ale ja wiem jedno dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi cierpie i pewnie bede dlugo cierpaiala ale powiem nie

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~rybka [2007-06-10 22:20]

6,5 roku dalam mu wszystko a teraz cierpie
zostawil mnie po 6,5roku powiedzial ze musi odpoczac poczym dowiedzialam sie ze jest ktos trzeci bylo mi przykro bolalo i boli od tygodnia juz nie mieszkamy razem wyprowadzil sie dalam mu wszystko pokazalam mu na czym zycie polega jak wyglada prawdziwy dom a on mi sie tak odplacil nawet nie bylo go stac zeby mi podziekowac za czas spedzony i powiedzial ze nie wie moze ja zakis czas wroci na kolanach ale ja wiem jedno dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi cierpie i pewnie bede dlugo cierpaiala ale powiem nie

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~"Chiquita" [2006-10-09 06:27]

"Dowód na to że 'Internetowa Miłość' naprawde może przetrwać"
Witam mam 20 lat. Mój związek jest troszke inny. Ja poznalam swojego chłopaka przez internet, co dla wielu ludzi wydaje się to "głupie" i bez żadnego sensu.Co najdziwniejsze mój ukochany pochodzi z Meksyku, kraju o którym wszyscy wyrażają najgorsze swoje myśli (wszystko to wyolbrzymiona fantazja ludzka). Rozmawialiśmy dniami i nocami bez odpoczynku i tak przez cały rok. Jednak niestety jak to wiadomo związki przez internet nie mogą trwać zbyt długo. Zaczęło brakować wspólnych tematów, czasu. Te rzeczy które nas cieszyły zaczęły nas nudzić. Zaczęliśmy sie sprzeczać o nic, coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie.Jednak ja wciąż go mocno kochałam, nie mogłam soebie wyobrazić życia bez niego. Potrzebowaliśmy bliskości której jednak nie mogliśmy mieć przez zwykły komputer. Jego silne uczucie do mnie znikało powoli, aż w końcu zniknęło jednak nie do końca. Przez ten długi okres znajomości wciąż nie moglismy zerwać wspólnego kontaktu. On miał inną dziewczynę, co bardzo mnie to bolało.Nie potrafiłam sobie wyobrazić go z inną. Aż w końcu pewnego dnia poleciałam do Meksyku się z nim spotkać, bo już naprawde nie mogłam tego wytrzymać. Zostawiłam szkołę, praktycznie wszystko żeby go tylko zobaczyć chociaż ten ostatni raz. Ludzie mówili że to szaleństwo, jednak dla mnie to prawdziwa miłość. To cudowne uczucie! Dzień kiedy odbierał mnie z lotniska był niesamowicie wspaniały! Nasza miłość stała się jeszcze piękniejsza i wciąż trwa. Nie liczy się nikt inny poza nami.Nie widzimy świata poza sobą.Teraz mieszkamy razem i planujemy wspólną przyszłość. To niesamowite jaka naprawde jest miłość. Ma dla nas wiele niespodzianek.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Teresa [2006-10-08 12:06]

ocalić siebie
Mój mąż po raz pierwszy zdradził mnie w niespełna 2 lata po naszym ślubie. Urodziłam nam pięlnego, zdrowego synka.Miał wówczas 3 tygodnie. Mąż nie pojawił się w domu po pracy. Nie było go 3 dni.Okazało się, że w tym czasie był z moją znajomą (fryzjerką). Ją również okłamał, mówiąc, że jest kawalerem. Wybaczyłam, ale on zdradził kolejny raz.Leczyłam się wówczas onkologicznie. Zostawił dzieci i odszedł do innej, zdrowej kobiety. Potem znów przepraszał.Wybaczyłamkolejny raz. Nie wiem dlaczego, ale nadal bardzo go kochałam. Później zawalił się jego świat, stracił pracę. Ja byłam już zdrowa.Wspierałam go, pomogłam w znalezieniu pracy.Stanął na nogi i.... zostawił mnie dla młodszej wiele lat kobiety. Przestrzegam wszystkie panie, przed niedojrzałymi mężczyznami. Zapatrzonymi w siebie egoistami. Ten co zdradza, zdradę w we krwi, w genach. Nie łudźcie się. Zrobił ro raz, zrobi to po raz kolejny. Przepraszam za styl, być może błędy... . Piszę szybko, nerwowo.... Odżyły dawne wspomnienia. Otworzyły się rany.Ale robię to, w nadziei, że być może, poprzez ten list zaoszczędzę jakiejś kobiecie złudzeń, łez i upokorzenia.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Teresa [2006-10-08 12:06]

ocalić siebie
Mój mąż po raz pierwszy zdradził mnie w niespełna 2 lata po naszym ślubie. Urodziłam nam pięlnego, zdrowego synka.Miał wówczas 3 tygodnie. Mąż nie pojawił się w domu po pracy. Nie było go 3 dni.Okazało się, że w tym czasie był z moją znajomą (fryzjerką). Ją również okłamał, mówiąc, że jest kawalerem. Wybaczyłam, ale on zdradził kolejny raz.Leczyłam się wówczas onkologicznie. Zostawił dzieci i odszedł do innej, zdrowej kobiety. Potem znów przepraszał.Wybaczyłamkolejny raz. Nie wiem dlaczego, ale nadal bardzo go kochałam. Później zawalił się jego świat, stracił pracę. Ja byłam już zdrowa.Wspierałam go, pomogłam w znalezieniu pracy.Stanął na nogi i.... zostawił mnie dla młodszej wiele lat kobiety. Przestrzegam wszystkie panie, przed niedojrzałymi mężczyznami. Zapatrzonymi w siebie egoistami. Ten co zdradza, zdradę w we krwi, w genach. Nie łudźcie się. Zrobił ro raz, zrobi to po raz kolejny. Przepraszam za styl, być może błędy... . Piszę szybko, nerwowo.... Odżyły dawne wspomnienia. Otworzyły się rany.Ale robię to, w nadziei, że być może, poprzez ten list zaoszczędzę jakiejś kobiecie złudzeń, łez i upokorzenia.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~joasia [2006-10-05 09:40]

rozstanie umocniło nasz związek,,,,
pojawiła się trzecia osoba, pozwoliłam partnerowi odejść, przemyśleć swoje uczucia, odanleźć siebie. Piotr przeszedł przez burzę myśli i uczuć, ja cierpiałam, schudłam, i chyba podświadomie czekałam. Wrócił po 5 miesiącach, wiem, że nawet nie spróbował być z nią (teraz nawet nie pamiętam jak miała na imię), bałam się go przyjąć, staram sie mu nie wypominać tego zajścia. Jesteśmy teraz bardziej dojrzali i kochamy się na wyższej płaszczyźnie niź wcześniej, a za pół roku będziemy już małżeństwem ;-) Życzę powodzenia, wiary i trochę szczęścia wszystkim w zawirowaniach życiowych.

odpowiedz

pokaż 13 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~joasia [2006-10-05 09:40]

rozstanie umocniło nasz związek,,,,
pojawiła się trzecia osoba, pozwoliłam partnerowi odejść, przemyśleć swoje uczucia, odanleźć siebie. Piotr przeszedł przez burzę myśli i uczuć, ja cierpiałam, schudłam, i chyba podświadomie czekałam. Wrócił po 5 miesiącach, wiem, że nawet nie spróbował być z nią (teraz nawet nie pamiętam jak miała na imię), bałam się go przyjąć, staram sie mu nie wypominać tego zajścia. Jesteśmy teraz bardziej dojrzali i kochamy się na wyższej płaszczyźnie niź wcześniej, a za pół roku będziemy już małżeństwem ;-) Życzę powodzenia, wiary i trochę szczęścia wszystkim w zawirowaniach życiowych.

odpowiedz

pokaż 13 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~siusia [2006-12-20 10:02]

chciałabym.......
żeby moje serce już nie było zdolne do kochania....miłość jest najpiękniejszym uczuciem w życiu człowieka ale tak samo najbardziej bolesnym....:(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~siusia [2006-12-20 10:02]

chciałabym.......
żeby moje serce już nie było zdolne do kochania....miłość jest najpiękniejszym uczuciem w życiu człowieka ale tak samo najbardziej bolesnym....:(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~"Chiquita" [2006-10-09 06:27]

"Dowód na to że 'Internetowa Miłość' naprawde może przetrwać"
Witam mam 20 lat. Mój związek jest troszke inny. Ja poznalam swojego chłopaka przez internet, co dla wielu ludzi wydaje się to "głupie" i bez żadnego sensu.Co najdziwniejsze mój ukochany pochodzi z Meksyku, kraju o którym wszyscy wyrażają najgorsze swoje myśli (wszystko to wyolbrzymiona fantazja ludzka). Rozmawialiśmy dniami i nocami bez odpoczynku i tak przez cały rok. Jednak niestety jak to wiadomo związki przez internet nie mogą trwać zbyt długo. Zaczęło brakować wspólnych tematów, czasu. Te rzeczy które nas cieszyły zaczęły nas nudzić. Zaczęliśmy sie sprzeczać o nic, coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie.Jednak ja wciąż go mocno kochałam, nie mogłam soebie wyobrazić życia bez niego. Potrzebowaliśmy bliskości której jednak nie mogliśmy mieć przez zwykły komputer. Jego silne uczucie do mnie znikało powoli, aż w końcu zniknęło jednak nie do końca. Przez ten długi okres znajomości wciąż nie moglismy zerwać wspólnego kontaktu. On miał inną dziewczynę, co bardzo mnie to bolało.Nie potrafiłam sobie wyobrazić go z inną. Aż w końcu pewnego dnia poleciałam do Meksyku się z nim spotkać, bo już naprawde nie mogłam tego wytrzymać. Zostawiłam szkołę, praktycznie wszystko żeby go tylko zobaczyć chociaż ten ostatni raz. Ludzie mówili że to szaleństwo, jednak dla mnie to prawdziwa miłość. To cudowne uczucie! Dzień kiedy odbierał mnie z lotniska był niesamowicie wspaniały! Nasza miłość stała się jeszcze piękniejsza i wciąż trwa. Nie liczy się nikt inny poza nami.Nie widzimy świata poza sobą.Teraz mieszkamy razem i planujemy wspólną przyszłość. To niesamowite jaka naprawde jest miłość. Ma dla nas wiele niespodzianek.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Lwiczka [2006-10-08 10:58]

Zdrada
Po 24 latach małżeństwa boli bardzo jesli mąż ma mnie gdzieś.Wychodzi i wraca kiedy chce i prowadzi swoje zycie.Oczywiście zaczeło sie od prozaicznego powodu, chyba nudy w naszmym zwiazku i było łatwo mu z moją ex przyjaciólką.Obiecywał,przepraszał a nadal sie spotykali.On twierdzi że nigdy nie byli w łóżku a w takim razie te wszystkie miesiace to czym były? Spontaniczną do niej przyjaźnia? Sporo przeżyłam, nie wiem czy chcę i czy kiedykolwiek potrafię być z nim.Przestałam zwyczajnie kochać..

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~donata [2006-10-08 11:09]

Małżeństwo jest mostem.....
...który trzeba codziennie budować, najlepiej z obydwóch stron naraz. nie wiem kto to powiedzia ,ale dzięki tej maksymie po wielu wspaniałych chwilach jak i burzach z piorunami, w tym miesiącu minie 35 lat od kiedy powiedzieliśmy sobie "T A K "l

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~azazel666 [2006-10-09 18:36]

Sluchajcie!!
Powiem tylko tyle-baba nie znosi pustki,i jesli jest w zwiazku,to raczej bedzie w nim tkwic,mimo kryzysów.Odejdzie dopiero wtedy i stanowczo,kiedy bedzie miała inną pewność gdzie indziej.Wtedy WSZYSTKO co było nagle przestanie sie liczyć i tak jest w conajmniej 90% przypadkow.Wiem to tez po sobie-dwa rozstania i dokładnie ten sam scenariusz.Ale wiem też że wtedy nalezy odpuscic ,bo jesli pojawi sie ktos trzeci,zawsze wtedy jest "lepszy" i nie ma szans...Pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~??? [2006-10-08 22:23]

Nigdy nie jest tak samo
Ona odeszla po ponad 3 latach. Kilka dni pozniej mial juz kogos innego, choc odchodząc twierdziła, że nikogo nie ma, potrzebuje odpocząć. Czy była z nim juz wczesniej, nie wnikam, po co??? Co by mi to dała. Po ponad dwoch miesiącach wróciła prosząc mnie o szanse. Ja wczesniej błagałem ją wiele razy, żeby wróciła. Zgodziłem sie dać jej szanse. Nie wiem czy zrobilem dobrze ale wiem że nie jest tak samo jak przed rozstaniem. Czylepiej czy gożej? Nie potrafie tego do końca sprecyzować. Mam wrażenie że jesteśmy "dalej" od siebie. Pamietajcie: jesli decydujecie się na powrót nie liczcie że będzie tak samo lub lepiej. Nalezy sie spodziewać zmian.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~??? [2006-10-08 22:23]

Nigdy nie jest tak samo
Ona odeszla po ponad 3 latach. Kilka dni pozniej mial juz kogos innego, choc odchodząc twierdziła, że nikogo nie ma, potrzebuje odpocząć. Czy była z nim juz wczesniej, nie wnikam, po co??? Co by mi to dała. Po ponad dwoch miesiącach wróciła prosząc mnie o szanse. Ja wczesniej błagałem ją wiele razy, żeby wróciła. Zgodziłem sie dać jej szanse. Nie wiem czy zrobilem dobrze ale wiem że nie jest tak samo jak przed rozstaniem. Czylepiej czy gożej? Nie potrafie tego do końca sprecyzować. Mam wrażenie że jesteśmy "dalej" od siebie. Pamietajcie: jesli decydujecie się na powrót nie liczcie że będzie tak samo lub lepiej. Nalezy sie spodziewać zmian.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~marek22 [2006-10-06 20:13]

rozstanie to koniec miłości!!!
Byłem z dziewczyna 3 lata. Jednak ona uznala ze to nie jest to co by chciała... odeszła, znalazła starszego (z dzieckiem).Po 2 miesiacach wrocila do mnie, a po dniu znowu odeszła i znowu zaczela zadawac sie z tym starszym o kilka lat od niej (nas) facetem... Mineły 3 miesiace od ponownego rozstania i znowu chciala do mnie wrocic. Wybaczylem jej, zamieszkalismy razem. Niestety nie moglem zyc z tym wszystkim, bylem przekonany ze zapomne ale nie udalo sie. Niewytrzymalem tego bolu i zaczelismy sie klocic, codziennie, az zmusilem ja zeby odeszla do mnie, znienawidzila mnie przez te klotnie i nigdy juz nie wracala do mnie. A teraz, gdy minelo 7 miesiecy od trzeciego rozstania jestem szczesliwy... Mam przy sobie osobe ktora jest bardzo wartosciowa i przy ktorej czuje ze zyje. Na swoim przykladzie nie polecam powrotow do nieudanego zwiazku, to tylko niszczy psychike. Zycze szczescia wszystkim :-)

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~marek22 [2006-10-06 20:13]

rozstanie to koniec miłości!!!
Byłem z dziewczyna 3 lata. Jednak ona uznala ze to nie jest to co by chciała... odeszła, znalazła starszego (z dzieckiem).Po 2 miesiacach wrocila do mnie, a po dniu znowu odeszła i znowu zaczela zadawac sie z tym starszym o kilka lat od niej (nas) facetem... Mineły 3 miesiace od ponownego rozstania i znowu chciala do mnie wrocic. Wybaczylem jej, zamieszkalismy razem. Niestety nie moglem zyc z tym wszystkim, bylem przekonany ze zapomne ale nie udalo sie. Niewytrzymalem tego bolu i zaczelismy sie klocic, codziennie, az zmusilem ja zeby odeszla do mnie, znienawidzila mnie przez te klotnie i nigdy juz nie wracala do mnie. A teraz, gdy minelo 7 miesiecy od trzeciego rozstania jestem szczesliwy... Mam przy sobie osobe ktora jest bardzo wartosciowa i przy ktorej czuje ze zyje. Na swoim przykladzie nie polecam powrotow do nieudanego zwiazku, to tylko niszczy psychike. Zycze szczescia wszystkim :-)

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~azazel666 [2006-10-09 18:36]

Sluchajcie!!
Powiem tylko tyle-baba nie znosi pustki,i jesli jest w zwiazku,to raczej bedzie w nim tkwic,mimo kryzysów.Odejdzie dopiero wtedy i stanowczo,kiedy bedzie miała inną pewność gdzie indziej.Wtedy WSZYSTKO co było nagle przestanie sie liczyć i tak jest w conajmniej 90% przypadkow.Wiem to tez po sobie-dwa rozstania i dokładnie ten sam scenariusz.Ale wiem też że wtedy nalezy odpuscic ,bo jesli pojawi sie ktos trzeci,zawsze wtedy jest "lepszy" i nie ma szans...Pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

planer ślubny

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej