Pokora, czyli nie wiem...

18.02.2010
Zwierciadło>
 AAA
– Czyli pokorny człowiek to ten, który wobec życia przyjmuje postawę naukowca, badacza?
– W pewnym sensie tak. Moim ulubionym przykładem człowieka, który miał wielką pokorę, czyli ufał swoim zmysłom, rozumowi i intuicji, jest Giordano Bruno. Jeszcze przed Kopernikiem bez przyrządów i obliczeń zobaczył, że uświęcone przekonanie o Słońcu krążącym wokół Ziemi jest iluzją. I mimo więzienia, tortur i groźby kary śmierci bronił swojego doświadczenia do końca. Tuż przed zapaleniem stosu nakłaniano go raz jeszcze do odwołania uznanych za bluźniercze poglądów, jednak nie wyparł się ich i zginął w płomieniach.
– Trudno Giordana Bruna nazwać pokornym, skoro wszyscy, w tym wielkie autorytety jego czasów, głosili coś odwrotnego niż on.

– Giordano Bruno był pokorny – powtórzmy – wobec świadectwa swoich zmysłów i rozumu. Nie mógł czuć pokory wobec tych, którzy kazali mu wierzyć w coś, co się kłóciło z jego doświadczeniem. Uległość wobec dogmatyków nie ma nic wspólnego z pokorą. Jest hipokryzją lub żałosnym konformizmem. I to właśnie paradoks pokory, która z punktu widzenia zastanego porządku zdaje się zmieniać w swoje przeciwieństwo. Kiedy jednak mimo wszystko i wbrew wszystkim dochowujemy wierności sobie, to pokora rodzi autonomię, kolejną cnotę Questu.

– Doszliśmy więc do tego, dlaczego św. Teresa z Ávila mówiła, że pokora jest prawdą.

– Pokora polega na tym, żeby umieć przyznać się przed sobą: „nie wiem”. Jezus był uosobieniem tak rozumianej pokory. W rezultacie zobaczył rzeczywistość tak dalece inaczej niż pozostali członkowie korporacji religijnej, w której wyrósł, że najbardziej pokorny z pokornych został uznany za buntownika i zabity, choć podobnie jak wszyscy pokorni nie szukał rozgłosu, nikogo nie namawiał do zmiany poglądów – i miał zaledwie 12 uczniów i jedną uczennicę.

– Jak pokora przekłada się na codzienne życie zwykłego człowieka z korporacji, dziennikarza czy nawet psychoterapeuty?

– Przekonania, których pełno w naszych umysłach, przesłaniają nam cudowność tego, co rzeczywiste. Potrafią być tak ugruntowane i trwałe, że same się potwierdzają i rozmnażają. Ilustruje to dowcip o panu Brownie i sekatorze. Pan Brown był tak przekonany, że Smith nie pożyczy mu sekatora, że gdy zapukał do drzwi sąsiada, a ten otworzył mu z uśmiechem, pytając: „Witaj, Brown, co mogę dla ciebie zrobić?”, tak odpowiedział: „Mam gdzieś twój sekator, Smith!”. W starciu z naszymi przekonaniami rzeczywistość nie ma szans. Źródłem naszych cierpień – czyli wypędzenia z mitycznego raju – są wyłącznie przekonania. Stąd zapewne konstatacja św. Teresy, że pokora – czytaj: brak przekonań – jest prawdą.

– Ale przyznanie się do niewiedzy nawet przed samym sobą jest trudne, budzi lęk. Jeszcze gorzej, gdy mamy to powiedzieć innym.

– Gdy za Sokratesem przyznam, że „wiem, że nic nie wiem”, to w tym samym momencie otwieram się całkowicie na to, żeby się czegoś nowego dowiedzieć, przesunąć granicę poznania. Wtedy niczego z góry nie zakładam, po prostu patrzę, słucham, jestem coraz bardziej zadziwiony cudem istnienia. Tak więc pokora to uświadomiona niekompetencja i to dzięki niej my sami i nasza cywilizacja – na zasadzie dwa kroki do przodu, krok do tyłu – jakoś się rozwijamy.

– Pokora to też przyznanie się do błędu, a to bywa niebezpieczne, zwłaszcza w pracy. Łatwo wtedy stać się kozłem ofiarnym.

– Przyznanie się do niewiedzy często wyzwala w innych ochotę, by nas upokorzyć. Ale pokorni nie doświadczają upokorzenia, nie są przywiązani do konkretnego obrazu samych siebie, którego musieliby bronić. Gdy na życiowym zakręcie postępujemy w zgodzie z naszą wewnętrzną prawdą, to nikt nie jest w stanie nas upokorzyć.

– Quest to przede wszystkim program dla biznesmenów, ale mówienie o nich jako ludziach pokornego serca, którzy walczą o prawdę, wydaje się fikcją.

– Wcale nie. Szczególnie w biznesie – w tej błyskawicznie i nieustannie zmieniającej się grze – trzeba i warto wiedzieć, czego się nie wie. Tylko wtedy jesteśmy skłonni się tego dowiedzieć albo powołać zespół ekspertów czy wybrać trudną drogę przekształceń. Popatrzmy na toczący się spór klimatyczny. Jedni mówią: „Jakie ocieplenie? My nie mamy z tym nic wspólnego. To normalne fluktuacje klimatyczne”. Drudzy: „Zmiany klimatu są skutkiem nadmiaru konsumujących wszystko ludzi, rozwoju motoryzacji, przerostu miejskich aglomeracji itd.”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ci pierwsi są pokorni. Ale ich przekonanie jest podejrzanie wygodne, nie zmusza do refleksji i nie każe brać odpowiedzialności. Ci, którzy twierdzą, że to my, ludzie, jesteśmy winni ociepleniu, nie próbują zaprzeczać temu, co widać gołym okiem, choć jest to dla wszystkich niewygodne, wymagające zmian i wyrzeczeń. Pokora wybiera trudniejszą drogę i każe brać odpowiedzialność na siebie. 

Oficjalne wydanie internetowe: www.zwierciadlo.pl



MARIA I LECH KACZYŃSCY – WSPOMNIENIE

1 2 z 2
oceń
0
3
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
qjawa [2010-04-18 20:42]

Składamy Kondolencje rodzinom ofiar 2010katyn com

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~katolik [2010-02-18 20:30]

"Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami?"
Pisze św. Jakub: "Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie" (Jk 4, 1-2). Słowa apostoła zasadniczo nie są żadnym odkryciem. Zasada jest uchwytna intuicyjnie - wystarczy tylko wsłuchać się w swoje serce, aby znaleźć tam jej potwierdzenie. Odwrócenie jej zgubnego działania mogłoby uczynić raj na ziemi. Postawa dziecka, którą Chrystus stawia za wzór, jest prostą receptą na lepszy świat. Dlaczego zatem, pomimo tej oczywistości, zachowujemy się jak ślepcy, którzy potykają się co krok? Dlaczego świat co rusz ogarnia nowa pożoga wojny? Skąd tyle ludzkiej nienawiści dookoła?

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~isi [2010-04-18 15:23]

mało kto ma w sobie pokorę
nie ma pokory w Polsce i na swiecie

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~adas [2010-04-11 12:56]

Pokory to potrzeba wśród Po i kleru
Politycy z po pamiętając słowa co mówili o Prezydencie to w się zachowują teraz jak 13 apostoł.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~f12f8 [2010-04-15 10:55]

"Ci, którzy twierdzą, że to my, ludzie, jesteśmy winni ociepleniu, nie próbują zaprzeczać temu, co widać gołym okiem" gołym okiem to ja widzę, że słońce obraca się wokół mojego domu i nie próbuję zaprzeczać temu. Stoję w opozycji do naukowców, którzy są utwierdzeni w pewnych przekonaniach,trochę pokory im trzeba. no gdyby nie końcówka artykułu to nawet bym uwierzył questom ...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gfhngvh [2010-04-15 10:29]

Pokrny człowiek przyjmujacy postawe badacza????????
co to za głupoty. Pokorny człowiek to ktos przyjmuje wszystko tak jak jest, boi sie a moze nie chce wyjsc przed szereg, nie jest ciekawy świata, ludzi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~siedem7777 [2010-04-15 09:37]

Zdefiniować POKORĘ
to jest własnie ...najtrudniejsza rzecz!!!!bo każdy rozumie to INACZEJ.....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~IQ138 [2010-04-11 16:45]

Gdzie pokora tego co twierdzi, że ocieplenie klimatu
jest spowodowane przez człowieka? Zatrucie środowiska spalinami z samochodów to fakt, ale nie ma to nic do rzeczy, że przez to jest ocieplenie klimatu. Wręcz przeciwnie. Coraz więcej zacznie umierać na różne choroby i przyroda to sobie ureguluje. Trując się spalinami samochodów krzywdzimy siebie, ale nie powodujemy tym ocieplenia klimatu. Niech ten co tak ładnie mówi o pokorze zacznie ją posiadać sam. Ale cóż. Dobry szewc w dziurawych butach chodzi. To oznacza, że psycholog, który tak ładnie przedstawia pokorę, jej nie posiada.

odpowiedz

planer ślubny

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej

Zobacz w innych serwisach