AAA
Potem przychodzi druga faza, określana jako faza zaprzeczania, kiedy zaczynamy zaprzeczać˙
tragedii. Mówimy wówczas: "Nie, nie. To nie może być prawda, to jakaś pomyłka. Zaraz wszystko się
wyjaśni. Ktoś się pomylił. Ta jakiś zły sen, który za chwilę się skończy". Według Pommersbach,
obserwowaliśmy to w sobotę, gdy politycy i inne pytane o opinię osoby odpowiadały, że to nie mogło
się wydarzyć. Ludzie podkreślali, że to była tylko jakaś awaria i że za chwilę może się okazać, że
wszystko jest w porządku.
"Później, kiedy już pokazano zdjęcia z miejsca wypadku, zaczęła się kolejna faza psychologicznego
radzenia sobie z tragiczną sytuacją, określana jako targowanie się. W tej fazie ludzie próbują
+negocjować+ z˙losem czy Panem Bogiem. Jest to próba odwrócenia sytuacji. Przykładem targowania się
było pojawianie się w mediach na krótko informacji, że może jednak nie wszyscy zginęli, że
prawdopodobnie trzy osoby przeżyły, choć miejsce katastrofy już pokazano i było wiadomo, że jest to
raczej niemożliwe" - tłumaczyła psycholog.
Według niej, trzy pierwsze fazy odzwierciedlają˙psychologiczną˙walkę, którą˙toczymy, aby nie
dopuścić˙do siebie złej wiadomości. Dopiero potem przychodzi faza depresji, czyli żałoby. "W
sytuacji żałoby dzieje się coś takiego, że ludzie chcą być razem, że się gromadzą. Przykładem jest
to, że wiele osób miało odruch udania się pod Pałac Prezydencki, pod krzyż papieski po to, aby być
blisko z innymi. Jest to mechanizm ewolucyjny - w przeszłości, ci z nas, którzy w sytuacji
zagrożenia gromadzili się razem mieli szansę lepiej sobie z nim poradzić, przeżyć je" - powiedziała
Pommersbach.
Jej zdaniem, żałoba jest najważniejszym, najbardziej kluczowym momentem radzenia sobie ze stratą.
"Żeby wyjść z niej w miarę szybko nie wolno jej zaprzeczać, ale trzeba mówić o swoich emocjach, o
stracie. Bez tego nie można przejść do fazy akceptacji i radzenia sobie z nową sytuacją. Tu ważną
rolę do odegrania mają psychologowie, którzy mogą wysłuchać ludzi, pomóc im uporać się z
nieodwracalnością straty i pomóc zobaczyć przyszłość" - powiedziała psycholog.
Ostatnią˙fazą˙jest faza akceptacji nowego stanu rzeczy i związana z nią faza rozwiązywania
problemów, które pojawiły się w wyniku straty. Pojawia się pytanie - jak będziemy teraz żyć? Jak
będziemy działać? "W tej fazie zaczną się pojawiać spekulacje, jak będzie wyglądała kampania
prezydencka, jak to wpłynie na strategię PiS, bo to właśnie ta partia najbardziej ucierpiała w
katastrofie" - powiedziała Pommersbach.
Zaznaczyła też,˙że choć˙wszyscy ludzie przechodzą˙przez kolejne fazy reakcji na stratę,˙to mogą˙one
trwać˙różnie - dłużej lub krócej, zależnie od osoby.
"Nie wszyscy też czują potrzebę zbiorowego przeżywania emocji, niektóre osoby potrafią się do tego
zdystansować. I choć nie znaczy to, że nie przeżywają one tragedii, czy że przeżywają ją mniej, to
często rodzi to ostracyzm społeczny" - powiedziała Pommersbach.
Jak wyjaśniła, w warunkach żałoby
narodowej wzrasta konformizm, czego skutkiem jest zmniejszenie się tolerancji społeczeństwa na
odmienne reakcje, jak buntowanie się przeciw wspólnemu przeżywaniu straty, bo gdy panuje spójność
łatwiej poradzić sobie z trudną sytuacją. (PAP)
1 2 z
2