Przeżywanie żałoby pomaga

PAP / 12.04.2010
 AAA
Potem przychodzi druga faza, określana jako faza zaprzeczania, kiedy zaczynamy zaprzeczać˙ tragedii. Mówimy wówczas: "Nie, nie. To nie może być prawda, to jakaś pomyłka. Zaraz wszystko się wyjaśni. Ktoś się pomylił. Ta jakiś zły sen, który za chwilę się skończy". Według Pommersbach, obserwowaliśmy to w sobotę, gdy politycy i inne pytane o opinię osoby odpowiadały, że to nie mogło się wydarzyć. Ludzie podkreślali, że to była tylko jakaś awaria i że za chwilę może się okazać, że wszystko jest w porządku.
"Później, kiedy już pokazano zdjęcia z miejsca wypadku, zaczęła się kolejna faza psychologicznego radzenia sobie z tragiczną sytuacją, określana jako targowanie się. W tej fazie ludzie próbują +negocjować+ z˙losem czy Panem Bogiem. Jest to próba odwrócenia sytuacji. Przykładem targowania się było pojawianie się w mediach na krótko informacji, że może jednak nie wszyscy zginęli, że prawdopodobnie trzy osoby przeżyły, choć miejsce katastrofy już pokazano i było wiadomo, że jest to raczej niemożliwe" - tłumaczyła psycholog.
Według niej, trzy pierwsze fazy odzwierciedlają˙psychologiczną˙walkę, którą˙toczymy, aby nie dopuścić˙do siebie złej wiadomości. Dopiero potem przychodzi faza depresji, czyli żałoby. "W sytuacji żałoby dzieje się coś takiego, że ludzie chcą być razem, że się gromadzą. Przykładem jest to, że wiele osób miało odruch udania się pod Pałac Prezydencki, pod krzyż papieski po to, aby być blisko z innymi. Jest to mechanizm ewolucyjny - w przeszłości, ci z nas, którzy w sytuacji zagrożenia gromadzili się razem mieli szansę lepiej sobie z nim poradzić, przeżyć je" - powiedziała Pommersbach.

Jej zdaniem, żałoba jest najważniejszym, najbardziej kluczowym momentem radzenia sobie ze stratą. "Żeby wyjść z niej w miarę szybko nie wolno jej zaprzeczać, ale trzeba mówić o swoich emocjach, o stracie. Bez tego nie można przejść do fazy akceptacji i radzenia sobie z nową sytuacją. Tu ważną rolę do odegrania mają psychologowie, którzy mogą wysłuchać ludzi, pomóc im uporać się z nieodwracalnością straty i pomóc zobaczyć przyszłość" - powiedziała psycholog.

Ostatnią˙fazą˙jest faza akceptacji nowego stanu rzeczy i związana z nią faza rozwiązywania problemów, które pojawiły się w wyniku straty. Pojawia się pytanie - jak będziemy teraz żyć? Jak będziemy działać? "W tej fazie zaczną się pojawiać spekulacje, jak będzie wyglądała kampania prezydencka, jak to wpłynie na strategię PiS, bo to właśnie ta partia najbardziej ucierpiała w katastrofie" - powiedziała Pommersbach.

Zaznaczyła też,˙że choć˙wszyscy ludzie przechodzą˙przez kolejne fazy reakcji na stratę,˙to mogą˙one trwać˙różnie - dłużej lub krócej, zależnie od osoby. "Nie wszyscy też czują potrzebę zbiorowego przeżywania emocji, niektóre osoby potrafią się do tego zdystansować. I choć nie znaczy to, że nie przeżywają one tragedii, czy że przeżywają ją mniej, to często rodzi to ostracyzm społeczny" - powiedziała Pommersbach.

Jak wyjaśniła, w warunkach żałoby narodowej wzrasta konformizm, czego skutkiem jest zmniejszenie się tolerancji społeczeństwa na odmienne reakcje, jak buntowanie się przeciw wspólnemu przeżywaniu straty, bo gdy panuje spójność łatwiej poradzić sobie z trudną sytuacją. (PAP)
1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~tubylec [2010-04-17 11:12]

ja również nie przeżywam
dosłownie! ostatnie wydarzenia nie wywarły na mnie wrażenia.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~unih [2010-04-12 17:37]

Ja nie przeżywam
Przeżywać stratę można tylko w po śmierci najbliższych krewnych,ale nigdy po śmierci ludzi których większość znała tylko ze słyszenia. Ta histeria, jaka aktualnie trwa w tym kraju nie ma nic wspólnego z traumatycznym przeżyciem, to tylko działanie na pokaz. My jako naród lubimy pokazywać się publicznie jacy jesteśmy uduchowieni i wspaniali, w głębi serca myślimy - no wreszcie !!! To kolejny przykład polskiej i katolickiej jednocześnie hipokryzji.

odpowiedz

pokaż 12 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~www [2010-04-13 09:07]

to co dzieje się w tym kraju
żałobą nazwać nie można, to istna histeria, żałobę nosi się w sercu po stracie najbliższych, żałobą nazwać nie można histerycznych gestów obcych sobie ludzi, to chore, ten kraj jest chory i to takim ludziom potrzebny jest psycholog

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~donat [2010-04-12 12:06]

Tylko ten co sam doznał straty bliskiej osoby rozumie
Mimo całego szacunku dla psychologów i podziwu dla ludzi tak masowo współczujących to jednak prawdziwy ból zrozumie tylko ten kto doświadczył śmierci bliskiej, kochanej osoby i tylko ten tak naprawdę wie co to jest pustka, której nikt nie zastąpi. Należę to takich osób i wszystkie, które doznały tej straty są mi b.b. bliskie. Jestem z nimi secem. Wciąz za mało mówimy o śmierci i nie oswajamy się z tym, że ona jest nieuchronna, nieprzewidywalna ani w czasie ani w okolicznościach, a jednak najbardziej pewna dla każdego.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Empatia [2010-04-12 22:10]

Płaczę z bliskimi chociaż obca
Współczuję Rodzinom i Bliskim. O tragedii dowiedziałam się w sobotę o 9:30 w sklepie. Musiałam wyjść na zewnątrz, bo zabrakło mi tchu, po całym ciele przeszły ciarki, coś zakłuło w okolicach serca, zrobiło mi się niedobrze. Mózg nie dopuszczał do siebie tej tragicznej informacji. Przytłoczył mnie jej rozmiar. Po policzkach poleciały mi łzy. A przecież nikt na mnie nie patrzył. To nie było na pokaz. Były to łzy smutku i żalu, bezsilności, ale i świadomości jak kruche jest ludzkie życie. Wtedy już myślałam o pozostawionych Rodzinach, co one czują. Trudno sobie wyobrazić, chociaż przeżyłam już wcześniej otrzymanie wiadomości o tragicznej śmierci osoby chociaż nie rodziny - wtedy myślałam, że zwariuję. Teraz głupio mi było, że płaczę chociaż przecież nikogo bezpośrednio tam nie znałam. Tak więc nie potępiam jak ktoś mówi, że nie przeżywa, to jego wybór. Myślę tylko, że moje łzy nie są na pokaz, to nie histeria, a raczej empatia. Jednocześnie nie idę w tłum i z tłumem, ale nie jedną jeszcze łzę za Ofiary tej katastrofy i pozostawione Rodziny wylałam w zaciszu domowym.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Basia. [2010-04-12 20:47]

Współczuję Rodzinom.
Wiem, co znaczy stracić ukochaną osobę. Nigdzie nie można jej znaleźć, jej telefon milczy. Świat staje się taki pusty. Nie ma się gdzie ukryć przed bólem. Czasami czuję zapach perfum ukochanej osoby na ulicy i nie wiem skąd ....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Forum [2010-04-12 19:58]

Przezywanie zaloby
Zgineli ludzie wielcy wybitni wybrani przez kochanego Pana Prezydenta wszyscy wielcy a nie docenieni .Lacze sie z rodzinami w glebokim smutku z rodzinami Pana Prezydenta jego zony i wszystkimi ktorzy odeszli do Domu Ojca .Dzisiaj patrzac na ludzi pograzonych w smutku czy sie obudzili??A gdzie jest pan byly prezydent niby wybrany przez narod Walesa szyderca czy dzis gdy widzi na narod ktory jest jak po stracie OJca Swietego.Pan prezydent nie byl swietym byl czlowiekiem wszystkich ludzi a nie karierowiczem szyderca w cieniu chowal sie aby nie prowokowac faryzeuszy zdrajcow narodu.Nie ma nic do powiedzenia demokratycznie wybrany Walesa??wstydzi sie ze nie tylko mocherowe berety wybrali Pana Kaczynskiego to ludzie mlodzi ktozy dzisiaj osmielaja sie mowic jaka pilityke prowadzilPan Kaczynski.Dzisiaj go docenili ludzie pograzeni w smutku,dopiero gdy musial wraz wybranymi kolegami oddac zycie za Wolna Polske,za caly narod Polski odszedl WIELKI MALY CZLOWIEK JEGO OSOBISTOSCI ELITA POLSKA,ODDALA ZYCIE ZA NAS LUDZ PROSTYCH TAK JAK ONI WSZYSCY ODESZLI ZA POLSKE DLA POLSKI....ZA POLAKOW moze teraz sie obudza i nie beda sie bali mowic tak jak NASZ PREZYDENT ....ODPOCZYWAJCIE W POKOJU.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zyleta [2010-04-12 19:50]

aj..
Uważam , że ludzie nie robią tego na pokaz. Niektórzy są wrazliwi.To ludzkie: kiedy człowiek dowiaduje się o takiej tragedi , w tv widzi rodziny tych ofiar to coś jednak za serce chwyta i ogarnia nas wielke współczucie.Do tego jeszcze dochodzą sprawy państwa. Martwimy się co dalej. Faktem jest też to , że nie ktorzy przesadzają . Sami gubią sie w swoim kłamstwie.Nagle wielka zmiana w całym mysleniu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Gość [2010-04-12 19:05]

Czartoryski Alexander Pamiętać i tworzyć Nie mówię, żeby nie pamiętać. Nie mówię, żeby nie szanować. Niech pamięć będzie zawsze święta, lecz ku nowemu co dnia prowadź! Nie płaczcie ciągle nad Katyniem. Nie płaczcie wciąż nad Holokaustem. Zbudujcie znowu nową Gdynię! Ogrody dajcie polskim miastom! Przestańcie wąchać dym znad zniczy! Słuchać, co kapłan głupstwem kleci. Czy Wasze życie się nie liczy? Życie i przyszłość Waszych dzieci. Czy lepszym dobrem emigracja? Mętne bajanie o Ojczyźnie? Dla mnie jest jedna Polska Racja: - rany są po to, by zabliźnić. Miast wypłakiwać epopeje słuchając głupców-oszołomów, zbudujcie wreszcie nowe dzieje dla naszych dobrych, polskich domów.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~re...a [2010-04-12 14:47]

ogromna strata
składam wyrazy współczucia wszystkim rodzinom a w szczególności córce Pani Marcie i jej rodzinie z powodu straty obojga rodziców.Wieczny odpoczynek racz im dać Panie !

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ewelina [2010-04-12 14:32]

Wspólne przezywanie żałoby NIE WSZYSTKIM pomoda
Ja nie zgadzam się z opinią poprzednika, ze wspólnota w tym wypadku pomaga. Ja sama przeżyłam tak wielką tragedię osobistą, że od tego czasu wolę "lizać rany" w samotności i wcale nie uważam, że jestem gorszą Polką od tych, którzy lubią stać w tłumie i zapalać znicze przed ważnymi obiektami lub na ważnych placach.

odpowiedz

planer ślubny

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej

Zobacz w innych serwisach