Sposob na odkochanie
Wlosy sie jeża jak czytam opinie naiwnych kochanek, ktore łudzą się, ze kiedyś będą szczęsliwe z tym jedynym. Moja historia była bardzo podobna.Miałam męza i czułego kochanka, który tez miał zonę. Był chodzącym ideałem,dbał o mnie,zasypywał mnie prezentami, mówil wspaniale o uczuciach itp,razem planowalismy przyszłosc, ze odejdziemy od swoich połówek i będziemy razem....ale zycie wszystko zweryfikowało. Padło kiedys podejrzenie, ze moge byc w ciazy własnie z nim. I nagle gdzies ta czułosc odleciała. Mowie, sowjemu ukochanemu, że jesli bedziemy mieli dziecko, to moze bądźmy razem, skoro tak bardzo sie koachamy. wiecie co mi powiedzial??Zebym urodziła dziecko i wmowila mojemu mezowi ze to jego. On bedzie na boku dawał mi pieniadze na dziecko, bedzie sie nadal mną opiekował itp. ale broń Boże żebym ujawnila prawde i zeby sie jego żona dowiedziała (a ponoc jak kazdy zdradzający mąz, był nieszczęsliwy w małzenstwie, jego malżenstwo sie sypało itp.itd.). Rece mi opadly i troche otworzyly mi sie oczy. Moj ukochany oczywiscie w miedzy czasie namawial mnie do aborcji, no i w ogloe juz tak bardzo zakochany we mnie nie był. Ale okazało sie , ze w ciązy nie jestem i wtedy moj Pan wrocil do "normalnosci", nadal był czuły, kochany itp. Mi jednak zapalila sie czerwona lampka i wymyslilam inny plan, ktory mial zweryfikowac jego uczucia do mnie. Zaczelam narzekac, ze moje malzenstwo tez sie sypie, że dluzej tak nie wytrzymam itd, moj ukochany tez bardzo żalil sie na zonę i ot takich dwoje nieszczęśnikow bylo. I po kilku miesiacach takiego narzekania (bylo to oczywiscie wszystko z gory zaplanowane) oświadczyłam mojemu panu, że złozylam pozew o rozwód i że za kilka miesiecy bede juz wolna i od niego wymagam tego samego. Ze albo ukladamy to zycie razem, albo sie rozstajemy. "Ukochany" oczywiscie obiecywal, ze oczywiscie, ze lada dzien sie rozwiedzi itp. Ja dalej brnełam w klamstwie, wymyslilam, ze jestem juz po pierwszej i ostatnioej rozprawie, czekam tylko na uprawomocnienie sie wyroku, ktore bedzie po 21 dniach, znalazłam dla nas mieszkanie i za 3 tyg. mamy byc juz razem, jesli tego nie zrobi, znam adres, wiem gdzie mieszka i z faktami odzwiedze jego zone, jesli on (ponboc tak nieszczesliwy w małżenstwie) nie potrafi sie rozstac, to ja zalatwie to za niego, mamy prace, mamy sie gdzie wyprowadzic to przezyjemy. I jak myslicie co zrobił moj ukochany???? Szybko zmienil numer telefonu, a z tego co sie dwoeidzialam od znajomych, zaczal opowiadac swojej zonie, ze jakas baba sie do niego przyczepila i nie daje mu spokoju. Szykował sobie grunt, gdybym zdecydowała sie jednak spotkac z jego żoną. I gdzie ta rzekoma miłość, ktora trwala 2 lata??? Kobiety opanujcie się, faceci mają w naturze zdradę i mam wrazenie, ze gdy spowszedniej im małzenstwo to z racji "samczej" natury chca zdobyc coś - kogos nowego i dobrze sie przy tym bawią. Cierpi zdradzana żona, cierpi naiwna kochanka a egoistyczny dupek sie w ten sposob dowartościowuje, buduje swoje wyimaginowane meskie Ego i swietnie sie bawi, a my glupie nainw jestesmy tylko zabawką, ktorą mozna zawsze odstawic na połkę, a gdy zażąda czegos wiecj to najlapiej wyrzucić do kosza. Zwiazek ten podziałal na mnie jak zimny prysznic i juz nigdy wiecej a Wy drogie panie zastanówcie sie czy nie szkoda waszego czasu, przepelnionych tęsknotą dni, nieprzespanych nocy. Nie dawajcie facetom tej satysfakcji, bo im taki zwiazek jedynie tyle daje. Pozdrawiam i zyczę wytrwałosci i siły do odkochania.
odpowiedz