Relacje na linii matka-córka

Magdalena Kirska / 11.05.2009
wp.pl>
 AAA
Córka nie chce być traktowana z góry, tymczasem matka robi coś, co w zamierzeniu nie miało być tak interpretowane, ale właśnie do tego, do kontroli, się sprowadza. Matka chce pomóc i w zamian dostaje tylko pretensje – tak właśnie się czuje w takich sytuacjach. Zdaniem amerykańskiej psycholog Laury Tracy jedynym sposobem na łagodzenie takich kłótni jest powiedzenie drugiej stronie, że się ją kocha, ale jest się innego zdania. Takie stwierdzenie ma zdusić problem w zarodku.
Najlepszym prezentem, jaki matka może dać córce, a córka matce – jest zgoda na bycie sobą. Córka może być tym, kim chce tylko wtedy, gdy matka jest tym, kim zawsze chciała być. Coraz więcej kobiet zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli córka jest nieszczęśliwa, popełnia mnóstwo błędów, jest typem życiowego rozbitka, to jest tak zwykle dlatego, że nie ma pomysłu na siebie. Chce się wpasować, spełnić oczekiwania matki i zatraca przez to własną indywidualność. Nie słucha tego, co podpowiada jej instynkt i wciąż ogląda się za siebie. „Co na to powie mama” – zastanawia się bez przerwy. A matka, czując, że kiedyś, w przeszłości życie wymknęło się jej spod kontroli i teraz jest za późno, by cokolwiek zmieni, chce żyć po swojemu życiem swojej córki. Błędne koło.
Warto zadbać o więź z matką/córką, bo żadna relacja nie jest tak podstawowa, a jednocześnie tak niedoceniana, jak właśnie ta. Dziewczyna, która przeistacza się w kobietę całą swoją energię zaczyna kierować w stronę mężczyzn, odstawiając matkę na boczny tor. Tymczasem zaniedbywanie kontaktów z matką jest jednoznaczne z odcięciem się od niesamowitego źródła energii i wiedzy. Matka, jak nikt inny, może pomóc nam w zrozumieniu samych siebie.

Na koniec kilka liczb ku pokrzepieniu maminych serc:

88% dorosłych twierdzi, że matki miały na pozytywny wpływ na ich życie i osobowość,
92% dorosłych jest zadowolonych ze swoich relacji z matką
88% mam czuje się doceniona przez swoją rodzinę
53% dorosłych jest zdania, że matka miała na nich większy wpływ niż ojciec – tak uważa 60% kobiet i 45% mężczyzn

1 2 3 z 3
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~corka [2009-05-14 15:48]

moja Mama umarla w zeszlym roku....
Dopiero wchodze w dorosle zycie, a mojej Mamy juz nie ma... Z trudem czytalam ten artykul, bo mowi on o tym wszystkim, czego ja juz nie doswiadcze. Jak z tym zyc?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~relaks [2011-04-26 10:33]

a ja wlasnie ostatnio zrozumialam
ze cale zycie zcieralam sie z faktem ze matka nie umiala mnie kochac a tak bardzo chcialam i co? i sie okazuje ze nie dala mi milosci, ja jej tez nie kocham i co? i dzieki temu ze to zrozumialam moge teraz zyc spokojniej, nie ma klamstwa, nie ma walki, jest spokoj ciesze sie ze jestem wolna od tej toksycznej relacji, ktora wywolala u mnie lawine chorob fizycznych i pcychicznych nie ma do niej negatywnego juz takiego stosunku jak kiedys wlasciwie moj stosunek do niej jest prawie zaden powodzenia wszyskim walczacym o uwage czasem walka jest bezsensowna pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~JoanS [2011-05-20 21:23]

Ciężkie to jest...
A ja nienawidzę swojej matki. Gdy coś mi się nie udaje, na każdym kroku udowadnia mi, że jestem śmieciem. Jest cholernie wymagająca, sama pracuje strasznie dużo (jest kierowniczką), a po pracy idzie spać. Praktycznie się nie widzimy. Oczerniła mnie tak, że o wszystkim wie moja rodzina, bo mówi, że jestem nieudolna, nic nie robię itp. A ja studiuję (Wydział Artystyczny w Lublinie), może nie mam samych piątek, ale ze dwie trójki, a reszta to czwórki i piątki. Nie pracuję, i między innymi ta sprawa wzbudza w niej szał. Dąży do ideałów (praca w Warszawie, najlepiej w prestiżowej, dobrze płatnej pracy, a jeszcze lepiej za granicą, studia na najlepszej uczelni za granicą), i jeśli coś się nie udaje, gotowa jest zbesztać człowieka z błotem. Dziś czuję się jak śmieć. Dosłownie. Może nie jestem najlepszą studentką, ale na pewno nie najgorszą. Matka zabiła skutecznie moją pewność siebie. Nieraz się pobiłyśmy. Jest niewrażliwą kobietą. Gdy żalę się swoim przyjaciołom, oni twierdzą tak samo. Nie umiem sobie z tym sama poradzić, więc mówię to im, całą prawdę, bez zatajania niczego, żeby ich ocena była jak najbardziej wiarygodna. Ale niestety-swojej matki już nie zmienię. Mimo, że sama może jeszcze jestem dzieckiem, to widzę, że moja matka ma fatalne metody wychowawcze, a raczej w ogóle ich nie ma. Mam nadzieję, że mój post da do myślenia matkom, żeby więcej czasu poświęcały swoim dzieciom, a przede wszystkim starały się ich nie ranić, nawet, jeśli coś pójdzie nie tak.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~qwerrty [2010-10-29 22:23]

Ja miałam dzieciństwo.
Ja miałam dzieciństwo, ale teraz jestem kimś w rodzaju przyjaciółki... Z tym że przyjaciółki od ciężkich chwil, polega to na tym, że jak przyjeżdżam do domu, to mama zamyka się ze mną w pokoju i wyrzuca z siebie wszystkie żale i wątpliwości życiowe: że mąż zdradził, a w młodości pomiatał, że ona nie ma z nim o czym gadać i grozi mu rozdwodem, że wnuczka zaczyna zachowywać się prymitywnie i nie ma żadnych zainteresowań, że drugi wnuk jest niegrzeczny... (dzieci brata), że jej znajoma jest wykorzystywana w pracy... Po 1,5h takiego najeżdżania jestem wyczerpana psychicznie, mówię jej, żeby już sobie darowała, bo chciałabym porozmawiać normalnie, a nie tylko przeżywać wszystkich tragedii wokół. Wtedy ona stwierdza, że jestem nienormalna, ponieważ z normalnym człowiekiem da się porozmawiać na "wszystkie tematy". Unikam przyjazdów do domu, jak ognia.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~LaVa [2011-02-16 21:40]

Niestety....
Rodzice sa niepotrzebni, matka niepotrzebna? bzdury! Mam 30 lat, bardzo chce miec dobry kontakt z moja mama, dzwonie, rozmawiam, chce sie radzic, ale w zamian otrzymuje stale krytyke i ton dyktatora, ile mozna??? nic dziwnego ze corki nie chca utrzymywac kontaktow z matkami-despotkami. Ja slucham tylko o tym jaka ja jestem niedobra matka, zla gospodynia, mam zlego meza. Kto qwa chce tego sluchac non-stop??? ile mozna, pytam sie? Niestety nie ma na ten problem rozwiazania, probowalam szczere rozmowy, wyjasnienia ale konczy sie to krzykami i oskarzeniami ze ja zawsze daze do konfliktu...rece opadaja. coz. takie zycie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mimi [2010-10-29 22:17]

Dzieciom trzeba pozwolić odejść. Ale po jakimś czasie przecież wracają. Musi nastąpić okres samodzielności, dokonywania własnych wyborów, życia na własny rachunek. Po tym czasie docenia się rolę rodziny. Ale jeśli piszesz, że z dzieckiem "nic już cię nie łączy" - to znaczy że wasza więź jest patologiczna, a nie że jest to naturalny proces każdej matki i córki. Nie chcę Cię wpędzać w poczucie winy, ale na ogół za jakość tej relacji odpowiada matka, bo to ona w główniej mierze kształtuje zarówno tą relację, jak i samo dziecko... Zastanów się dlaczego córka nie utrzymuje kontaktów? Co jej w Tobie przeszkadza? Czy jesteś w stanie to zmienić? Czy jesteś w stanie ją - teraz - choć zawsze jej się to należało - bezwarunkowo zaakceptować?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mała [2009-05-29 12:46]

A moja matka nie odzywa się do mnie od roku..
mieszkamy w jednym domu, i jak mnie widzi wchodzącą do kuchni, natychmaist wychodzi. Nienawidzi mnie i od lat nie nazwała mnie moim imieniem. Mam po 30-tce i nie wierzę w ułożenie się relacji między nami.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~bejot [2009-05-31 16:35]

A moja córka...
... myli pojęcia:troska i kontrola. Od wielu lat, czyli od jej wyjazdu na studia do Warszawy, ich ukończeniu i podjęciu tam pracy, widujemy się tylko z okazji świąt, czy jakichś podbramkowych sytuacji. Wcześniej jeszcze dość często kontaktowałyśmy się telefonicznie, ale i to się skończyło, bo 42-letnia kobieta stwierdziła, że ją kontroluję. A ja dzwoniłam tylko wtedy, gdy zawiadamiała mnie, że wyjeżdża np. za granicę i chciałam się dowiedzieć, czy wróciła. Ze zwykłej matczynej troski o szczęśliwy powrót. I może też z potrzeby poczucia jej bliskości... Teraz milczy. Odbieram to jak sytuację przysłowiowego murzyna, który zrobił swoje i może odejść.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Gosciówa [2009-05-11 14:05]

Chyba zwrot o 180*?
"Kiedy masz pięć lat – jest boginią. Wykradasz jej kosmetyczkę, malujesz się jej szminką, zakładasz jej klipsy, suknię, buty na obcasach – chcesz być dokładnie taka jak mama. Zwrot o 360° następuje, gdy osiągasz wiek około trzynastu lat." - a nie powinno być "zwrot o 180 *"?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~córka [2009-05-11 13:48]

tak złożyło się, że w trudnych momentach
życia matki byłam jej jedyną powierniczką. miałam kilkanaście lat gdy podawałam chusteczki na otarcie łez. szybko usamodzielniłam się (16 lat) i gdy potrzebna była mi pomoc wstydziłam się prosić rodziców. teraz wychowuję własne potomstwo i trwożę się na myśl, że córka stanie się dla mnie zbyt szybko przyjaciółką od niedoli. nie chcę popełnić błędów wychowawczych własnej matki. pragnę dawać dzieciom oparcie, ale nie mam w nikim oparcia. no chyba tylko w bogu relacje z matką można opanować do perfekcji. nie mówić jej wszystkiego, żeby nie denerwować. przypominać, żeby poszła do lekarza, bo ktoś musi ją ponaglić...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
kinia [2009-05-11 14:19]

ja się juz z mamą
zaprzyjaźniłam i fajnie jest. Ale te etapy świetnie oddaja to, co sie dzieje z córkami :) pięknie opisane.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
Krysia. [2009-05-11 13:54]

Błąd.
Jak już, to powinno być obrót o 180 stopni, a nie o 360 :) Taki malusieńki drobiażdżek :)

odpowiedz

planer ślubny

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej

Zobacz w innych serwisach