Rozstania i powroty

Agnieszka Buczak / 03.10.2006
wp.pl>
 AAA
Rozstania na kilka miesięcy czy nawet lat potrafią przebudować związek, naprawić w nim to, co od lat szwankowało, dostrzec jego słabe i mocne strony. Mądrzy partnerzy dostrzegą w takiej chwilowej separacji koło ratunkowe dla swojego dotychczasowego związku. Decydując się jednak na powrót do partnera lub pozwalając temu, który odszedł wrócić, trzeba być świadomym tego korku z wszystkimi jego konsekwencjami. Powracanie do tej samej rzeki i nadawanie jej nowego nurtu wymaga od obojga partnerów dużej dojrzałości, wyrozumiałości i mądrości. Wielką sztuką jest schować wszelkie urazy, powstrzymać się od pretensji i wymówek, powoli odbudowywać wzajemne zaufanie, nauczyć się żyć z doświadczeniem, które podzieliło ten związek. Mądrzy partnerzy wiedzą, że co nie zabije ich związku, to go wzmocni.
W miłości nie ma reguł, a stare dobre przysłowia się nie sprawdzają. Jedni potrafią spędzić ze sobą całe życie niczym w bezchmurny letni dzień, a u innych burze przeplatają się z tęczą. Chociaż rozstania bywają często bolesnym finałem miłości, to w niektórych przypadkach nie kończą jej definitywnie, a jedynie otwierają jej nowy etap. Odejść i wrócić to trudna rola do odegrania. Tak samo trudna jak być porzuconym, a potem przyjąć partnera z powrotem. Warto jednak czasem spróbować zawrócić bieg rzeki i popłynąć z jej nowym nurtem.
1 2 3 z 3
oceń
4
1
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~G [2006-10-06 18:51]

on odszedł..
Bylismy razem prawie 4 lata..w tym ponad 2 lata wspólnego mieszkania..wszystko było cudownie, nie widzieliśmy świata poza sobą, ja nie wyobrażałam sobie życia bez niego, nawet przez myśl mi nie przeszło,że kiedyś się rozstaniemy. To miała być miłość do grobowej deski..byliśmy zaręczeni, planowaliśmy ślub, wsolne życie, a jednak. On odszedł. Z dnia na dzień wszystko się z mnieniło. On stał się innym człowiekiem, przestało mu zależeć na tym żeby odbudować związek. Słow które padły z jego ust nigdy nie zapomne. Wyjechał na zawsze. Wtedy cały mój świat się zawalił. Wszystko straciło sens, po jakimś czasie myślałam, że już się otrząsnęłam i pogodziłąm z rzeczywistością, ale teraz po tych 5 miesiącach wszystkie wspomnienia powróciły. To nadal boli. Wiem że już nigdy nikogo tak nie pokocham, bo już nie jestem zdolna do miłości. Nikomu nie zyczę takiego cierpienia

odpowiedz

pokaż 44 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~mama mi [2010-04-21 17:09]

co zrobic.??
jestem chlopakiem 6 lat- rozstawalismy sie wiele razy i za kazdym razem ta sama historia, pierwsze tygodnie sa piekne ale nastepnie wszystko wraca do zycia- czyli brak wspolnych tematow, rutyna(a mamy po 24 lata), brak pomyslow i mysli ze znow musimy sie rzstac. brak mi wewnetrzej sily aby zakonczyc to na dobre..wem ze to nie ma przyszlosci bo nie jestem z nim szzesliwa ale jednak boje sie ze moge zalowac.. co zrobic??

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mama mi [2010-04-21 17:09]

co zrobic.??
jestem chlopakiem 6 lat- rozstawalismy sie wiele razy i za kazdym razem ta sama historia, pierwsze tygodnie sa piekne ale nastepnie wszystko wraca do zycia- czyli brak wspolnych tematow, rutyna(a mamy po 24 lata), brak pomyslow i mysli ze znow musimy sie rzstac. brak mi wewnetrzej sily aby zakonczyc to na dobre..wem ze to nie ma przyszlosci bo nie jestem z nim szzesliwa ale jednak boje sie ze moge zalowac.. co zrobic??

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ [2010-02-15 12:44]

nie potrafię odejść, a powinnam
kocham go tak bardzo, że zapomniałam o całym świecie i o sobie samej... 4 lata wspólnego mieszkania, wspaniałe wesele, urzadzanie mieszkania i pierwsza zdrada... później były kolejne a mimo to kocham tak bardzo, że potrafię zrobić dla niego wszystko a dla siebie nic. Ironią losu jest fakt, że nie jest mi on do niczego potrzebny to ja zarabiam i utrzymuje dom, ja piorę, prasuje, gotuje, sprzątam planuje zakupy, remony, wakacje...nie mamy dzieci taka banalnie prosta sprawa ale nie potrafię się spakować i od tak wyjść i juz nigdy tam nie wrócić bo dla mnie on jest całym światem a ja dla niego nikim...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ [2010-02-15 12:44]

nie potrafię odejść, a powinnam
kocham go tak bardzo, że zapomniałam o całym świecie i o sobie samej... 4 lata wspólnego mieszkania, wspaniałe wesele, urzadzanie mieszkania i pierwsza zdrada... później były kolejne a mimo to kocham tak bardzo, że potrafię zrobić dla niego wszystko a dla siebie nic. Ironią losu jest fakt, że nie jest mi on do niczego potrzebny to ja zarabiam i utrzymuje dom, ja piorę, prasuje, gotuje, sprzątam planuje zakupy, remony, wakacje...nie mamy dzieci taka banalnie prosta sprawa ale nie potrafię się spakować i od tak wyjść i juz nigdy tam nie wrócić bo dla mnie on jest całym światem a ja dla niego nikim...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~G [2006-10-06 18:51]

on odszedł..
Bylismy razem prawie 4 lata..w tym ponad 2 lata wspólnego mieszkania..wszystko było cudownie, nie widzieliśmy świata poza sobą, ja nie wyobrażałam sobie życia bez niego, nawet przez myśl mi nie przeszło,że kiedyś się rozstaniemy. To miała być miłość do grobowej deski..byliśmy zaręczeni, planowaliśmy ślub, wsolne życie, a jednak. On odszedł. Z dnia na dzień wszystko się z mnieniło. On stał się innym człowiekiem, przestało mu zależeć na tym żeby odbudować związek. Słow które padły z jego ust nigdy nie zapomne. Wyjechał na zawsze. Wtedy cały mój świat się zawalił. Wszystko straciło sens, po jakimś czasie myślałam, że już się otrząsnęłam i pogodziłąm z rzeczywistością, ale teraz po tych 5 miesiącach wszystkie wspomnienia powróciły. To nadal boli. Wiem że już nigdy nikogo tak nie pokocham, bo już nie jestem zdolna do miłości. Nikomu nie zyczę takiego cierpienia

odpowiedz

pokaż 43 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Bożka13 [2010-01-11 13:35]

rozstanie?????
Bylismy ze soba ponad 5 lat, kochalismy sie, mielismy mnóstwo wspólnych tematów do rozmów wiele wspólnych zainteresowań, latem uwielbiałam z nim wyjazdy na ryby tam odpoczywaliśmy wspaniale, zwiedzalismy ciekawe miejsca w kraju, zimą jezdzilismy na nartach oglądalismy razem skoki narciarskie, razem gotowaliśmy ,razem sprzątalismy byliśmy jak lewa ręka i prawa pomimo zwykłych problemów takich normalnych ludzkich wiekszych i mniejszych ale do rozwiązania....i nagle ?? koniec rozstanie bez wytłumaczenia dlaczego.Nie moze to do mnie dotrzec NIEWIERZE. Jak dalej życ???? w takiej tęsknocie?????wspomnienia mnie zabijają

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Bożka13 [2010-01-11 13:35]

rozstanie?????
Bylismy ze soba ponad 5 lat, kochalismy sie, mielismy mnóstwo wspólnych tematów do rozmów wiele wspólnych zainteresowań, latem uwielbiałam z nim wyjazdy na ryby tam odpoczywaliśmy wspaniale, zwiedzalismy ciekawe miejsca w kraju, zimą jezdzilismy na nartach oglądalismy razem skoki narciarskie, razem gotowaliśmy ,razem sprzątalismy byliśmy jak lewa ręka i prawa pomimo zwykłych problemów takich normalnych ludzkich wiekszych i mniejszych ale do rozwiązania....i nagle ?? koniec rozstanie bez wytłumaczenia dlaczego.Nie moze to do mnie dotrzec NIEWIERZE. Jak dalej życ???? w takiej tęsknocie?????wspomnienia mnie zabijają

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Sofii [2007-11-21 14:51]

Raja......
Byliśmy razem 5 lat....Kochaliśmy się nad wyraz...zwiazek, w którym w zasadzie do końca było pożadanie i namiętność, ale powoli nie bylo zrozumienia...ogień zlodem pomieszany....do tego moje paskudne problemy w domu....on był jak filtr ich....znosil wszytskie moje problemya ja jak glupia go nimi obciążalam, choc byly to sytuacje bez wyjscia i nic nie mozna bylo poradzić na nie....kłótnia z akłótnią przez ponad rok....w miedzyczasie moja zdrada....i nagły powrót, miesiąc temu rozstaliśmy się na dobre....nie widzialam w nim nic, co bylo podobne do mnie.....wszytsko bylo inne, pojawil sie ktos nowy ,jednak go nigdy z tym kims nie zdradzilam.....walczyl o mnie a ja krzczylama zeby wynosil sie z mojego zycia.....ostatecznie miesiac temu wyniosl się....na zawsze........ma nowa kobiete, ktora juz przedstawil rodzicom....a ja jestem sama bo zrozumialam ile bledow popelnialam, jak bardzo go tłamsiłam niekiedy przez swoje problemy........dziś problemy z domu zniknely, wszytsko naokolo sie ulozylo a my nie mozemy byc razem, blagalam o szanse.........BLAGALAM....nie umial dac.....kategoryczne nie....woli byc z nią a ze mna nie potrafi..........za bardzo go zranilam....choc on nigdy nie byl dla mnie idealny i dojrzal do naszegoz wiazku, do mieszkania razem dopiero niedawo gdy ja go odtracilam......wszytsko nie zgralo się w czasie.......choc dwa miesiace temu myslalam, ze to nie ten czlowiek, ktory ma byc moim ęzem, ojcem moich dzieci, dzis zastanawiam się jak skonczyc swoje zycie, bo nikogo innego nie wyobrazam sobie przy swoim boku,,,,zrozumialam swoje bledy po czasie....w zasadzie po dwoch miesiachc...a on mnie juz nie chcial....mimo,ze sam mase bledow popelnial......mimo,ze walczyl o mnie jeszzce miesiac temu.......dopiero tracąc go na zawsze zrozumialam Kim byl la mnie, ile mi dal i jak wielu rzeczy nie doecenilam w nim !!!! Kocham Go i bede Kochac...nikt nie zastąpi mi jego....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Sofii [2007-11-21 14:51]

Raja......
Byliśmy razem 5 lat....Kochaliśmy się nad wyraz...zwiazek, w którym w zasadzie do końca było pożadanie i namiętność, ale powoli nie bylo zrozumienia...ogień zlodem pomieszany....do tego moje paskudne problemy w domu....on był jak filtr ich....znosil wszytskie moje problemya ja jak glupia go nimi obciążalam, choc byly to sytuacje bez wyjscia i nic nie mozna bylo poradzić na nie....kłótnia z akłótnią przez ponad rok....w miedzyczasie moja zdrada....i nagły powrót, miesiąc temu rozstaliśmy się na dobre....nie widzialam w nim nic, co bylo podobne do mnie.....wszytsko bylo inne, pojawil sie ktos nowy ,jednak go nigdy z tym kims nie zdradzilam.....walczyl o mnie a ja krzczylama zeby wynosil sie z mojego zycia.....ostatecznie miesiac temu wyniosl się....na zawsze........ma nowa kobiete, ktora juz przedstawil rodzicom....a ja jestem sama bo zrozumialam ile bledow popelnialam, jak bardzo go tłamsiłam niekiedy przez swoje problemy........dziś problemy z domu zniknely, wszytsko naokolo sie ulozylo a my nie mozemy byc razem, blagalam o szanse.........BLAGALAM....nie umial dac.....kategoryczne nie....woli byc z nią a ze mna nie potrafi..........za bardzo go zranilam....choc on nigdy nie byl dla mnie idealny i dojrzal do naszegoz wiazku, do mieszkania razem dopiero niedawo gdy ja go odtracilam......wszytsko nie zgralo się w czasie.......choc dwa miesiace temu myslalam, ze to nie ten czlowiek, ktory ma byc moim ęzem, ojcem moich dzieci, dzis zastanawiam się jak skonczyc swoje zycie, bo nikogo innego nie wyobrazam sobie przy swoim boku,,,,zrozumialam swoje bledy po czasie....w zasadzie po dwoch miesiachc...a on mnie juz nie chcial....mimo,ze sam mase bledow popelnial......mimo,ze walczyl o mnie jeszzce miesiac temu.......dopiero tracąc go na zawsze zrozumialam Kim byl la mnie, ile mi dal i jak wielu rzeczy nie doecenilam w nim !!!! Kocham Go i bede Kochac...nikt nie zastąpi mi jego....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~.:-(..naiwniak..:-(. [2009-10-31 04:50]

CO ZROBILEM NIE TAK.......................?
Spotkanie,wzajemna milosc,6lat jako para potem wspolna pszmyslana decyzja o zareczynach i wrescie ten wymazony slub.Mija rok,dwa,tszy lata wspulnego zycja cudowna sielanka.nagle po 4 latach tej pieknej,cudownej,wzaiemnej milosci zaczyna sie rozpadac nasz zwiazek.zaczynam podejzewacz ze zona kombinuje cos na boku.lewa karta do telefonu rozmowy na necie.pierwsza wpodka ,,to nie tak to tylko kolega''po 2 miesacach druga wpadka awantura linja obrony jak ja moglem tak sprawdzac jej tel..i komp. ,,ze znow to mie tak jak mysle''wiec znowu pszymykam oko,tlumaczac sobie ze chyba wpadam w paranoje zdrady.zwiazek wrucil do popszedniego stanu,ale nie na dlugo bo zaczynam widziec ze malzonka zaczyna znow oddalac sie. wkoncu nie wytszymuje zaczynam rozmowe,,,ze jej nie poznaje,ze ucieka odemnie cialem i duchem,brakiem zblizen w sypialni''stwiam sprawe jasno ze jest ten drugi i ma podiac decyzje wybieraiac albo on albo ja.zona wypiera sie ze niema nikogo .ja dalei cisne ze ia widze,czuje,i nie dam spokoju tej sprawie.nagle peka zaczyna plakac mowiac ze kocha mnie tylko nie tak jak na poczatku,ze jest drugi pan,ze zauroczyla sie wnim ale go nie kocha.stwierdza ze sie pogubila wtym wszystkim zdradza mi ze ponala go na necie ....jakis pedalski portal...pokazuje mi kilka rozmow z nim .i stwierdza ze jedynie co teras czuje to chce spotkac z nim w tak zwanym relu.postanowile z wielkim zalem irozgoryczeniu rostajemy sie.ale daje jej szanse ze jak stwierdzi ze to nie jest to co mysli to moze domnie wrucic .ACH TA MILOSC,pszezywam wielki wstszas.nagle po miesiacu dzwoni domnie i prosi o spodkanie .spotykamy sie i zona zczyna mowic ze spedzila z nim weckendowy wyiazd ze ze on jest taki jak ja takie same charaktery mamy, ze on to pomylka ze nie spala znim.i niema sesu popsuc teg co razem twozylismy,milosc wraca.ale pokilku dmiach dociera wiadomosc do mnie ktorej nie chcialem wiedziec byl sex ,ale wybaczam.znow czas nam razem uplywa mija 1,2,3 miesiac asz tu nagle zona dochodzi do wniosku ze niechce tak zyc niechce mnie i siebie bardziej siebie oszukiwac i postanawia odejsc muwiac peklo wniej cos i nie moze mnie dalej kochac ,sypiac poprostu nic domnie nie czuje i to KONIEC.trwalo to pszez rowny rok,klamstwa,brak szczerosci,klutnie,brak sexu spokoinych rozmow.a ja wybaczalemza kazdym razem i robilem sam sobie nadzieje ze sie ulozy i ten caly rok nie powodzen.niewiem dorosly facet a taki naiwny tylko ze ja naprawde ja kocham.........:-(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~.:-(..naiwniak..:-(. [2009-10-31 04:50]

CO ZROBILEM NIE TAK.......................?
Spotkanie,wzajemna milosc,6lat jako para potem wspolna pszmyslana decyzja o zareczynach i wrescie ten wymazony slub.Mija rok,dwa,tszy lata wspulnego zycja cudowna sielanka.nagle po 4 latach tej pieknej,cudownej,wzaiemnej milosci zaczyna sie rozpadac nasz zwiazek.zaczynam podejzewacz ze zona kombinuje cos na boku.lewa karta do telefonu rozmowy na necie.pierwsza wpodka ,,to nie tak to tylko kolega''po 2 miesacach druga wpadka awantura linja obrony jak ja moglem tak sprawdzac jej tel..i komp. ,,ze znow to mie tak jak mysle''wiec znowu pszymykam oko,tlumaczac sobie ze chyba wpadam w paranoje zdrady.zwiazek wrucil do popszedniego stanu,ale nie na dlugo bo zaczynam widziec ze malzonka zaczyna znow oddalac sie. wkoncu nie wytszymuje zaczynam rozmowe,,,ze jej nie poznaje,ze ucieka odemnie cialem i duchem,brakiem zblizen w sypialni''stwiam sprawe jasno ze jest ten drugi i ma podiac decyzje wybieraiac albo on albo ja.zona wypiera sie ze niema nikogo .ja dalei cisne ze ia widze,czuje,i nie dam spokoju tej sprawie.nagle peka zaczyna plakac mowiac ze kocha mnie tylko nie tak jak na poczatku,ze jest drugi pan,ze zauroczyla sie wnim ale go nie kocha.stwierdza ze sie pogubila wtym wszystkim zdradza mi ze ponala go na necie ....jakis pedalski portal...pokazuje mi kilka rozmow z nim .i stwierdza ze jedynie co teras czuje to chce spotkac z nim w tak zwanym relu.postanowile z wielkim zalem irozgoryczeniu rostajemy sie.ale daje jej szanse ze jak stwierdzi ze to nie jest to co mysli to moze domnie wrucic .ACH TA MILOSC,pszezywam wielki wstszas.nagle po miesiacu dzwoni domnie i prosi o spodkanie .spotykamy sie i zona zczyna mowic ze spedzila z nim weckendowy wyiazd ze ze on jest taki jak ja takie same charaktery mamy, ze on to pomylka ze nie spala znim.i niema sesu popsuc teg co razem twozylismy,milosc wraca.ale pokilku dmiach dociera wiadomosc do mnie ktorej nie chcialem wiedziec byl sex ,ale wybaczam.znow czas nam razem uplywa mija 1,2,3 miesiac asz tu nagle zona dochodzi do wniosku ze niechce tak zyc niechce mnie i siebie bardziej siebie oszukiwac i postanawia odejsc muwiac peklo wniej cos i nie moze mnie dalej kochac ,sypiac poprostu nic domnie nie czuje i to KONIEC.trwalo to pszez rowny rok,klamstwa,brak szczerosci,klutnie,brak sexu spokoinych rozmow.a ja wybaczalemza kazdym razem i robilem sam sobie nadzieje ze sie ulozy i ten caly rok nie powodzen.niewiem dorosly facet a taki naiwny tylko ze ja naprawde ja kocham.........:-(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~daniello [2009-10-11 20:03]

ona odeszła !!!
To było jak grom z jasnego nieba. nic nie zapowiadało takiego końca. Jeszcze w niedzielę napisała mi że "bardzo tęskni" a w poniedziałek oznajmiła że "nie wie czy kocha" , że się zmieniła, że możemy już razem być!!! Po prawie 4 latach usłyszałem te słowa, to była masakra!!! Kochałem ją jak nikogo. Spotykaliśmy się każdego dnia, chodziliśmy na wesela, dyskoteki do znajomych. Nie rozumiem dlaczego tak się stało. Przecież zawsze powtarzała mi że "nikt nie jest dla niej ważniejszy ode mnie" To jest wszystko jakieś chore!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~daniello [2009-10-11 20:03]

ona odeszła !!!
To było jak grom z jasnego nieba. nic nie zapowiadało takiego końca. Jeszcze w niedzielę napisała mi że "bardzo tęskni" a w poniedziałek oznajmiła że "nie wie czy kocha" , że się zmieniła, że możemy już razem być!!! Po prawie 4 latach usłyszałem te słowa, to była masakra!!! Kochałem ją jak nikogo. Spotykaliśmy się każdego dnia, chodziliśmy na wesela, dyskoteki do znajomych. Nie rozumiem dlaczego tak się stało. Przecież zawsze powtarzała mi że "nikt nie jest dla niej ważniejszy ode mnie" To jest wszystko jakieś chore!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~smutny [2009-09-09 11:10]

ciężko...
byliśmy razem ponad rok... może powiecie że to nie aż tak dużo ale dla mnie to szmat czasu! zaczeliśmy być ze sobą po czterech dniach znajomości! to na początku oczywiście nie była wielka miłość ale po jakimś czasie nie umieliśmy bez siebie żyć, spotykaliśmy się praktycznie codziennie, trwało to około 10 miesięcy aż nagle coś zaczęło się psuć... liczyliśmy na to że to się poprawi, jednak po trzech miesiacach gdy nic nie wskazywało na poprawę sytuacji postanowiliśmy zerwać. Powodem naszego rozstania nie było zdrada któregoś z nas, czy tez kłótnie! po prostu jakby skończyły nam się wspólne tematy, nie potrafiliśmy się dogadywać tak jak kiedyś... Nie jesteśmy ze sobą ledwie kilka dni a mi jest bez niej strasznie ciężko, nie mam na nic ochoty, straciłem sens życiowy. Wiem że jej też jest ciężko bo pisała mi o tym, jako że rozstaliśmy się w dobrych stosunkach ona chce sie spotkać i pogadać ze mną o tym co zrobić żeby nie stracić ze sobą kontaktu. Ja natomiast zamierzam zapytać ją czy jest szansa na to że jeszcze kiedyś będziemy razem bo nie widzę przy sobie nikogo innego oprócz niej! jak myślicie czy to ma sens?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~smutny [2009-09-09 11:10]

ciężko...
byliśmy razem ponad rok... może powiecie że to nie aż tak dużo ale dla mnie to szmat czasu! zaczeliśmy być ze sobą po czterech dniach znajomości! to na początku oczywiście nie była wielka miłość ale po jakimś czasie nie umieliśmy bez siebie żyć, spotykaliśmy się praktycznie codziennie, trwało to około 10 miesięcy aż nagle coś zaczęło się psuć... liczyliśmy na to że to się poprawi, jednak po trzech miesiacach gdy nic nie wskazywało na poprawę sytuacji postanowiliśmy zerwać. Powodem naszego rozstania nie było zdrada któregoś z nas, czy tez kłótnie! po prostu jakby skończyły nam się wspólne tematy, nie potrafiliśmy się dogadywać tak jak kiedyś... Nie jesteśmy ze sobą ledwie kilka dni a mi jest bez niej strasznie ciężko, nie mam na nic ochoty, straciłem sens życiowy. Wiem że jej też jest ciężko bo pisała mi o tym, jako że rozstaliśmy się w dobrych stosunkach ona chce sie spotkać i pogadać ze mną o tym co zrobić żeby nie stracić ze sobą kontaktu. Ja natomiast zamierzam zapytać ją czy jest szansa na to że jeszcze kiedyś będziemy razem bo nie widzę przy sobie nikogo innego oprócz niej! jak myślicie czy to ma sens?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Sofii22 [2008-03-06 00:29]

Jaś....
gdy Miłość jest prawdziwa...ludzi na nowo połączy los...Miłość jest wtedy prawdziwa...gdy ludzie tyle samo od siebie potrafią wymagać, są równymi partnerami...mają ta same wyczucie Miłości, Zaufania....inaczej miną się na nowo nawet jeśli zdecydują się na powrót. Najważniejsze, aby oboje zrozumieli mimo często nierównej wagi błędów, że skoro są na nowo razem nalezy zbudowac zwiazek na nowym fundamencie a stare brudy pogrzebac i nigdy do nich nie wracać....jest to wielkie ryzyko, które oplaca się tylko wtedy, gdy ludzie naprawdę potrafią wyciągac wnioski z tego co podzieliło ich zwiazek, czy doprowadziło do destrukcji. Człowiek to silna istota, wiele zależy od jego psychiki, jednak i my sami mamy także na nią wpływ.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Sofii22 [2008-03-06 00:29]

Jaś....
gdy Miłość jest prawdziwa...ludzi na nowo połączy los...Miłość jest wtedy prawdziwa...gdy ludzie tyle samo od siebie potrafią wymagać, są równymi partnerami...mają ta same wyczucie Miłości, Zaufania....inaczej miną się na nowo nawet jeśli zdecydują się na powrót. Najważniejsze, aby oboje zrozumieli mimo często nierównej wagi błędów, że skoro są na nowo razem nalezy zbudowac zwiazek na nowym fundamencie a stare brudy pogrzebac i nigdy do nich nie wracać....jest to wielkie ryzyko, które oplaca się tylko wtedy, gdy ludzie naprawdę potrafią wyciągac wnioski z tego co podzieliło ich zwiazek, czy doprowadziło do destrukcji. Człowiek to silna istota, wiele zależy od jego psychiki, jednak i my sami mamy także na nią wpływ.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Asia23 [2008-02-24 21:51]

koniec miłości?
Jesteśmy ze sobą od 4 lat. I wszystkie plany i marzenia zawaliły się... Zaczęło się od jego późnych powrotów z pracy. Z dnia na dzień zauważyłam że oddalamy się od siebie. Chciałam to zmienić ale było już za późno... Tydzień temu oświadczył mi, że zapoznał dziewczyne, z którą musi spróbować bo inaczej będzie żałował przez całe życie... Zaczął mi tłumaczyć że nie wie co się stało, że ze mnie również nie chce rezygnować... Chce się ze mną widywać bo inaczej nie wytrzyma, bo wie że to ja jestem dziewczyną na całe życie a tamta to tylko chwilowe zauroczenie... Zaproponował luźny związek- taki w którym nadal będziemy razem ale nie będziemy wnikać co dana strona robi. Nie zgodziłam się. To w takim razie, żebym została jego przyjaciółką, z której nigdy nie zrezygnuje. Kiedy pytam co z moimi uczuciami, jeżeli chciałabym się przytulić to przecież nie będę mogła- on na to że zawsze mi na wszystko pozwoli ponieważ jestem dla niego najważniejsza. Bardzo mnie to boli, ponieważ kocham go nadal i nie chce stracić ale wiem, że przecież nie moge go zatrzymać na siłę. Chciałabym się z nim widywać, ale wiem że będzie to dla mnie bolesne, rozłąka również nie jest dla mnie do wytrzymania... Błagam pomóżcie!!!

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Aerisu [2008-11-19 20:47]

Zostawil mnie chociaz mnie kochal...
Moze nie bylam z moim ukochanym dlugo aczlwiek kilka miesiecy, lecz byly to czasy burzliwe i nigdy nie bede zalowac. Jednak klucilismy sie caly czas, nie rozumielismy sie chociaz probowalismy. Jego duma nie pozwalala sluchac, a ja ustapic. Zostawil mnie po tym jak sralalismy sie naprawic zwiazek, lecz na prozno zostawil mnie mowiac mi dzien przed, iz mnie kocha. Taraz zamknal sie do mnie nie dajac szansy na powrot. Daje mu czas i czekam. Jego powod rozstania jest absurdalny dla mnie, gdyz uwazal, ze sie za czesto klucimy i sie meczy chociaz dalej mnie kocha to wolal nas skrzywdzic. Coz mam zrobic, aby powrocil do mnie?

odpowiedz

planer ślubny

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej