Nie mam już sił... Chcę złożyć pozew o rozwód

Alicja Krata / 03.01.2011
wp.pl>
 AAA
Nie mam już sił... Chcę złożyć pozew o rozwód
Podjęcie decyzji o odejściu od mężczyzny, z którym przeżyło się wiele lat, często wydaje się jedynym rozwiązaniem. Gdy już związku właściwie nie ma od lat. Gdy nie ma rozmów, czułości, wsparcia, bliskości, zrozumienia. Gdy brak wspólnych planów, działań i marzeń...
Maciej nie ukrywa tego, że od trzech lat jest związany emocjonalnie z inną kobietą, a w małżeństwie z Joanną funkcjonuje tylko ze względu na dzieci oraz inne „uwikłania”, jak on to określa, czyli np. wspólny kredyt zaciągnięty na mieszkanie. Ona nie jest w stanie już znieść takiej sztucznej formy ich związku. Czuje, że nie ma już sił, że powinna zdobyć się na odwagę i skoro Maciej nic nie robi w tym kierunku, ona sama powinna złożyć pozew o rozwód, aby zakończyć ten dręczący układ i udawanie, że są wciąż razem.
Mimo okoliczności skłaniających do definitywnego rozstania, nie jest to łatwa decyzja. Nawet, jeśli ewidentnie żyć dalej razem się nie da, w związku przez lata dawała się odczuć duża nierównowaga, wiele zachowań partnera było trudnych, przykrych, momentami nie do zniesienia. W chwilach, gdy trzeba zrobić radykalny ruch, wraca w pamięci też to, co dobre - uczucia na początku związku i w jego dobrych okresach, wiele wspólnych szczęśliwych chwil, planów, nadziei. I dzieci, dla których wspólnie podejmowało się działania, dawało im wsparcie, miłość, bezpieczeństwo. Joanna, gdy o tym myśli, tak naprawdę wciąż jeszcze wierzy w szansę na uratowanie małżeństwa. Takie nadzieje biorą się też z lęku przed samotnością, zmianą. Pojawiają się w niej też obawy, jak dzieci zareagują na rozwód.

Bez względu na zmienne stany emocjonalne i wahania, zanim podejmie się ostateczną decyzję o złożeniu pozwu rozwodowego, warto jest na chłodno rozważyć, z czym to się wiąże. Z pewnością trzeba mieć świadomość, że rozstanie jest sytuacją kryzysową, jest procesem przejścia przez dużą zmianę w życiu. Nie da się uniknąć zarówno kosztów emocjonalnych, psychicznych, jak też materialnych. Zanim więc zrobimy jakiś krok, dobrze jest uzyskać wszechstronne informacje na ten temat. Dobrze jest skorzystać z porady prawnej i dowiedzieć się, jak będzie wyglądał proces rozwodowy. Doświadczenie to nie jest z pewnością bezbolesne, nawet jeśli dysponujemy środkami na opłacenie dobrego adwokata.

Jak wytłumaczyć córce rozwód?

Polub WP Kobieta na Facebooku

1 2 z 2 następna
oceń
tak 6 100%
nie 0 0%

Galerie


Opinie (110)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~laura 2014-04-04 (01:07) 1 rok 3 miesiące 28 dni 19 godzin i 4 minuty temu
0
0
~aga 2011-01-10 (08:50) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 11 godzin i 21 minut temu

W tym samym tkwie od 6 lat
Ten artykul dotyczy również mnie. Od 6 lat próbuje zapomnieć mężowi zdrade,a wlaściwie zdrade po zdradzie.Bo po pierwszej kiedy myślalam ,że wkońcu zaczyna nam się układać ,a tamto faktyczznie było wielką głupotą jaką zrobił ,okazało się ,ze poraz kolejny jest między nami ktoś.Mieliśmy się rozstać lecz mąż powiedział ,że nieda mi odejść i będzie o ten związek walczył.Faktycznie,widze jakąś zmiane na lepsze,ale czy to ma teraz jakieś znaczenie.? Ciągle tamto wraca,ciągle jest obawa,że sytuacja się powtórzy,a może i teraz tkwie w trójkącie,ale nawet nie chce się nad tym zastanawiać. Strach przed samotnością,a wlaściwie ,ze sama sobie nie poradzę paraliżuje mnie przed podjęciem decyzji wystąpienia o rozwód.Owszem Miewam dni kiedy czuje,że może jednak nam się tym razem uda,że już będzie dobrze,lecz boje się poraz kolejny ,,zaangażować" ,otworzyć ,bo boję się ,ze zostane ponownie zraniona.I tak życie mi umyka.Mogę tylko dodać,że kobieta która tkwi w takim związku uważa się za nic, za bezwartościową kobietę ,która nigdy juz nie zazna szczęścia i którą móglby pokochać inny mężczyzna

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

5
2
~gg 2011-01-10 (07:49) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 12 godzin i 22 minuty temu

bo to jest tak
przed ślubem skaczecie koło facetów,rozpieszczacie ich,seks z uśmiechem na ustach itd. Po ślubie chodzicie po domu w porozciąganych szmatach,malujecie się tylko na wyjście z koleżankami, seks raz na jakiś czas i w dodatku z wielką łaską,itd itp. Oczywiście nie wszystkie...ale taka jest prawda.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

2
2
~Frank 2011-01-10 (09:36) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 10 godzin i 35 minut temu

Jaką kobietę wybrać (lub jakiej dać się wybrać)?
A ja tam wolę "puste laski"... nawet jak nie ugotuje i nie posprząta to przynajmniej w łóżku nie ma z nimi problemu, a i szybkiego loda zrobi bez zbędnych zabiegów... że nie tylko mi? że wrobić w czyjeś dziecko może? nie no panowie mamy XXI wiek... stawiasz warunek antykoncepcja hormonalna i większość na to idzie... a jak nie to znaczy że coś knuje... ja swoją sprawdzam czy łyka codziennie... zrobił się z tego rytuał nawet miły... "pusta" laska ma małe wymagania... żarcie i spanie jak każda... trochę kasy na ciuchy na samodzielne zakupy (ot takie kieszonkowe) droższe płacę sam po obejrzeniu (w końcu musi być wiadomo kto karty rozdaje)... taka dziewczyna nie ma bólów głowy, przerostu ambicji, problemów zawodowych, nieprzespanych przez dzieciaka nocy itp przypadłości... mógłbym nawet zaryzykować, że kocha Cię taką miłością jaką potrafi i nie oczekujcie zbyt wiele... taki produkt kobietopodobny... jak będę stary i chory? czy się zaopiekuje...? a nie zdziwiłbym się gdyby tak... nie oczekuję tego, ale jak na razie jestem dobrej myśli... a jak nie... to kasę na futerka, kozaczki itp przeznaczę na pielęgniarkę, a "pusta" laska bez żalu pójdzie w odstawkę...

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

0
0
~wkropce 2011-02-01 (00:11) 4 lata 6 miesięcy 20 godzin i 1 minutę temu

Mam ta sama sytuacje.....
trudno jest podjac taka decyzje po wielu latach malzenstwa. Byly tez dobre chwile, a tym bardziej ze jescze meza kocham. On psychicznie odszedl juz dawno. To smutne, ale jestem chyba na rostaju dwoch nieciekawych drog, zostac i sie meczyc lub odejsc i sie meczyc.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
0
~aa 2011-01-10 (09:00) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 11 godzin i 11 minut temu

masz racje
masz ację że zdrada psychiczna też istnieje i jak dla mnie jest jeszcze gorsza niż fizyczna. przechodzilam przez to dwa razy.Mąż mnie nie zdradził fizycznie lecz psychicznie. Kontaktował się z kobietą przez telefon ,czasrm do niej pojechał.na początku nie uważal tego za zdrade,dopóki nie przedstawiłam mu tego z mojego punktu widzenia. Straszne jest się kłaść do łożka z partnerem czy partnerką która sądze ,ze myślami jest przy tej drugiej osobie. Nie wspominając o uprawianiu seksu. Teraz nie ma kontaktu,przynajmniej tak twierdzi ale czy można teraz mu zaufać i wierzyć na słowo? Fakt ludzie jak chcą to potrafią się zmienić i naprawić swój błąd ,ale czy ta druga strona zapomni kiedyś???? Niestety ale często myśl o zdradzie wraca........

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

0
0
~Andre 2011-01-10 (07:16) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 12 godzin i 55 minut temu

Czy ja jestem nienormalny?
Znam dziewczynę 10 lat, Było bardzo dobrze choć nie mogę napisać że bez problemów, sprzeczek. Po 5-ciu latach zaszła w ciążę,urodził się wspaniały syn, znów się poprawiło między nami, mieszkaliśmy razem i tak byłoby do dziś gdyby nie, że tak to nazwę osoby trzecie które zaczęły wprowadzać zamęt między nami.Z przyczyn koniecznych każde musiało zamieszkać u siebie jednak już z każdym tygodniem więcej było złych chwil niż dobrych. Doszło do tego że w ubiegłym roku przed wakacjami wdała się w romans, który podobno po dwóch miesiącach się zakończył ale oni wciąż mają kontakt. Ja byłem już w odstawce ale po tym wszystkim ona przypomniała sobie o mnie że jej zależy na mnie (cały czas mieliśmy kontakt gdyż jeździłem do dziecka ale o romansie dowiedziałem się od niej pod koniec ubiegłego roku). Teraz sam pomimo swych przekonań,zasad jestem jednak gotów chyba jej wybaczyć zdradę i być nadal choćby ze względu na naprawdę cudownego dzieciaka. Czy to normalne u facetów-wybaczyć taką zniewagę? Czy ktoś miał podobne doświadczenie ? Czy warto tak zrobić, czy kobieta warta jest by jej ponownie zaufać? Ogólnie teraz się widujemy często i bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie choć decyzja nie zapadła co będzie. Proszę podpowiedzcie czy warto schować głęboko do szuflady męską dumę i honor? Czy warto dać jej jeszcze jedną szansę? Czy będzie potrafiła powstrzymać się przed kolenym błędem zważywszy że mają ten kontakt? Mamy po trzy dekady na karku

odpowiedz

pokaż 15 ukrytych odpowiedzi

0
0
~kika 2011-01-10 (06:53) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 13 godzin i 18 minut temu

Kobieta
Juz sama nie wiem , gdzie jest prawda , co należy zrobić ... Nie należy nikogo słuchać to wiem ... kierować się tylko swoim wyczuciem ... każda sytuacja jest inna ... ale wiem też jedno że życie samotnej kobiety jest bardzo ograniczone... i można walczyć ale czy życie to walka ? I poczucie ze jak upadniesz to nie ma nikogo kto poda ci rękę ... I znajomi ... którzy nie zaprasząją... nagle ...A te wszystkie słowa ...że można samemu ... to od tych którzy nigdy nie doświadczyli samotności . Dzień wstał i musze walczyć ... Miłego dnia ..

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

0
0
m.bondar5 2011-01-10 (10:12) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 9 godzin i 59 minut temu

co jest lepsze?
Tak naprawdę trudno powiedzieć co jest lepsze-życie w cieniu drugiej osoby czy w samotności.Jestem z rozbitej rodziny,miałam rok jak rodzice się rozstali,ojca praktycznie nie znam.Mama go opuściła bo pił i tak jest do dziś,miał jeszcze jedną żonę i syna (mam kontakt z przyrodnim bratem).Zawsze słyszałam,że to wina ojca bo pił,ale z perspektywy czasu i własnych doświadczeń wiem że nie do końca.Po moim urodzeniu rodzice zamieszkali u dziadków ze strony mamy,oboje byli młodzi(mieli po 20 lat) i tu zaczął się cały cyrk.Mam niezwykle toksyczną babkę,która zawsze ustalała zasady w domu-ojciec nawet miał wyznaczoną godzinę korzystania z łazienki,takich rewelacji było więcej.I zaczął pić-bezradność i zero poparcia mojej mamy.Wyprowadzili się do dziadka ze strony ojca to moja mama miała zapowiedziane od swojej,że w domu ma się nie pokazywać,a jak zaszła ponownie w ciążę to została zmuszona do zabiegu(oczywiście pomysł babki,kasa też).Nie chcę trzymać niczyjej strony,bo dziś to już nie ma znaczenia,ale sama doświadczyłam tego samego-mieszkałam ze swoim partnerem miesiąc u babki i gdybym nie postawiła wszystkiego na jedną kartę i nie wyprowadziła się (byłam bez pracy i miałam długi) to dziś mogło też być po wszystkim.Ale może tak miało być,bo jesteśmy już prawie 10 lat ale to co jest obecnie ma niewiele wspólnego ze związkiem,szacunkiem,zaufaniem,uczucie to chyba się już skończyło bo od 3 lat nic na ten temat nie usłyszałam.I żyjemy tak w tej pułapce-jemu jest wygodnie bo wszystko ma a mnie jest żal bo on nie gdzie iść.Ale ja jestem potwornie nieszczęśliwa,planowaliśmy dziecko i ciągle jest coś głównie długi-niezmiennie od ponad 9 lat(z powodu jego matki alkoholiczki) .Mam 37 lat i jak tu teraz zaczynać od zera?A z drugiej strony ile można tak żyć?Nie mamy żadnych planów,rozmawiamy o nieistotnych sprawach a czas przecieka przez palce.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
0
~pip 2011-01-10 (11:46) 4 lata 6 miesięcy 22 dni 8 godzin i 25 minut temu

BANKÓW NIE INTERESUJA ROZWODY I PODZIALY MAJATKU
... banki maja gdzies nasza sytuacje przed czy po rozwodzie - kredyt zostal zacigniety i ma byc splacony - jezeli ex zona ma w d... i nie placi to będzie placil za nią mąz i tak samo w druga stronę - z bankami sie nie dogadasz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tak jest tylko w Polsce

odpowiedz

Twoja historia

opisz swoją historię