Przemoc domowa to nie tylko siniaki

Aleksandra Pielechaty / 28.07.2010
wp.pl>
 AAA
Przemoc domowa to nie tylko siniaki fot. Jupiterimages
Co trzecia kobieta w Polsce stała się ofiarą przemocy - psychicznej lub fizycznej. To dane Amnesty International. Grozę budzi fakt, że na świecie więcej młodych kobiet umiera na skutek przemocy, niż z powodu raka, malarii czy wypadku drogowego. Przez najbliższe 16 dni trwa kampania Amnesty International, mająca zwrócić uwagę na problem przemocy wobec kobiet, która objawiać się może na wiele sposobów.
Przemoc to nie tylko siniaki i zadrapania. Jest jeszcze przemoc psychiczna i seksualna, jest domowy terror i są prześladowania. O tym, jak rozpoznać z jakim rodzajem przemocy mamy do czynienia i gdzie szukać pomocy opowiada Agnieszka Czapczyńska, psycholożka z Fundacji Miejsce Kobiet.
Kiedy zaczyna się przemoc domowa?

Wtedy, kiedy jedna strona w związku zaczyna rościć sobie prawo do kontrolowania życia drugiej strony. Zwykle na początku pojawia się przemoc psychiczna – sprawca pod pretekstem „miłości” zaczyna być zazdrosny i z tego powodu ogranicza kontakty ofiary ze znajomymi, rodziną, czasem uniemożliwia pracę zawodową lub dalszą edukację. Robi to różnymi metodami – bezpośrednio okazując swój gniew, niezadowolenie, cierpienie, naśmiewając się z ludzi ważnych dla ofiary, zachowując w skandaliczny sposób w obecności innych tak, że ofiara wstydzi się utrzymywać dalsze kontakty z tymi osobami.

Sprawca działa na rzecz obniżenia poczucia wartości ofiary – nieustannie krytykuje wszystko co może mieć znaczenie dla jej dobrego samopoczucia, podważa jej kompetencje, zawstydza jako kobietę, matkę, żonę, umniejsza osiągnięcia jakie ona posiada. Kolejnym narzędziem przemocy psychicznej jest straszenie ofiary – „jeśli nie zrobisz dla mnie…, to ja się zabiję”, albo „ciebie zabiję”, albo „zrobię krzywdę Twojej matce” itp.
Sprawca przemocy psychicznej potrafi zadręczyć swoją ofiarę inwigilując jej życie osobiste tak, że nie powstydziłyby się tego służby specjalne czasów totalitarnych. Na przykład podczas jej spotkania z koleżanką albo w czasie ważnej narady w pracy wysyła 40 sms-ów w ciągu godziny o treści „Kocham Cię, co robisz w tej chwili?”. Potrafi włamać się do komputera „ukochanej” i czytać jej korespondencję oraz za pośrednictwem Internetu czy telefonu ingerować w jej relacje osobiste, np. wysyłać ważnym dla niej osobom pogróżki, kłamliwe informacje w jej imieniu.

GDY MĄŻ TRZYMA RODZINĘ "KRÓTKO"

1 2 3 z 3 następna
oceń
11
2
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~realista [2012-04-15 06:53]

A czy przemoca domową jest to że matka pije na okrągło ,nie interesuja ja dzieci .wychodzi z domu wraca do domu po kilku dniach na wielkim kacu albo jeszcze pijana i mówi że jest ok.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Gość [2010-08-01 22:00]

Psycholożka - strasznie dziwny i "pokraczny" twór językowy. Naprawdę, nie każdy zawód musi mieć utworzony na siłę żeński odpowiednik.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~kafka800 [2011-08-03 05:41]

zawsze bałam się zgłosić męża na policje,wtedy gdy był pijany i znecał się nade mna psychicznie ,mialam nadzieje ze sie poprawi,ale tak sie do tej pory nie stalo...dzisiaj ide na policje i chce zgłosic,że mój mąz pod wpływem alkocholu neka mnie psychicznie,a przy tym cierpi moje dziecko,które niestety to słyszy a czasami widzi

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ira [2011-05-31 07:35]

przemoc
słowo "feministka" nie powinno w ogóle istnieć. To jest hańbiące, że musimy walczyć o swoje prawa, prawa człowieka. A może my nie jesteśmy ludżmi? Nie czujemy, nie myślimy, nie umiemy nic wymyśleć itd... Tylko roboty robiące to co mężczyżni wymyślą Dla sprawiedliwości - nie wszystkich mężczyzn to dotyczy, ale niestety wielu

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~PANISKO [2010-12-05 12:31]

Feministek-facetek przemoc jest innego rodzaju
Ja nie twierdzę, że nie ma przemocy, która nie ma płci; wszak "Jak wynika z danych policji, w ciągu 10 lat liczba przypadków przemocy wobec mężczyzn wzrosła z 4 do 10 tys. To jednak nie jest najgorsze, przypadków przemocy może być znacznie więcej, ponieważ mężczyźni w Polsce wstydzą się przyznać, że biją ich żony". Ale na ogół przemoc facetek jest innego rodzaju - one bez skrupułów potrafią uprzedmiotawiać swoich synów, chłopaków, mężów w celu segregacji płci na wyższą i drugiej kategorii (cmoknonsens, Dzień Kobiet), używają presji i swojego pięknego ciała by wymusić na mężczyźnie posłuszeństwo, faceci swojej siły. Jeśli tak czynią oboje to oboje są sfaceciałymi bydlakami. Ale tutaj chodzi o coś jeszcze. Sugestia, że bicie kobiet przez mężczyzn jest w Polsce normą, jest czymś powszechnym. Feministki twierdzą, że 800 tysięcy Polek jest ofiarami domowych katów!? Ja w swoim otoczeniu nie mam samych bydlaków. A Ty?

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~jurek [2010-08-01 16:00]

coś jest chyba nie tak
bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury tak samo potrafi zrobić to kobieta mężczyżnie, wrzucanie problemu do jednego wora jest bardzo niesprawiedliwe, wszak Pani psycholożka powinna to wiedzieć pozdrawiam wszystkich

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~tomekmsk [2010-08-01 18:17]

To jedno wielkie nieporozumienie. Zwiększa się uprawnienia ustawy nie patrząc na to jak ona może być wykorzystana przez "pokrzywdzone przez życie" kobiety(lub mężczyzn). Sam mam przypadek już w tej chwili, że żona po chamsku robi mi problemy przed policją, sądami o rzekomą przemoc - której nie ma - a wszystko po to żeby w sądzie na rozprawie rozwodowej łatwo jej poszło. Dla mnie to żenada co tu jest opisane - bo każde małżeństwo ma swoje chwile lepsze i gorsze i robienie ze wszystkiego przemocy jest chore. Zresztą w moim przypadku dowiedziałem się że szerzyłem przemoc psychiczną poprzez zastraszanie rozwodem :). Ludzie - do czego to prowadzi ? Czy dwoje małżonków, którzy nie potrafią ze sobą żyć nie może się normalnie rozstać. Czy napewno trzeba tworzyć takie bzdurne teorie - bo według tego to każdy i o byle co może się poczuć prześladowany i poniżany. Jak chcecie to oceniać ? Przecież dobrze wiadomo jakie są opinie psychologiczne (co autor to może być inna opinia). Tutaj nie chodzi o dobro tych ludzi którzy cierpią - ale o danie narzędzia drugiej osobie do zniszczenia małżonka (wyrok karn często = utrata pracy). Nie popierram takich zachowań jak opisane w artykule - ale często jest tak, że osoba niby pokrzywdzona sama prowokuje kłótnie, awantury, poniża i prześladuje małżonka - a potem skarży się wzywając policje jaka to jest pokrzywdzona. A może poddawać w takiej sytuacji z urzędu osoby badaniu przez psychiatrę i psychologa - może ktoś jest taki że sobie wogóle z problemami życia nie radzi i przerzuca to na kogoś innego. W życiu wszystko nie jest takie oczywiste. Czytając wasze opinie widzę, że są tu dwa fronty pkrzywdzone kobiety i mężczyźni co mieli z takimi do czynienia - nie zawsze jest tak jak to opisuje tylko jedna strona - często siebie wybielamy, nie widząc swoich błędów i glupich zachowań, które do takiej sytuacji mogą doprowadzić. Dodam, że jestem w trakcie rozwodu (na mój wniosek), gdyż to ja nie mogłem wytrzymać zaistniałej sytuacji - a i tak małżonka robi z siebie ofiare dla osiągnięcia swoich celów. pozdrawiam i życzę poukładania spraw tym osobom, które tego naprawdę potrzebują - życie można sobie ułożyć nawet będąc zależnym od kogoś (jeżeli ktoś ma trochę woli i rozumu)

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~oko [2010-08-01 15:02]

zdjecie sugeruje z e to FACECI SA oprawcami, a w przemocy psychicznej specjalizuja sie kobiety!
dlaczego media sa tak bezczelne ze wmawija ze facet tog.! kobiety sa takie biedne!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~facet [2010-08-04 14:01]

Przemoc domowa to nie tylko mężczyzna-kobieta.Istnieje drogie Panie też przemoc w drugą stronę ;kobieta-mężczyzna ale to mało która z pań zauważa.Sądy też nie wierzą w taką przemoc psychiczną w drugą stronę i nigdzie się o niej nie pisze.Zawsze poszkodowana i prześladowana w Polsce może być tylko kobieta,żona czy matka.A tak nie jest drogie Panie.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~mąż [2010-08-01 20:47]

kobiety są w tym skuteczniejsze
Przemoc ze strony kobiet jest bardziej subtelna, przez to bardziej skuteczna. Latami lekceważą te sprawy w rodzinie, na których facetowi szczególnie zależy. Narzekaja, że mało z nimi rozmawia, ale nie daj boże podzielić sie swoimi problemami, np z pracy! Gwarantowane, że wytknie to wielokrotnie przy najblizszej sprzeczce, mówiąć, że ma męża nieudacznika. Pieski i kotki to dla nich ukochane stworzenia, a facet ma tylko wypełniac polecenia. W mężczyźnie w końcu coś pęka, daje wyraz niezadowoleniu, a wtedy oczywiście wielka afera- facet stosuje przemoc!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~Raf [2010-08-01 15:04]

Nie tylko kobiety.
Byłem w związku, w którym jako mężczyzna doznawałem przemocy fizycznej i psychicznej. Wszystkie sprzeczki i kłótnie zaczynały się dosyć niewinnie, aby później przerodzić się w piekło. Wyzwiska rzucane w moją stronę, kopanie, bicie drapanie i wiele innych. Wszelkie próby uspokajania mojej partnerki tylko jeszcze bardziej ją nakręcały i kiedy już nic nie pomagało, po prostu coś we mnie pękało. Doprowadzała mnie do takich stanów, że naprawdę miałem ochotę po raz pierwszy w życiu uderzyć kobietę. Nigdy jednak tego nie zrobiłem. Moja 'przemoc' ograniczyła się jedynie do złapania za ramiona i mocniejszego trząchnięcia z nadzięją na odzyskanie zmysłów mojej ówczesnej kobiety. Otrzymywałem wtedy przydomek 'damskiego boksera' oraz grożono mi wezwaniem policji. Takie akcje powtarzały się dość często i trwały do samego rana. Nie miałem praktycznie żadnej prywatności bo jak się okazało miałem przez dłuższy okres szperane w telefonie oraz poczcie elektronicznej. Ciężko mi było to zakończyć bo naprawdę kochałem tę kobietę, pokochałem ją zanim się przekonałem do czego jest zdolna, a gdy człowiek kocha zdolny jest wiele znieść i wiele wybaczyć... Na szczęście dla mnie już koniec z tym wszystkim.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Masza [2010-09-21 16:56]

Przemoc na co dzień
Kobiet z Byłeżony.pl doznały różnej formy przemocy.Jedno jest pewne. Warto zawalczy o siebie i odejść. To bardzo trudne ale w dobie wirtualnego świata można dostać wsparcie i pomoc przy powrocie do normalności.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~malutka [2010-08-09 11:42]

przemoc
też żyłam z alkocholikiem, który bił nasze dziecko oraz mnie. w pewnym momencie uznałam że każdy sam sobie układa życie i nie zamierzam w takim czymś trwać. rozwód następnie sprawa o znęcanie itd, obydwie bez większego problemu wygrałam. więc chyba nigdy nie zrozumiem tego jak można wytrzymać w takim związku kilkanaście lat? chyba albo z głupoty albo z wygodnictwa

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Basia [2010-08-01 14:40]

Nikt Ci nie pomoże, jeśli nie pomożesz sobie sama,tak jest prawda
Wiem to dokładnie po sobie. Byłam mężatką 18 lat. Terroryzował mnie, późnej również dzieci. Pobyła prawdziwa przemoc nie tylko fizyczna ale i psychiczna. Szantaż za szantażem. Odcięcie od znajomych od samego początku. Wszyscy moi znajomi, przyjaciele , rodzina, to zawsze byli ludzie gorzej kategori, liczył się tylko on, on był naj itd....próbowałam wielu sposobów,aby coś z tym zrobić, ale zawsze sobie tłumaczyłam, bo byłam wychowana w takim środowisku, że rodzina , że dzieci powinny mieć ojca, że w każdym domu jest jakoś, i tak aż do dnia w którym, już było mi wszystko jedno. Kiedy zdałam sobie sprawę , że nawet jeśli mi grozi to niech mnie zabije, ale dalej tak nie chcę żyć. wniosłam sprawę o rozwód. Nie pojawił się na niej więc go dostałam bez problemu. Nie chciałam o nic walczyć, tylko się od niego uwolnić. Byłam w bardzo trudnym momencie życia, bez pracy z dwójką dorastających dzieci, ale byłam wolna. Powoli znalazłam pracę , zrobiłam zaocznie studia, teraz robię podyplomowe. Jestem wolna od pięciu lat i Bardzo Szczęśliwa. Dzieci mnie szanują i żyjemy w bardzo dobrych relacjach wzajemnych. Mam w nich ogromne wsparcie i to jest nacenniejsz. A na konic to chce dodać, że nie do końca się uwolniłam. Rodzina męża zrobiła z niego chorego psychicznie i teraz próbuje na nas przeżucić odpowiedzialność i utrzymanie drania, który zniszczył mi i moim dzieciom tyle lat życia, i powiem że nikt nam nie pomaga, bo to on nagle stał się ofiafą, jest chory, a my, no coż będziemy się bronic przed katem i oprawcą. Teraz już niczego się nie obawiam, mam ogromną siłe i życzę wszystkim kobietą prześladowanym, wiary w to że uda się.

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~oszukane serce [2010-08-02 03:05]

Spirala przemocy w rodzinie- przykład.
Nie wiem, czy warto o tym pisać, bo po tym, czego doświadczyłam w swoim życiu, od matki, siostry i męża i własnych dzieci, z powodu mojej choroby, a jest nią egzema czyli alergia skóry rąk, uniemożliwiająca mi dorównanie w porządkach domowych mojej chorobliwie pedantycznej rodzinie pracoholików i materialistów, a poza tym przepraszam, ale nie umiem już wierzyć w szczerość intencji, w pozbawionym wszelkiej wrażliwości ludzkiej społeczeństwie, tym bardziej nie oczekuję współczucia, a poza tym nadal jestem od nich zależna, i chcę nadal, aby moje dzieci były szczęśliwe. Pani artykuł jest jak najbardziej prawdziwy, bo doświadczyłam tego wszystkiego o czym Pani pisze- nomen omen- na własnej skórze, w tym wielu wyrafinowanych metod, o których nie chcę teraz pisać. Nikt nie chciał mi uwierzyć, bo wygodnicka i zapatrzona w siebie rodzina, a przede wszystkim matka, utrzymująca rodzinę- pracoholiczka,( coś na wzór włoskiej mafii z dominującą matką), nie chciała mi pomóc, a przede wszystkim zrozumieć, że jestem krzywdzona, głównie przez męża, który w przebiegły sposób, zastraszając i uzależniając ekonomicznie oraz deprawując materialnie i moralnie(zakazanie dzieciom rozmów ze mną brak jakiejkolwiek pomocy dzieci w domu ), dążył do przerwania więzi uczuciowej i emocjonalnej między mną, a moimi dziećmi. Dla matki, to jest największy cios, zwłaszcza, że ze wszelkich sił dbałam o ich zdrowie, edukację, inne wartości, w tym również o czystość. Żyłam pod presją zachowania - często przesadnie pedantycznego porządku- przy permanentnym zakazie pomocy ze strony dorastających dzieci, jako rodzaj ,,haka" na mnie. O innych sadystycznych metodach nie będę wspominać, bo to długa lista. Moje życie legło w gruzach, jestem 47-letnią kobietą,zmaltretowaną poniżoną, upokorzoną, z poderżniętym gardłem, i nie wiem jak to się stało, że jeszcze tu jestem i mogę chociaż pisać, po to tylko, aby uratować resztki swojej godności i może ku przestrodze dla innych. Dziękuję za ten artykuł, chociaż o dużo spóźniony, bo on pozwala mi jednak jeszcze wierzyć w to, że teraz znajdą się tacy ludzie, którzy wreszcie zrozumieją istnienie tego, jakże trudnego do udowodnienia przestępstwa, i nie będą posądzać zdrowych ludzi o chorobę psychiczną (tak jak moja matka i siostra, które w każdym człowieku, który jest słabszy fizycznie, a PRZEDE WSZYSTKIM NIE JEST JEJ służalczo uległy, takiego upatrują. Matka, korzystająca z pomocy mojego męża ,,złotej rączki", bezgranicznie mu zaufała i wykorzystując swój zawód i solidarność lekarską, zrobiła wszystko, aby za jego przyczyną, umieścić mnie w zakładzie psychiatrycznym). Czasem zastanawiam się czy to ma jakiś związek z jej sadystycznym zawodem, czy bardziej wynika z jej problemów psychicznych takich jak pracoholizm, czy jest to efekt czyjejś manipulacji, czy ma to jakiś związek z mężem katem i wiejskim środowiskiem, w którym zamieszkałam, a może jest to przejaw współczesnego faszyzmu?). Dodam na koniec, choć to może nie mieć bezpośredniego związku z tematem, że moja rodzina reprezentuje elektorat PO. PS. Czy mam im za to wszystko przebaczyć?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~galea [2010-08-01 20:40]

nie wychodź z domu!
Z własnego doswiadczenia - jeśli jesteś ofiarą przemocy, o ile tylko możesz- nie wychodź z własnego domu ( w sensie- uciekne z dziecmi, niech to sie skonczy). Ja tak zrobiłam- zostawiłam władcę we wspolnym domu a sama uciekłam z dziecmi, wynajmując mieszkanie. Bedąc bezpieczną zaczełam sie sądzić o majatek. Po 8 latach udowadniania ze nie jestem wielbładem - w sądzie powiedziano mi ( w dalszym ciagu byłam bez własnego mieszkania), ze przez 8 lat jakos sobie radziłam, nad dom nie łożyłam, nie utrzymywałam, podatków nie płaciłam. Dla świętego spokoju nie próbowałam dostać sie do domu. Nie wołałam policji- dzis wiem, ze to był błąd. Dom został przyznany byłemu.Spłata pozwoliła mi kupić malenką kawalerkę. Po latach mądry prawnik powiedział mi: Z WŁASNYCH BUTÓW I Z WLASNEGO DOMU SIE NIE WYCHODZI.O ile wiec możesz - nie wychodź, bo zostaniesz z niczym:(

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Jan54 [2010-08-01 19:35]

z moich obserwacji zawodowych
wynika ze przemoc psychiczną spotykam okoł 3-4 razy częściej ze strony kobiet w stosunku do mężczyzn niz odwrotnie. Dotyczy strefy rozwoju zawodowego i inwigilacji.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~zocha [2010-08-01 17:31]

no wlasnie
jak czytam wasze opinie to zadaja sobie pytanie, czy jak sie juz zaczyna mowic ze sie kogos kocha to jest to juz do smierci, co jest zlego w wypowiedzi ze "kiedys kochalam a teraz juz nie," to uczucie nie moze sie poprostu wypali w miare poznawanie tej osoby, tej o ktorej na poczatku mialo sie jakis swoj wlasny obraz, ta osoba jak rani i zawodzi to juz raz wypowiedziane kocham zobowiazuje do koszmaru przez cale zycie, do dezycji o rozstaniu trzeba tez dojrzec, przestac sie ludzic ze kolejna rozmowa cos pomoze, ze kojenja proba naprawienia cos zmieni- jesli jedna osoba nie wiedzi potrzeby zmiany, czasem taki proces trwa latami ale kazdy z nas ma swoja wytrzymalosc i nawet z zaorana psycha dojrzewa kiedys decyzja o rozstaniu, jednym po roku dwuch a innym po 20 latach malzenstwa lub z malymi dziecmi, ja tez kiedys kochalam takiego jednago i decyzja o rozstaniu dojrzewala z kolejnym wyzwiskiem, ponizeniem, klamstwem i kazdym momentem w ktorym mnie zawodzil, az w koncu dojrzala i odeszlam od niego, zostala mi tylko zorana psycha ale to juz inna historia, teraz mnie juz nikt nie wyzywa i nie poniza, staram sie ulozyc sobie zycie na nowo...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~***** [2010-08-01 13:11]

nie wiem
A ja miałam taką w pracy,przez jej narzeczonego ludzie przeżywali horror,chodzili zastraszeni i nie mogli pracować w spokoju.A ona? Raz stwierdziła,że jej nie obchodzi,co my przeżywamy,bo ona się PRZYZWYCZAIŁA do jego zagrywek.Kiedy ludzie mieli dość,właściciel postanowił ją zwolnić,bo wstyd i groźby pozbawienia życia zaczęły zagrażać także jemu.Wtedy zaczęła grozić sądem pracy,a wszyscy ,którzy początkowo jej współczuli szybko wyleczyli się z chęci pomocy.Wierzę,że takie cierpienie paraliżuje kobiety i nie potrafią walczyć o swoje,ale w tym przypadku chętnych do pomocy było wielu,a ta dziewczyna miała jeszcze pretensje,że my nie chcemy pracować w takich warunkach i nie zrobiła nic,żeby sytuacja uległa zmianie.Więc dlaczego firma ma być sparaliżowana przez mądrą inaczej,która najpierw wybrała sobie takiego partnera a potem problemy z nim związane zrzuciła na innych???????Pomagać należy,ale trzeba wiedzieć, czy ta POMOC MA SENS,bo jeśli laska takową odrzuca to jest jej wybór! I żeby nie było :współczułam jej z całego serca ,byłam gotowa nieść pomoc,zostałam obrzucona stekiem wyzwisk i upokorzona przez NIĄ......Każdą następną wyśmieję.....

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~protex [2010-08-01 16:49]

To nie wszystko
Artykuł jest tendencyjny i to jest bezsporne. Przemoc w różnych kierunkach jest tylko "dla przyzwoitości" zasygnalizowana, co nie znaczy, że przemoc mężczyzn wobec kobiet nie istnieje, ale zazwyczaj nie istnieje samodzielnie, tylko jako jeden z kierunków takiego działania. Takie analityczne rozbijanie zjawiska patologicznego i dzielenie: "teraz rozmawiamy tylko o przemocy wobec kobiety, potem zajmiemy się innym kierunkiem... jak starczy czasu na przykład" jest nie na miejscu. Pani - nie wiem, czy redaktor, czy psycholog - ma moim zdaniem zdecydowanie akademicką wiedzę, która nie ma nic wspólnego z doświadczeniem życiowym, albo celowo tak napisała, żeby wywołać polemikę. Jestem poirytowany powierzchownością, z jaką potraktowano problem, sprowadzając go do paru haseł.

odpowiedz

planer ślubny

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Dlaczego on nie chce ślubu?

Jestem ze swoim facetem pięć lat, ale po ponad dwóch latach rozstaliśmy się na 5 miesięcy, po czym wróciliśmy do siebie, na nowo zamieszkaliśmy razem i żyliśmy szczęśliwie. Postanowiliśmy postarać się o dzidzie, oboje bardzo tego pragnęliśmy, staraliśmy się jakoś cztery miesiące, zaszłam w...

więcej

Jak żyć z alkoholikiem?

Moja historia jest smutna, zaczynała się pięknie... spotkaliśmy się nad morzem, jak dwie połówki jednego jabłka, były oświadczyny. Potem mi powiedział, że pił, ale ma to za sobą i nigdy więcej tego błędu nie popełni... Był piękny ślub, trzy lata spokoju, a później nieudane starania o...

więcej

Mój chłopak mnie zaniedbuje

Jestem młodą dziewczyną, mam 21 lat. Od 7 miesięcy jestem z moim chłopakiem, studentem informatyki. Nie jest on typowym informatykiem przyklejonym do komputera. Jest też sportowcem i ma wiele innych zainteresowań.

więcej

Zobacz w innych serwisach