AAA
Relacja matki z córką bywa bardzo skomplikowana. Zwłaszcza, kiedy ta druga jest jeszcze na tyle młoda, że musi liczyć się ze zdaniem rodziców, ale też na tyle dorosła, że ma już własne opinie, które chciałaby przeforsować i zaczyna walczyć o niezależność.
Kiedy masz pięć lat – jest boginią. Wykradasz jej kosmetyczkę, malujesz się jej szminką, zakładasz jej klipsy, suknię, buty na obcasach – chcesz być dokładnie taka jak mama. Zwrot o 360° następuje, gdy osiągasz wiek około trzynastu lat.
Matka okazuje się wówczas być zimną ignorantką, która nie ma bladego pojęcia o tym, jak się czujesz, ale zachowuje się, jakby pozjadała wszystkie rozumy. Potem, przez kolejne pięć lat, jedyną formą komunikacji z rodzicielką jest modulowany na różne sposoby okrzyk: „Maaamooo!”. W końcu, przy odrobinie szczęścia, już jako dwudziestokilkulatka, zaczynasz zaprzyjaźniać się w własną mamą.
Więź matka-córka jest jednak na tyle silna, że jest w stanie przetrwać naprawdę poważne kryzysy. Córki, będąc nastolatkami mogą złościć się na despotyzm swoich matek i narzekać na ich brak czułości, ale z czasem spięcia te przestają mieć znaczenie. Jesteśmy tak zaprogramowane, że będziemy utrzymywać kontakty z własnymi rodzicielkami, i im będziemy starsze, tym mocniejsza będzie między nami więź. Nawet, jeśli one zawsze będą nas krytykować, a my zawsze będziemy zabiegały o ich aprobatę – miłość matki do córki i córki do matki jest niemal bezwarunkowa.
Aż 80-90% kobiet w średnim wieku twierdzi, że ma dobre relacje z matką i chciałoby, by te były jeszcze lepsze. Zaszłości, nieporozumienia towarzyszące dorastaniu i usamodzielnianiu się, różnice poglądów – rzeczy te nie mają wpływu na poprawność tej więzi.