To, co ważne

Psycholog Joanna Boj / 13.04.2010
wp.pl>
 AAA
To, co ważne fot. Jupiterimages
Potężne wydarzenie wstrząsnęło naszym krajem, poruszyło i dotknęło wiele osób na przeróżne sposoby. Tego rodzaju sytuacja jest wyjątkowa, szczególnie dlatego, że nagle świat okazuje się być inny, niż się nam wydawało. To nie jest już świat, który do tej pory znaliśmy. Nieoczekiwanie stajemy twarzą w twarz z wydarzeniem, które jest niemal nie do objęcia... "nie dociera to jeszcze do mnie", "nie sposób uwierzyć".
Katastrofy na dużą skalę poruszają ludźmi. Solidaryzujemy się, wspieramy, pomagamy, wyrażamy współczucie, odczuwamy smutek i żal. Jednak katastrofy najczęściej dotykają anonimowe osoby, które nie są nam - jako grupie, społeczeństwu - znane. Wówczas emocje opadają szybciej i trochę łatwiej jest sobie z tym poradzić. Gdy jakaś tragedia dotyka nas bezpośrednio, najczęściej dotyczy ona jednej, konkretnej osoby, która odeszła z naszego życia.

W przypadku katastrofy w Smoleńsku, sytuacja jest o tyle szczególna, że nie dość, że zginęło tak wiele osób, to na dodatek większość z nich w pewnym sensie znaliśmy. To nie były anonimowe osoby, znaliśmy ich twarze, ich głosy, ich gesty, pojawiali się czasem w naszych domach - co prawda na ekranach telewizorów, ale i tak przyzwyczailiśmy się do ich obecności. Z jednymi się zgadzaliśmy, z innymi mniej, a jeszcze inni irytowali nas odmiennością poglądów. Jednak to, co ludzi ze sobą wiąże to emocje, także te trudne i nie zawsze pozytywne. Oczywiście, największą tragedię przeżywają rodziny i przyjaciele ofiar. Nieporównywalnie większą niż to, co mógł poczuć nieznający osobiście nikogo z pasażerów obywatel, a jednak - porusza nas to.

Łączy się siła rozmiaru katastrofy z siłą poczucia znajomości tych, którzy zginęli, co powoduje, że trudniej jest nam przejść nad całym zdarzeniem do porządku dziennego. Poczucie, że straciliśmy tyle, w pewnym stopniu, bliskich osób jednocześnie, jest niezwykle trudne do przyjęcia. Takie rzeczy nie mają się prawa wydarzać, są nieprawdopodobne - to wstrząsa naszym światem aż do fundamentów. Oczywiście, katastrofy, kataklizmy i inne nieszczęścia wydarzają się każdego dnia na całym świecie, ale zazwyczaj jesteśmy od nich oddaleni. W natłoku informacji, w dobie stopniowego znieczulania przez media, wszystko to powszednieje. Gdy umiera ktoś bliski, śmierć przestaje być tylko słowem, abstrakcyjnym pojęciem, a staje się konkretnym doświadczeniem. Stąd, pośrednio, realność śmierci ujawniła swe oblicze dużej części społeczeństwa. Zostaliśmy zmuszeni przez los zatrzymać się na chwilę i pomyśleć nad kruchością życia, nad tym czym jest śmierć i w konsekwencji - czym jest nasze życie.
1 2 z 2 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Twoja historia

opisz swoją historię

Najczesciej czytane

Wybaczyłam mu zdradę, ale nie umiem zaufać

Chcę opisać swoją historię, która wydarzyła się latem ubiegłego roku. Może ktoś przeczyta i odpisze, jak powinnam dalej postępować, aby na nowo nauczyć się wierzyć i ufać. Jesteśmy z mężem ponad 15 lat po ślubie. Mamy cudownych i bardzo mądrych dwóch synów. Mamy również niezapowiedzianą w...

więcej

Poniża mnie i traktuje jak przedmiot

Jestem z mężem od czterech lat, ogółem od siedmiu lat razem. Na początku było idealnie - zakochani w sobie. Z czasem się to zmieniło. W nasz związek zaczęła ingerować jego nienormalna rodzinka, byłam w ich oczach nikim - zwykłą, młodą idiotką, którą można było manipulować.

więcej

On mnie wykorzystuje

Jestem z moim chłopakiem 1,5 roku, od początku układało nam się świetnie... Jestem z nim szczęśliwa, on ze mną też, oboje się kochamy, przypominamy sobie o tym często. Kocham, ale jednocześnie mam dość.

więcej

Zobacz w innych serwisach

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska