Życie pod jednym dachem z kimś, komu porządek jest obcy, to momentami ciężka szkoła przetrwania. Bałaganiarz po prostu nie panuje nad tym, co dzieje się z jego najbliższym otoczeniem. Nieporządek, który wokół siebie tworzy to dla niego zwykły artystyczny nieład, który tylko dodaje smaku codzienności. Bezmyślnie rozkłada gazety po całym domu, choć dobrze wie, gdzie stoi gazetownik, wstawia do lodówki puste pudełko po mleku, licząc chyba, że w jakiś magiczny sposób znowu się zapełni i z właściwym sobie roztrzepaniem zapomina, gdzie położył klucze od samochodu. Jest zwykle niezorganizowany, zapominalski i niepunktualny. Do tego nie uczy się na własnych błędach i bywa niepoprawnym optymistą, licząc, że i tym razem, czwarty już z kolei dowód osobisty na pewno gdzieś „się znajdzie”. Wydaje się prawdziwym lekkoduchem, który nie przywiązuje wagi do codziennych i to w dodatku tak przyziemnych czynności jak odkurzanie, wynoszenie śmieci, czy nawet zakręcanie tubki po paście do zębów.














