Nasze hity
MAŁŻEŃSTWO IDEALNE
Krótka historia pewnego blondyna...
W porannej kolejce podmiejskiej, niewyspani i lekko rozdrażnieni ludzie, nie są skorzy do rozmów, a jedynie pochrapują beztrosko lub wtulają się w płaszcz swojego sąsiada. Nie toczą dyskusji, zawiłych polemik, problematycznych dysput, bo tak naprawdę to...wciąż jeszcze śpią. Ja, jako pełnoprawny współpasażer, również śpię, czasami nawet, przyznaję, wtulam się w kurtkę sąsiada z kolejkowego kącika, ale dziś....dziś nie mogłam pozostać obojętna wobec żywiołowej dyskusji, w której brało udział trzech młodych mężczyzn, w wieku, szacuję, 22-25 lat. Jeden z nich, wysoki blondyn, opowiadał historię o nieudanym wieczorze z dziewczyną, na który czekał długo i wytrwale, i który, w efekcie, skończył się, zanim się zaczął, gdyż jego ukochana „strzeliła focha” - jak to zgrabnie określił kolega z pociągu. W toku opowieści wyszedł na jaw jeszcze większy dramat – dziewczyna, na jego nieśmiałe pytanie „co się stało?” wydała jedynie nerwowe „yhhh!” i następnie dodała „domyśl się!”. Problem w tym, że kolega nie domyślił się do tej pory, nie przespał całej nocy, podczas swojej opowieści kilkakrotnie próbował dodzwonić się na komórkę „kryzysowej narzeczonej”. Kiedy kolejny raz wystukiwał numer, jego towarzysz siedzący obok ze zniecierpliwieniem skwitował: „Co robisz chłopie, to nie tak... focha się fochem zabija!”
No właśnie...
Droga do pracy upłynęła mi szybciej niż zwykle, zabawna historia, pomyślałam sobie, ale w głowie wciąż kołatała mi myśl „ale... jak to? focha się... fochem zabija?” Uznałam, że ze mną nie przeszłyby "takie numery", więc o zdanie zapytałam samych zainteresowanych, którzy chętnie podjęli temat. Oto ich sposoby na damskie grymasy.






