Odchodzić mądrze

Agnieszka Buczak / 15.03.2006
 AAA
Jak świat światem kobieta i mężczyzna zawsze zmierzali (i oby tak pozostało już po wsze czasy) do tego, by tworzyć jedność. Zalotne spojrzenia, onieśmielające komplementy i oczarowujące wyznania to pierwsze stopnie do tego, czego większość nas głęboko pragnie - "życia w parze".
Miłość - choć niejedno ma imię - jest tą właśnie siłą, która sprawia, że ludzie zaczynają jadać wspólnie kolacje, śniadania, świąteczne obiadki; kupują wspólne samochody czy mieszkania, dobierają kolor zasłon do barwy dywanu i marzą o tym, by się razem zestarzeć. Choć to wielki truizm, wielu zainfekowanych tym szlachetnym wirusem miłości zapomina, iż jest ona nie tylko piękna, słodka i uwznioślająca, ale bywa również trudna i niedorzecznie bolesna.
Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością...
Istnieją szczęśliwie jednak tacy, którzy, mimo iż zaznali tych miłosnych trudów, podźwignęli swoje troski oraz smutki i wbrew wszystkiemu ich miłość zwyciężyła. Teraz, po latach obchodząc kolejne srebrne czy złote gody mogą jedynie służyć swoim bliskim radami, jak zbudować szczęśliwy i trwały związek.

Często jednak zanim dopłyniemy do tych "właściwych ramion" zdarza nam się ulokować swoje uczucia w nie do końca odpowiednim sercu. Zawierane przez nas związki miewają lepsze i gorsze chwile; czas i rutyna życia poddają je próbom, z których nie zawsze wychodzimy cało. Kiedy narasta w nas poczucie emocjonalnego dyskomfortu, przestajemy porozumiewać się z partnerem tym samym językiem, a w sercu odnajdujemy coraz większą pustkę i samotność, znak to zapewne, że wszystko zmierza ku rozstaniu. Ludzie rozplątują swoje wspólne drogi życiowe z wielu powodów. Przez zdradę, "niezgodność charakterów", powolne wygasanie namiętności, zwycięstwo rutyny życia nad miłosną wyobraźnią, czy wreszcie przysłowiowy już brudny kubek albo nieopuszczoną deskę klozetową.
1 2 3 z 3 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~kasandra251 [2007-04-18 14:51]

Nie warto
Nie ma sensu bycia razem jeśli dwoje ludzi nie ma sobie nic już do powiedzenia. Ja tak zrobiłam i mam od 17-tu lat spokój , błogi spokój od mojego byłego partnera.Nikogo nie szukam i niczego nie żałuję , może jestem feministką ale kocham to swoje samotne życie , bo jest szczęśliwe. Szczęście jest dla każdej nas czymś innym , dla mnie jet realizowaniem swoich mażeń , a do tego nie potrzebuję mieć koło siebie faceta.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kika [2006-08-19 10:02]

zdradzona....
właśnie się dowiedziałam że mój mąż mnie zdradza......to bardzo boli tym bardziej że nadal go kocham....mamy małą córeczkę i jest mi bardzo źle -przydałby się sposób na jak najmnie bolesne rozstanie....

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Nikita [2006-06-01 15:44]

Ehh
Po 9 miesiącach związku uświadomiłam sobie, że TO nie miałoby sensu na przyszłość, ja jestem na pierwszym roku studiów, on jest starszy 11 lat, na początku było cudownie ale potem zycie dało w kość. Zupełnie do siebie nie pasujemy, a on mi powiedział, że w sumie to myślał, że przezwyciężymy te trudności oraz, że bardzo mnie kochał ale skoro podjęłam taką decyzję to "narazie"... Ja się rozwodziłam różncyh kwesti, a on tak jakoś sucho do tego podszedł. Wiem jednak, że mnie kochał... Szkoda, że tak się potoczyło to wszystko ale różnica wieku jest niedoprzeskoczenia...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Maria [2007-01-16 17:05]

Jak odejść?
Można budować mądrze związek i można taże tak się rozstać. Ale do wszystkiego trzeba dwojga. Jak odejść, jak druga strona nie pozwala. Nagle,po wielu latach, zaniedbywania, poniżania etc. przypomina sobie, że jesteś. Nagle zaczyna deklarować wszystko to na co czekało się 20 lat, tylko że my już nie czekamy. My chcemy spokoju, my chcemy już zupełnie czegoś innego..Czytając straszne rzeczy o zdradach, zdradzających zastanawiam ile w tym jest niesprawiedliwości. Często sami popychamydo zdrady a później mamy pretensje do wszystkich o to, że nas skrzywdzono. Proponuję, żebyśmy zastanowili się jek dbamy o swoich partnerów a później lamentujmy a może pozwólmy im poprostu odeśc.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zagubiona [2006-10-18 10:25]

a co ja mam zrobić?
jestem mężatka od 9lat mam czwórkę wspaniałych dzieciaków mój problem zaczął sie kiedy poszlam do pracy jestem sekretarką w firmie. mój mąż nie wierzy mi ze go nie zdradziłam z szefem a naprawde tego nie zrobiłam. mój szef ma opinie kobieciarza nawet ma na boku dziecko i przez to wali mi się związek nie potrafie udowodnic meżowi ze się myli a naprawde go bardzo kocham nie mam juz sił walczyć myślę nie raz ze moze jak bym mu powiedziała to co on chce uszlyszeć to dał by temu spokuj ale wtedy przyznałabym się do czegoś czego nie zrobiłam sama nie wiem co mam zrobić i jeszcze jedno przez to wszystko maż groźi mi rozwodem i nawet utrata pracy co mam robic moze ktoś mi poradzi ja nie chcem rozwodu kocham go bardzo ale on potrafi nic nie mówic do mnie całymi dniami poadcie co robić jak z nim rozmawiać

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~eks [2006-04-11 16:05]

Chcę odejść
A jeśli to ja próbuję odejść mądrze, a on mi nie pozwala? Co mam począć, żeby przekonać go, żeby pozwolił mi po prostu odejść. Bez kłótni, wywlekania żali, przez wzgląd na to co kiedyś było dobrego między nami...

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~wk [2006-04-10 20:16]

Naprawdę jest to bardzo wielka
sztuka roztać się kulturalnie , powiem szczerze nie nauczyliśmy sie tego , tak naprawde to zasługa nasza i naszej najbliżeszej rodziny. Zacząc powinniśmy od siebie samych , nie potrafimy przemilczeć wiele spraw .Nie pamiętamy co było dobre, co nas ciagneło do niego , co nam w nim imponowało itd . Do tego wszystkiego przeklinamy wszystko co jest związane z jego osobą . Nie potrafimy uszanować siebie , przecież on był z nami toi jego wybrałyśmy a nie sąsiada obok czy kolegę z którym razem bawiłyśmy się w piaskownicy . Wturuje nam nasza bliska rodzina , dolewają oliwy do ognia , mówią nam a właściwie zarzucają nam jak mogłyśmy z takim o to i tu epitety mieszkać jak on nas nie wart . My mamy rany świerze to razem błocimy go ile wlezie , a my zamiast się lepiej poczuć to wsciekamy się do czerwoności .

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~ [2006-05-05 12:05]

odchodzić mądrze
Roztać się z klasą potrafi niewele osób.Jestem tez po rozstaniu, wina była ewidentna po jednej stronie ale oboje uznaliśmy, że nie ma co robić widowiska w sądzie(który ma ubaw z takich spraw). Ostatnio byłam pozwana jako świadek do rozwodu ...obraz żenujący.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~jotka [2006-09-21 17:35]

jestem
3 m-ce po rozwodzie, który odbył się szybko i zakończył 12-letnie małżeństwo i 20 letnią znajomość. Nikt nie krzyczał, nie przeklinał, mój mąż stwierdziłł, że nie chce już mieć rodziny, a ja nie stanęłam mu na drodze do szczęścia. Chciał rozwodu bez orzekania o winie, a potem miał się wyprowadzić. Rozwód dostał i nadal mieszka ze mną i 2 naszych dzieci i nie ma zamiaru się wynieść. Zaczyna to być chore i tak jak rozstaliśmy się mądrze tak teraz zaczynam się bulwersować, bo nie wiem na ile czasu wystarczy mi cierpliwości by znosić obcego człowieka pod jednym dachem. Chciał wolności i dałam mu ją, obiecał zniknąć a teraz nie ma zamiaru tego zrobić. Jestem kulturalną osobą i nikt nie usłyszał ode mnie ani jednego złego słowa na jego temat ale zaczynam mieć tego wszystkiego dość, pozdrawiam wszystkich czytających.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

planer ślubny