Oczywiste jest, że rozstanie z człowiekiem, z którym spędziło się cześć swojego życia, z którym płakało się i śmiało na przemian, obok którego budziło się każdego ranka i dla którego czasem oglądało się idiotyczne filmy karate czy mecze baseballowe nigdy nie będzie łatwe i nikt nie może wymagać, abyśmy zachowywały się jakby nic właściwie się nie stało. Masz prawo cierpieć, płakać po nocach i wyrzucić wszystkie wspólne zdjęcia. Tak naprawdę to, w jakim sposób pożegnasz się ze swoim partnerem wpłynie nie tylko na Wasze ewentualne dalsze kontakty, ale przede wszystkim na stan Twojej duszy.
Precz z nienawiścią!
Miłość, jak żadne inne uczucie jest niebezpiecznie bliska nienawiści i szczególnie w momencie bolesnego, niechcianego rozstania budzi się w nas demon, który każe nam palić za sobą wszystkie wspomnienia i zabijać w nas tęsknotę poprzez niszczenie jakichkolwiek pozytywnych uczuć do naszego ex. Jednak taka pseudo oczyszczająca reakcja wcale nie znieczuli Ciebie na cierpienie i nie sprawi, że łatwiej Ci będzie zacząć wszystko od nowa.
Choć nie jest to prawda łatwa i wygodna, ale rozstając się z kochaną osobą musisz spróbować zrozumieć i przede wszystkim wybaczyć. Nie możesz złościć się na los, że odebrał Ci kogoś, kto był dla Ciebie całym światem. Być może teraz, jeśli wszystko i tak już przesądzone, to nie ma większego znaczenia, kto zawinił i kto zawiódł. Najważniejsze jest, abyś nie pielęgnowała w sobie nienawiści, byś z chorobliwą zazdrością i podłością nie śledziła jego życia po to tylko, by czekać aż coś mu się nie uda.
Im dłużej będziesz się skupiać na swoich negatywnych uczuciach i myślach, którymi i tak przecież się na nim nie zemścisz, tym większą krzywdę zrobisz sobie samej. Nie próbuj rozpętać w swoim sercu piekła, bo to nie przyniesie nikomu ulgi, a tak naprawdę po czasie dostrzeżesz, że musisz otrząsnąć się nie tylko z nieudanego związku zakończonego nieprzyjemnym rozstaniem, ale również z rojeń i ran, jakie właściwie sama sobie zadałaś podżegając własną nienawiść.







