Odchodzić mądrze

Agnieszka Buczak / 15.03.2006
 AAA
Rozstania, rozwody, separacje, czymkolwiek by nie były podyktowane, są bolesnymi doświadczeniami, które, w mniejszym lub większym stopniu, odmieniają nas, wpływają na nasze późniejsze spojrzenie na świat partnerstwa i miłości. Choć, kiedy jesteśmy zakochani po uszy, to raczej stronimy od zło wróżebnych myśli o rozstaniu, faktem niepodważalnym, za którym stoją opinie psychologów oraz gorzkie łzy wylane przez całe rzesze nieszczęsnych kochanków, jest prawda, iż tylko nieliczni z nas potrafią odchodzić mądrze, bez histerii czy nienawiści.

Oczywiste jest, że rozstanie z człowiekiem, z którym spędziło się cześć swojego życia, z którym płakało się i śmiało na przemian, obok którego budziło się każdego ranka i dla którego czasem oglądało się idiotyczne filmy karate czy mecze baseballowe nigdy nie będzie łatwe i nikt nie może wymagać, abyśmy zachowywały się jakby nic właściwie się nie stało. Masz prawo cierpieć, płakać po nocach i wyrzucić wszystkie wspólne zdjęcia. Tak naprawdę to, w jakim sposób pożegnasz się ze swoim partnerem wpłynie nie tylko na Wasze ewentualne dalsze kontakty, ale przede wszystkim na stan Twojej duszy.

Precz z nienawiścią!
Miłość, jak żadne inne uczucie jest niebezpiecznie bliska nienawiści i szczególnie w momencie bolesnego, niechcianego rozstania budzi się w nas demon, który każe nam palić za sobą wszystkie wspomnienia i zabijać w nas tęsknotę poprzez niszczenie jakichkolwiek pozytywnych uczuć do naszego ex. Jednak taka pseudo oczyszczająca reakcja wcale nie znieczuli Ciebie na cierpienie i nie sprawi, że łatwiej Ci będzie zacząć wszystko od nowa.

Choć nie jest to prawda łatwa i wygodna, ale rozstając się z kochaną osobą musisz spróbować zrozumieć i przede wszystkim wybaczyć. Nie możesz złościć się na los, że odebrał Ci kogoś, kto był dla Ciebie całym światem. Być może teraz, jeśli wszystko i tak już przesądzone, to nie ma większego znaczenia, kto zawinił i kto zawiódł. Najważniejsze jest, abyś nie pielęgnowała w sobie nienawiści, byś z chorobliwą zazdrością i podłością nie śledziła jego życia po to tylko, by czekać aż coś mu się nie uda.

Im dłużej będziesz się skupiać na swoich negatywnych uczuciach i myślach, którymi i tak przecież się na nim nie zemścisz, tym większą krzywdę zrobisz sobie samej. Nie próbuj rozpętać w swoim sercu piekła, bo to nie przyniesie nikomu ulgi, a tak naprawdę po czasie dostrzeżesz, że musisz otrząsnąć się nie tylko z nieudanego związku zakończonego nieprzyjemnym rozstaniem, ale również z rojeń i ran, jakie właściwie sama sobie zadałaś podżegając własną nienawiść.
1 2 3 z 3 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~jesień [2006-10-11 17:33]

nadzieja
mój mąż po 12 latach wydawałoby sie wysmienitego małżeństwa oznajmił że poznał swoją nie druga połowe o kórej tyle mówił tylko odbicie swojej duszy. Od dzieciństwa po czas obecny ich zycie wyglądało prawie identycznie, te same marzenia, pasja, wspolna praca. Starcioł dla niej głowę . Oznajmił mi to 9 miesięcy temu, po czym juz tylko kłamał obiecywał i znowu kłamał. nadzsedł czas decyzji rozwodu, kiedy nastepnego dnia stwierdził ze nie może bez nasa zyć, szczególnie bez dzieci i wszystko skończy.Kłamał w żywe oczy mówiąc jak mnie kocha jak sie do mnie zbliża. Znowu pojawiły wspólne nadzieje i plany. Kochałam go ponad życie, był moim tlenem. Teraz wszystko sie zmieniło i mimo że chyba dojrzał i stwierdził i dojrzał że to był błąd to ja juz nie wiem co czuję. W tamtym okrutnym czasie byłam w stanie dać mu wszystko, na kazdym kroku chciałam mu pokazać jak bardzo go kocham i jak bardzo nie chce starcic naszej rodziny. to teraz tak starsznie boli, inaczej niz wtedy ale boli moja godnośc moja dusza ze tak się dalam sprzedać.nie wiem co jest teraz, ale wiem jedni juz nigdy nie chce sie bać że kiedy jest w pracy czy wyjeżdza w delegacje jest własnie z nia , a potem wraca do dimu i udaje kochajacego męża. to starszne uczucie jestem jak w klatce, wiem że powinnam odejśc tylko czy moje cierpienie jest ważniejsze niż dzieci które będą wychowywały się bez ojca.

odpowiedz

pokaż 12 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~vera [2009-04-27 23:22]

odejść godnie
Odeszłam, po 1,5 roku oszukiwania się i dawania z siebie wszystkiego, co najlepsze.W końcu, poczułam się kompletnie niepotrzebna i postanowiłam odejść. Jak się okazało intuicja mnie nie myliła. Mężczyzna mojego życia powiedział, że mnie nie kocha, ale było mu ze mną dobrze i nie miał zamiaru tego kończyć.Myślał, że kogoś poznałam, nie mogąc uwierzyć, że kobieta może odejść w swoją własną przestrzeń.Nie mam nikogo i mieć nie zamierzam.Wolę być jednak w zgodzie sama z sobą ,zamiast marnować czas dla człowieka, który nie docenia mojego uczucia i jest mu ono niepotrzebne...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~megi [2008-03-14 15:05]

Kogo żałować?
małolaty, która ma dziecko ze starym facetem, a biegała za nim 3 lata i rozbiła małżeństwo. Czy dziadka , który porzucił na starość zonę , dzieci i wnuki i poszedł za małolatą. Co jest godniejsze pożałowania.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~x. [2006-10-15 14:58]

zdradziłaś i chcesz wrócić?
Zdradziłaś i chcesz wrócić. Mnie zabijasz, kiedy obudziły go wspomnienia. Czas goi rany i co z tego, że byłoby nam dobrze, kiedy Ty chciałaś wtedy rodziny, dziecka.. Ale zdradziłaś. Jestem załamana.. Nie nienawiść, ale żal, tęsknota, smutek z powodu straty. Zdradziłaś i błagasz o powrót i miłość, że bez niego nie dasz rady.. A ja? Może da Ci szansę. Ale ja bym nigdy już Ci nie zaufała. Sposob w jaki się dowiedział... Jesteś bezczelna. Wejdzie do tej rzeki i za 10 lat zobaczy o czym mówiłam. Kocham Go.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~starsza [2008-10-03 21:07]

Kobiety odchodzą od czegoś/kogoś, mężczyźni do
czegoś/kogoś.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~całe życie samotna [2008-04-14 11:52]

odejść mądrze
Takie odejście można ocenić po latach dopiero. Ja odeszłam, pomimo silnego uczucia, bo ogrom kłamstw i manipulacji oraz brak chęci tej drugiej strony do podjęcia dialogu przez wiele miesięcy, kazał mi przestać się zadręczać i zniszczył zaufanie. Można kochać i nie być razem, to straszne, ale czasami nie ma innego wyjścia, zwłaszcza, gdy w życiu odpowiadamy nie tylko za siebie.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jolus [2007-02-20 09:17]

Bycie tolerancyjnym jest trudne ale....
Kochani jeśli odejść to tylko mądrze robiąc sobie pod górkę sami sobie robimy krzywdę . Pamiętajmy że każdy ma prawo do szczęścia co kolwiek by zribił.Czas leczy rany znam to bo często cierpiałam ale z honorem ...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Natalia [2007-08-01 18:22]

Proszę o pomoc!
Mam wrażenie,że mój narzeczony jest mamisynkiem.Więc zacznę od początku.... Zaręczyliśmy się, planowaliśmy za rok ślub, lecz we wszystko wtrąca się jego matka, niby na wszystko się zgodziła, lecz niedawno gdy się posprzeczaliśmy(chodziło o jego matkę że o wszystkim chce decydować), zabrała jego komórkę i przeczytała smsy, zrobiła w domu wielką aferę z tego, nabuntowała swojego męża i odwołali ślub, powiedziała że nie pozwolą na ślub, jedynie mamy być parą nie wiadomo ile lat, i żebym najlepiej zamieszkała u nich. mało tego wyciąga od niego informacje na temat naszego życia, buntuje go, chce wiedzieć wszystko, oburza się gdy on jest za długo u mnie, ze złości po jego powrocie do domu znęca się(chodzi o pracę fizyczną).Nie może się jej sprzeciwić, bo ona zabroni spotykania się ze mną ponieważ jest na jej utrzymaniu bo studiuje.Musi robić wszystko co ona chce.I także ja muszę często robić dobrą minę do złej gry. Proszę mi poradzić co ja mam z tym wszystkim zrobić? Tkwić w tym związku czy zrezygnować?

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~fiolka [2007-06-10 22:36]

a gdzie sprawiedliwosc!!!!
a ja go nienawidze tylko za to jak traktuje nasze dzieci jakby ich w ogole nie mial to straszne patrzec na to i nie moc nic zrobic wyprowadzil sie do nowej kobiety ktora ma dziecko razem pojechali w gory a dzieci widza slysza i cierpia...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Zuzia [2008-02-17 09:00]

a ja mam taki problem..moj maz nie chce ze mna sypiac..
moj maz nie chce ze mna sypiac,nie wiem co mam myslec ja jestem atrakcyjna kobieta 26 lat mamy dwoje dzieci pomimo to mam fajna figure zadnych rozstepow itd. mĂśj maz pracuje tylko z mezczyznami po pracy wraca do domu i niegdzie nie wychodzi. jego.....funkcjonuje jak zawsze bo jak oglada telewizje i pokazuja jakies fajne laski to mu sie "podnosi"ja juz prĂśbowalam z nim rozmawiac ale nie potrafie z niego nic wyciagnac. kocham mojego meza ale potrzebuje tez seksu ktĂśrego on mi nie chce dac czy musze go zdradzac by byc szczesliwa ???? jestesmy dopiero 6 lat po slubie....nasze malzenstwo wisi na wlosku..nie wiem co robic...

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~myszka [2006-07-19 13:51]

Sama czy nie?
Myślałam że nie jestem w stanie kochać, ale okazało się że jest inaczej- teraz kocham i chcemy zamieszkać razem, ale ja się wciąż boję, że utracę wolność którą kiedyś odzyskałam a wraz z nią spokój. Gdyby to był związek tylko na próbę nie byłoby problemu, ale on chce dla mnie zostawić dom i całe swoje dotychczasowe życie - twierdzi że nie potrafi być sam i jeżeli nie zechcę być z nim to nadal zostanie w dotychczasowym związku. Sama nie wiem co mam robić.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~doda [2006-05-10 15:06]

nic już nie wiem
Zostałam zdradzona, po 28 latach fantastycznego związku, i było to okropne. Czy trzeba to opisywać?Straciłam 15 kilogramów nic nie jedząc przez tydzień. Zawsze byłam atrakcyjna fizycznie, trochę - w wieku niemal 50-tki obecnie -zaokrągliłam się, więc teraz znowu jest super. To jedyny zysk z tego obrzydliwego zdarzenia, niepłacalny. Odpowiedzialny(?)kochanek, starszy od swojej nimfy o 22 lata proponował jej nawet trwały związek ale... w tym samym czasie wieczorami, z jego inicjatywy, kochaliśmy się jak szaleńcy, poprawiając nastrój nad ranem(!) tym samym.Słów zachwytu i zadowolenia z takiej zmiany nie trzeba chyba przytaczać - od nas obojga nadmienię, bo zaniedbaliśmy zapracowani tę sferę naszego wspólnego życia.Długo nie trwało,od momentu bliższego zaznajomienia z panią gdy zostałam uświadomiona przez małżonka o znajomości, intymnej także, z dziewczyną wspomnianą wyżej. Ponoć nie dającej niestety satysfakcji , wraz z prośbą o decyzję czy nadal chcę trwac przy nim i spróbuję zapomnieć jego błąd. Zostałam. Nie jest możliwe zapomnienie i brzydzę się tym człowiekiem, jeśli wspomnienia tego co mógł z nią robić nie dają spokoju. Upojne noce trwają już pół roku nieprzerwanie. Tyle minęło od początku znajomości tych dwojga. Wydaje się, że tym mój partner chce udowodnić sobie i mnie, źe jesteśmy sobie potrzebni. Czy aby tak jest? Dziewczyna wścieka się że zostałam poinformowana o tym co sie między nimi działo i osobiscie zawiadomiłam o tym także jej męża. Wymyśla,że staramy się jej dokuczyć i zniesławić. My natomiast jedynie chcemy zapomnieć i nawet nie mamy zamiaru OBOJE pamietać o tym co miało miejsce i jest bez znaczenia dla przyszłości. Jak nakłonić tę kobietę aby przestała fantazjować (mam e-maile które są świadectwem kto był inicjatorem chorej znajomości). Trochę plusów dla mojego męża - może też uległabym takim słowom o miłości i pożądaniu o jakim go zapewniała, gdybym była nimi atakowana w podobny sposób jak on: kilkanaście razy dziennie; w domu i w pracy. Co z nią jest? Jak uspokoić jej emocje?

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~porzucona [2008-03-07 14:26]

Jak mądrze się rozstac
kiedy mąż ucieka z młodszą kochanką. Nie rozlicza się ze mną z przeszłości. Zakłada nową rodzinę (ma z kochanką dziecko) a mi pozostawia co? wyczekiwanie na co? Czy nie czas zakończyć stary związek i wtedy zaczynać nowy. A tak ani tu ani tam. I co o tym sądzić.uciekł i od 2 lat cisza.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~karoo [2008-01-11 17:43]

:(
ja chociaz mam dopiero 19lat.. jestem zrozpaczona..byłam w 5letnim związku, ktory własnie sie zakonczył... nie wiem jak zyc

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ja k [2006-04-11 10:03]

a ja własnie jestem w takiej cięzkiej sytuacji...
ale rzecz w tym że ja go nadal kocham , wybaczyłam , rozmawiamy , utrzymujemy kontakt (przez gg), z tym że to też jest dla mnie strasznie ciężkie , bo rozmawiając z nim cierpie z tego powodu że nie wrócę do domu gdzie on będzie , że nie porozmawiamy dziś na żywo , że on dla mnie jest taki miły , ale nie jest juz mój. to jakis koszmarny koszmar!niewiem juz co lepsze znaleźć sobie powód by go znienawidzieć , czy szanować go nadal ale cierpieć i tęsknić za nim?

odpowiedz

pokaż 15 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~estazolan [2007-11-26 11:41]

widz
Dobrze sie mowi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bezradna [2007-04-26 12:13]

nie potrafie od niego odejsc
Jestem z facetem od czterech jestem od niego mlodsza o 16 lat od roku wiem ze mnie zdrzdza tzn.jezdzi na jednorazowe wypady do agencji towarzyskiej raz nawet widzialam jak jedzie w nocy i wiedzialam ze napewno tam jedzie z kolegami ale nie potrafilam nic zrobic nie potrafilam go zatrzymac.Kiedy wrocil byl taki kochany myslal ze nic nie wiem i ja tez udawalam.Tlumacze sobie ze taka zdrada w agencji jest mniej bolesna niz mialby spotykac sie caly czas z jedna kobieta i wyznawac jej milosc.Nadal go kocham nie umiem od niego odejsc nie mam dosc sily ale wiem ze powinnam!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~KINGA [2007-01-15 16:33]

Kiedy wszystko umiera
Jestem mężatką od 24 lat.Mam dwóch synów. Od pięciulat wszystko w naszym związku zaczęło umierać. Mój mąż stwierdził, że chyba nigdy mnie nie kochał i nie wie dlaczego się ze mną orzenił.Odkrył,że nie jest zdolny do miłości. Nie sypiamy ze sobą od trzech lat. Zdecydowałam się na odejście ale on nagle zdecydował się na terapię małżeńską..Co mam z tym zrobić?Już teraz nie czuję do niego zupełnie nic. Ani żalu, ani pretensji, żadnych uczuć.Pogodziłam się z myślą, że mimo że jestem atrakcyjna, nie jestem stworzona dlas niego. Może znajdę swoją drugą połowę? A może powinnam dla pozorów, dobra dzieci i wramach zasad być z nim, próbować?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~ulik [2007-06-06 12:47]

czemu to tak boli?
Zdradził i obnosi się z tym, tydzień temu przyjechał z nią i zabrał mi na 3 dni dziecko. Na trzecią rocznicę ślubu wręczam mu pozew. Mam dość i bez orzekania o winie. Zostawił mnie z dzieckiem a ja tydzień temu umierałam. Los chciał żeby mnie uratowali - mam lukę w pamięci, podobno miałam atak jak przy padaczce. Nie mogę się odnaleźć, leki uspokajające. I tylko mały mnie trzyma, dla niego muszę się pozbierać.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~zuza [2007-06-26 09:56]

do inteligentnych pań
rozumiem ze na taki temat moga sie tylko wypowiadac panie rozzalone i wszystko wybaczające swoim facetom,- poprzednia moja wiadomość (długa i dosadna) nie weszła na publikę. Drogie panie ten serwis też kształtuje facet i wasze poglądy również!!!!

odpowiedz

planer ślubny