Aby związek cieszył

wp.pl / 02.05.2006
 AAA
Przysięga małżeńska i ślub to jedne z najbardziej doniosłych wydarzeń w naszym życiu. Z przejęciem obiecujemy sobie miłość i wierność, aż do śmierci, tymczasem rzeczywistość często wydaje sie zupełnie inna. Pierwsze kryzysy pojawiają się już po miesiącu miodowym, przełomowym momentem jest także przyjście na świat dziecka. Utarło się jednak, że największy kryzys następuje, gdy od ślubu mija siedem lat.
Siedem lat po ślubie - kryzys atrakcyjności
Poważny konflikt często zawiązuje się w pozornie nieoczekiwanych okolicznościach. Ona chce zwrócić na siebie uwagę, jego drażni jej zachowanie. Przekonanie, że traci się zainteresowanie partnera zazwyczaj posuwa do nieracjonalnych zachowań. Chęć wzbudzenia przez mężczyznę zazdrości na ogół jest próbą sprawdzenia atrakcyjności wobec partnerki, bo jeśli się złości, to nadal kocha.
U kobiet drastyczną metodą jest zwrócenie na siebie uwagi przez nietypowe zachowanie, które niestety wywołuje niechęć ze strony partnera. Wzajemne podejrzenia, atmosfera niechęci i rozdrażnienia sprawia, że jedna ze stron zaczyna "uciekać" z domu. Zazwyczaj jest to mężczyzna, który nagle ma znacznie więcej pracy, lub umawia się z kolegami.

W drastycznych przypadkach, gdy kryzys przybiera ostre formy, mężczyzna szuka intymności, ciepła i zrozumienia poza domem. Może się to zakończyć zdradą. Na szczęście nie wszystkie małżeńskie kryzysy mają tak ponury finał.

Aby rozładować konflikt - mówi Ewa Klepacka- Gryz - warto zaskoczyć partnera nowym pomysłem, lub zaintrygować zmianą wyglądu. Konflikt często ujawnia oczekiwania stron, a porządna kłótnia rozładowuje emocje i oczyszcza atmosferę.
1 2 3 z 3 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

Opinie (99)

Ocena: 0 [0]
~angel [2008-03-10 06:23]

wakacje osobno?
zaczęłam mozolnie planować wakacje. 5 lat od ślubu wszystkie wakacje jak dotąd spędzaliśmy w obozie pracy u teściów na wsi. W tym roku się zbuntowalam i już od jakiegoś czasu powtarzam meżowi, ze z dziećmi chcę jechać nad morze. On zdziwiony moją twardą i niesatysfakcjonującą postawą zdecydował, ze on jedzie do mamy, a ja sama z dziećmi nad morze. Boję się takiego wyjazdu, ale nie widzę innego wyjścia.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~ks. Piotr [2006-05-02 14:33]

Potrzeba uczestnictwa.
Uczestnictwo to bycie przy drugim. Objawia się przez udział w sprawach drugiej osoby. Dokonuje się to np. przez docenienie pracy - nie tylko tej przynoszącej bezpośrednie zyski finansowe, ale również tej spełnianej w domu. Uczestnictwo to także opieka w chwilach choroby i udział we wspólnych radościach. We właściwym uczestnictwie chodzi nade wszystko o współczucie, empatię, docenienie. Weźmy taki konkretny, autentyczny przykład: Mąż wraca z pracy do domu, więc żona wychodzi mu na powitanie do drzwi. Po zdjęciu płaszcza mąż całuje rękę żony, a ona z szacunkiem całuje jego dłoń. Na to wszystko codziennie patrzą dzieci i w ten sposób bez słów są wychowywani do tego, czym jest prawdziwe uczestnictwo w miłości do współmałżonka. Czy często spotykamy takie obrazki w naszych rodzinach? Obawiam się, że za rzadko.

odpowiedz

pokaż 29 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~MARYSIA [2008-05-12 21:45]

Proszę o radę...
Wiem że nie na temat ale muszę się kogoś poradzić. Mianowicie jestem w 6 miesiącu ciąży i razem z mężem mamy zamiar kupić wózek dla naszego malucha znalazłam stronkę www.sklepsmyka.pl co myślicie o cenach i wózkach tam umieszczonych ?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~tuptus [2009-04-06 13:35]

lola
Jestem z mezem juz 7 lat w zwiazku,kryzys przechodzilismy po 6 latach,dalej jestesmy razem.Miom zdaniem najwazniejsze to wzajemne zaufanie i wsperanie sie.Nie rozumiem,dlaczego zona musi adorowac zawsze meza,kobieta bardziej potrzebuje cieplych slĂśw,bo wszystko przezywa bardziej emocjonalnie niz mezczyzna.Nie ukrywam,ze w naszym zwiazku sa rĂśzne osobowosci,ale trzeba isc na kompromis i zrozumiec tez czasami druga polowe.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ [2009-04-06 13:25]

lola
tuptus

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ola [2008-04-10 11:19]

maz
a ja bylam z mezem 7 lat i koniec teraz bedzie rozwod.Nie dzialam juz na niego.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kryzysowa [2007-09-24 10:43]

Mój "KRYZYS"
po 25 latach małżeństwa na dolegliwości wieku starczego, (ma 61 lat) poszukał sobie 22 latki i założył z nią nowa rodzinę. Z nowego kryzysowego stanu urodziło im się dziecko. Myślę, że to fajny kryzys dla dziadka -tatusia.To też sposób na dolegliwość.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kasiula [2007-09-04 12:35]

wazne sa tylko te dobre chwile...
zlych rzeczy nie powinno sie pamietac, jednak co na to poradzimy ze jestesmy pamietliwe, jestem juz dwa lata z moim ukochanym Mateuszkiem, czasem mam wrazenie ze caly czas sie klocimy ale to nie moja wina ze chchialabym zeby caly czas bylo cudownie, jak na poczatku, czasem jestem agresywna w stosunku do niego bo jetsem slaba psychicznie i tylko w ten sposob potrafie sie rozladowac, wiem ze jestem nieznosna ale nie wyobrazam sobie zycia bez niego, bez nas...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~myszka [2006-05-03 10:10]

mój kryzys
Jesteśmy 19 lat kochającym się małzeństwem,tak mnie się do tej pory wydawało. Przy stole Wielkanocnym mąż oświadczył: mam cię dość chcę rozwodu.Jestem w szoku leczę się u psychologa nie wierzę nadal że do prawda. Nie chcę rozwodu, kocham męza i syna.Nie wiem co będzie dalej.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~oj [2006-05-16 17:47]

a po 2 latach?
Moja po 2 latach się znudziła. Tak naprawdę chciała ze mną i dzieckiem do kościoła, a z kochankami do łóżka. Zresztą ze mną też. Chyba jakaś choroba psychiczna, co? Szkoda, że tak późno wykryta...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~agnieszka 24 lata [2006-05-03 09:26]

kryzys ale po 2 latach
oby tylko takie kryzysy miały miejsce w życiu. ja od kiedy pamiętam byłam dla mojego partnera brzydka i gruba.teraz rozstaliśmy się, sądzimy o dziecko w sądzie.on chce wrócić.przeprasza.płacze.dlaczego mężczyźni doceniają to co mieli dopiero po tego utracie??

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~wiolka [2006-05-18 09:20]

dwulicowość
ja ze swoim mężem jestem 23 lata po slubie ze mną spał ,kochał się a innej wysyłał smsy z wyznaniem miłosnym

odpowiedz

pokaż 13 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~ja [2006-04-18 12:24]

komplement...
Właśnie wczoraj po małej zmianie wizerunku usłyszałam od narzeczonego (43l) komplement: 'o Boże jak ty staro wyglądasz!' (ja - 33l, warszawska 'business woman', bezdzietna, ale ciepła, kiedyś(?) b atrakcyjna ... musiałam się komuś wygadać

odpowiedz

pokaż 15 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~mala [2006-05-03 10:01]

jestem prawie po pierwszym kryzysie
minęło 7 lat wspólnego cudownego związku bez kłótni i awantur i nagle mąż odszedł do innej kobiety.Teraz jednak jest już ze mną i odbudowujemy to, co jest dla nas obojga bardzo ważne.Wierzę, że znów będzie jak dawniej i wiem, że obojga nas to wiele nauczyło.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~rogacz ??? [2006-05-03 09:44]

u mnie w 8 roku pojawil sie ktos trzeci
zawsze jej ufalem a tu niespodzianka ! spotkania w kawiarni wypady za miasto na spacery itd jestem z nia ale ani nie ufam ani nie kocham ani nie szanuje jestem tylko ze wzgledu na dziecko ..jak milosc moze latwo przerodzic sie w ..no moze nie w nienawisc ale napewno juz jej nie kocham ..narka

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Nala-32 [2006-05-03 09:27]

Najważniejsze to...
Jestesmy razem już 8 lat. Przeżylismy przez pierwsze lata tyle, że wystarczyło by na kilka par: kradzież, utratę pracy, straciliśmy dziecko, znów utrata pracy, narodziny i problemy zdrowotne z kolejnym dzieckiem, niechęć rodziny. I co? To tylko umocniło nasz związek, choć było ciężko. Nigdy jednak nie chcieliśmy sie rozstać. Teraz wszystko wydaje sie iść w dobrym kierunku, a nasza miłość jest tak potężna, że każde rozstanie spowodowane wyjazdem jednego z nas wzbudza taką czułość i tęsknotę jak rodem z filmu. Najważniejsze to rozumieć potrzeby drugiej osoby i wczuć się w to co ona czuje w danej chwili, a wtedy odbieramy to jak swoje własne przeżycia, a przecież nikt nie wystepuje przeciw sobie... Kochajcie się to najważniejsza rzecz na świecie!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~lucy [2006-05-15 11:35]

Boże , ile nas kobiet , tyle problemów
mnie nikt nie zdradza , a też czuję osaczenie miłością ...eech a jak kiepsko wyglądam i powiem to na głos - zaraz słyszę , że jestem piękna . a przeciez lustro mam !!!!!!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Piłat. [2006-05-14 10:15]

Pragnienie wyłączności w gestach szacunku i czci
to główny powód flustracji zniewolonego męża. Jako wyłączne posiadaczki doznań, których zazdrośnie strzegą, kobiety wzajemnie się zachęcając w pełni kontrolują sposób ich przekazywania nie tylko poprzez wychowanie swoich dzieci, ale i w środkach masowego przekazu, szerząc kult własnych decyzji, przekonań i poglądów. Efekty takiej "obróbki" - ich analizy i interpretacji - muszą znieść próbę krytycznego sprawdzenia jedynie innych kobiet. Nie muszą się spierać z mężczyznami, a to z tej prostej przyczyny, że w kwestiach tych nie są oni (w swej masie) żadną opinią "publiczną". Jako ludzie zniewoleni nie mają żadnego zdroworozsądkowego punktu widzenia poza pełną aprobatą istniejącego stanu nierówności płci. Zupełnie tak samo, jak "poglądy" poddanych w czasach nierówności stanów.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~REALISTA [2006-05-03 09:38]

pusty artykuł bazowany na stereotypach i równie pustych książkach..
"bo tak ma być", "bo tak jest" i koniec... takimi bzdurami pseudopsychologowie tylko pogarszają sytuację.. jak ktoś do siebie nie pasuje, to nie ma bata - nie uda się... a chrzanienie, że "przeważnie mężczyzna" i już zaczyna się jechanie... że to faceci zdradzają... pusty, stereotypowy artykulik jak z brukowca.. choć mnie osobiście to nie dziwi, bo Wirtualna Polska to taki internetowy brukowiec... (moderator, co, nie dodasz tego, nie?)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~madzia [2006-05-04 00:38]

to jeszcze nic...
moj chlopak wystawil mnie na probe... wyslal mnie na praktyke do Finlandii. Sama jestem - niedaleko mieszka i jest rowniez na praktyce przystojny chlopak z Poznania. Chodze z chlopakiem juz ok 7 lat i powiedzielismy sobie ze na seks - taki malzenski to bedzie czas ale po slubie. Ale ten chlopak z sasiedztwa - kusil. I sie skusilam. Byl moim mezem przez 11 miesiecy. To co z nim przezylam -to byl koszmar. teraz mam nastolotnia corke i jestem z moim drugim mezem - czy jest dobrze??? Pewnie tak choc wiem i bede wiedziec do konca zycia ze ten chlopak ze studiow co z nim chodzilam 7 lat i mnie wystawil na probe bedzie najwieksza miloscia mego zycia - oczywiscie poza moja coreczka. Zycie plata figle - a my mozemy im uledz albo nie ...

odpowiedz

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska