Nasze hity
RODZICÓW MA SIĘ TYLKO JEDNYCH
Związek partnerski w oczach Polaka
Mimo, że dawno pojęcie "rodzina" przestało być kojarzone z żoną ze ścierką pod pachą i mężem - głową rodziny, który przynosi do domu pieniądze i prowadzenie domu oraz opieka nad dziećmi w ogóle nie pozostają w kręgu jego zainteresowań, to nadal jedynie 41% z nas wyznaje, że najbardziej odpowiednim modelem małżeństwa jest model partnerski, w którym małżonkowie pracują i po równo dzielą się wszystkimi obowiązkami. Ponad 30% z nas uważa, że najlepszym modelem rodziny jest ten, w którym jedynie mężczyzna pozostaje czynny zawodowo, natomiast kobieta poświęca się opiece nad dziećmi i domowym obowiązkom. Z naszych deklaracji (24%) wynika, że najmniejszą aprobatą cieszy się tzw. model mieszany, w którym kobieta jednocześnie pracuje i zajmuje się domem, a mężczyzna nie angażuje się w sprawy domowe. Autorzy raportu zwracają jednak uwagę, że w rzeczywistości nasze deklaracje rozmijają się ze stanem faktycznym i realizowaniem poszczególnych modeli w praktyce – małżonkowie dzielący się obowiązkami, biorący na swoje barki opiekę nad dziećmi stanowią jedynie 19% wszystkich badanych małżeństw.
- Równy podział obowiązków? Tak, chcielibyśmy, ale jak, kiedy rok temu skończyłam studia i nie mogę znaleźć pracy w zawodzie? Ale nawet, gdybym znalazła atrakcyjną ofertę, nie mogłabym, i nie chciałabym z niej skorzystać. Nie teraz, kiedy wreszcie doprowadziliśmy nasze życie do ładu - opowiada redakcji Maja z Trójmiasta. Mamy roczną córeczkę, mąż pracuje na dwóch etatach, a ja opiekuję się małą i dbam o męża, kiedy ten przychodzi skonany do domu. To nasz świadomy wybór, bo kto lepiej zaopiekuje się dzieckiem niż własna matka? Inaczej uważa Marysia z małej miejscowości spod Olsztyna. – Mamy dwoje dzieci, dokładnie tyle, ile planowaliśmy i więcej mieć nie chcemy. Ale nie tak wyobrażałam sobie życie po ślubie. W naszej przysłowiowej „Koziej Wólce” bezrobocie wyziera z każdego kąta, a ja marnuję się zawodowo, ambicję i intelekt przekuwając na domowe obowiązki. Takich życiowych scenariuszy możemy mnożyć w nieskończoność, pamiętając o tym, że problemem nie jest to, czy to kobieta opiekuje się dziećmi, a mężczyzna realizuje się zawodowo, czy odwrotnie, lecz to, czy ich życiowe role są konsekwencją ich własnych wyborów, czy kwestią przymusu podyktowanego tym, na jaki grunt rzuci ich życie, zarówno pod względem topograficznym, jak i społecznym.






