fot. Jupiterimages
Zatem powiedz mu, co robi doskonale (nie chodzi o odkurzanie czy naleśniki). Nie kłam, bo to zwykle prowadzi do poważnych konfliktów w związku (będziesz dostawać to, czego wcale nie chcesz). Przypomnij sobie jednak coś ekstra. Może masowanie stóp, albo kąsanie ucha? Cokolwiek. Powtarzaj leniowi, jaki jest wspaniały, a zarazem wyraź dobitnie, czego chcesz, np. powiedz: "Całuj mnie po udach. Uwielbiam to".
Jeśli nie jesteś gotowa, by to powiedzieć, poprowadź dłonie partnera w miejsce, w którym chcesz być pieszczona. Zrozumie. Jeśli nie, irytacja rozwiąże ci usta i odważysz się wyrazić swoje potrzeby. Grzecznie, miło, namiętnie!
Przejmij ster
Nie ma powodu, by seks zawsze inicjował partner. Jeśli powiesz ukochanemu: "Zróbmy to zaraz. Tak bardzo cię pragnę", musiałby być martwym, by ci się oprzeć. Inicjując seks, masz większy wpływ na przebieg zbliżenia. Możesz choćby wybrać pozycję. Jeśli natura nie obdarzyła twojego kochanka zbyt hojnie przyrodzeniem, lepiej mu tego nie uświadamiać. To częsta przyczyna męskiego dyskomfortu. Zamiast narzekać, unikaj pozycji misjonarskiej czy "na jeźdźca". Raczej zdecyduj się na penetrację od tyłu (nie ma nic wspólnego z seksem analnym) lub pozycję ginekologiczną.
Im większe jest pożądanie twojego partnera, tym szybciej chce je rozładować. Od czasu do czasu pozwól mu na to. Jednak udowodnij również, że gra wstępna to nie jakieś "zawracanie głowy". Zróbcie sobie wzajemnie masaż erotyczny, a dopiero potem przejdźcie do rzeczy. Powinnaś być masowana pierwsza. A może wolisz odwrotnie? Ty rządzisz. Faceci to uwielbiają, chociaż czasem sami o tym nie wiedzą, a nawet nie pomyślą.
WIĘCEJ NA TEN TEMAT PRZECZYTASZ W SERWISIE WWW.MAMYPOMYSL.PL






















