AAA
A panowie? Na zdjęciach reklamowych z ich udziałem nie uświadczy się pana z włosami na klatce piersiowej. Modele na wybiegach również prezentują torsy gładkie, jak u oseska. A do niedawna był to wyraz męskości i dojrzałości płciowej. Tacy mężczyźni są jeszcze widywani na plaży, ale raczej starsi. Panowie ostatnio dołączają do pań i także depilują całkowicie
włosy łonowe. A że producenci sprzętu i specyfików do usuwania owłosienia zbijają na tej modzie kokosy, to pewne.
Dlaczego sama natura nie reaguje, skoro
włosy na ciele są naszym zdaniem zupełnie zbędne? Otóż, nie są. Rzęsy są ochroną oczu, bo ich dotknięcie powoduje odruchowe zamknięcie powiek.
Włosy w uchu i nosie – sztywne, grube chronią te organy przed wniknięciem ciał obcych, a w nosie biorą udział w ogrzewaniu powietrza nabieranego tą drogą do płuc.
Te pod pachami przyspieszają odparowanie potu i skuteczniejsze chłodzenie organizmu. Owłosienie narządów płciowych chroni te czułe miejsca przed uszkodzeniami mechanicznymi, bakteriami i obcymi substancjami. Zwłaszcza kobiece narządy są narażone na większą ilość niekorzystnych bakterii.
Całe zaś owłosienie ciała jest swoistym receptorem dotykowym i zapewnia, mimo, że takie nikłe, ochronę termiczną. Zwolennicy gładkiego ciała mogą powiedzieć, że w dobie życia w cieplarnianych warunkach, z dostępem do wyspecjalizowanych środków myjących i bakteriostatycznych te funkcje włosów nie mają znaczenia. Przeciwnicy, że nadano ich brakowi zbyt duże znaczenie estetyczne a nawet kulturowe. Zdanie, że usunięcie zbędnego owłosienia to obowiązek zadbanej kobiety jest znane od dawna. I nie dotyczy tylko naszych czasów. Ale teraz okazuje się, że zbędne są wszystkie włosy poza brwiami, rzęsami, tymi na czaszce, a u panów brodą i wąsami.
POLECAMY:
Wybierz urodzinowe logo WP!
1 2 z
2