AAA
fot. Jupiterimages
Eksfoliacja kwasami, mikrodermabrazja czy
peeling kawitacyjny to dla wielu Polek ciągle niewiele mówiące nazwy. Wciąż mało kobiet korzysta z usług profesjonalnych gabinetów kosmetycznych. Wybieramy najczęściej tańszą formę pielęgnacji - kosmetyki drogeryjne. Ale one nie zawsze służą naszej skórze. A czasami naprawdę warto zainwestować w siebie!
Peeling kawitacyjny staje się coraz popularniejszym zabiegiem oczyszczania skóry twarzy, szyi, a także dekoltu, dłoni i pleców. Tajemnica jego skuteczności kryje się w wibracji ultradźwiękowej. Skóra po zabiegu jest nie tylko oczyszczona- złuszczony zostaje martwy naskórek, usunięty nadmiar łoju i bakterie, a przy okazji wykonywany jest mikromasaż o charakterze biostymulującym, dzięki któremu zostaje usprawnione krążenie.
- Skóra po peelingu kawitacyjnym jest dotleniona i lepiej oddycha. Ponadto zabieg spełnia funkcję liftingu i wprowadza w głąb skóry substancje czynne np. skoncentrowane ampułki. Wtłaczanie substancji za pomocą wibracji ultradźwiękowych zwane jest sonoforezą - mówi Joanna Wójcik, kosmetyczka.
Dzięki peelingowi kawitacyjnemu pozbywamy się zaskórników, a pory zostają oczyszczone. Jednak należy pamiętać, że silnie zanieczyszczona skóra wymaga oczyszczania manualnego, bo peeling kawitacyjny nie poradzi sobie z zalegającymi wągrami. Zabieg polecany jest również dla osób z tłustą i łojotokową cerą. Regularnie wykonywany prowadzi do zmniejszenia się przetłuszczania, dzięki czemu świecenie nie jest tak intensywne, a skóra przybiera zdrowy i rumiany wygląd.