fot. Jupiterimages
Nasze hity
Jak to wygląda w praktyce? Idziemy do drogerii, kupujemy farbę w interesującym nas kolorze nie patrząc w ogóle na jej skład. Co odważniejsze szatynki bądź brunetki, których marzeniem jest zostanie platynową blondynką, dodatkowo nabywają wątpliwej jakości rozjaśniacz. Potem wracamy do domu i zabieramy się do „zabiegu”.
Farbę najczęściej wyciskamy do kuchennej miski, która normalnie służy, np. jako salaterka do budyniu, następnie mieszamy pędzelkiem, który został dawno temu dorzucony jako gratis do pudełka farby lub - o zgrozo! - wysłużoną szczoteczką do zębów. Prawie żadna z nas nie bawi się w przeprowadzanie prób uczuleniowych, mało kto zwaraca też uwagę na czas trzymania mieszanki na włosach – niektórym osobom wydaje się, że jeśli zmyją ją 20-30 minut później, to uzyskają trwalszy i intensywniejszy kolor.

pielęgnacja

















