Choroba Alzheimera - rodzinne piekło

Klaudia Kula / 19.08.2010
wp.pl>
 AAA
Choroba Alzheimera - rodzinne piekło fot. sxc.hu
Życie z osobą chorą na Alzheimera nie jest łatwe. Mówi się, że wtedy choruje cała rodzina i trudno się z tym nie zgodzić. Jeżeli bliska osoba zachoruje, mamy dwa wyjścia: dowiedzieć się o chorobie Alzheimera jak najwięcej i objąć chorego troskliwą opieką, lub zapewnić godne warunki w ośrodku specjalistycznym. Choroba Alzheimera to postępujące zmiany zwyrodnieniowe w mózgu.
Kiedy zanika tkanka nerwowa, następuje utrata pamięci, a w dalszej kolejności zaburzenia trzeźwego myślenia, otępienie, problemy z wykonywaniem najprostszych czynności, nierozpoznawanie najbliższych osób, rodziny, problemy z komunikacją, wysławianiem się.
Osoba cierpiąca na Alzheimera może wykonywać dziwne czynności, jak pozostawianie okularów w lodówce, próby ucieczki z domu etc. Jednakże najgorszy jest fakt, że pomimo, iż medycyna poczyniła milowy krok do przodu, to w dalszym ciągu nie wynaleziono lekarstwiana tę straszną chorobę.

- Zaczęło się całkiem niewinnie… Moja mama chowała pieniądze, a gdy zapominała, gdzie je umieściła, oskarżała mnie lub tatę o kradzież. Zazwyczaj kończyło się to awanturą, jednak wtedy nie wiedzieliśmy, że to początki Alzheimera - opowiada 46-letnia Maria.

- Później było już tylko gorzej, mama uciekała z domu na bosaka w koszuli nocnej albo ubierała się w odwrotnej kolejności (majtki na spodnie, podkoszulek na sweter). Gdy choroba postępowała, a my posiedliśmy o niej sporą wiedzę, przyszło nam zmierzyć się z jeszcze gorszymi sytuacjami, jak załatwianie czynności fizjologicznych w przypadkowym miejscu, wrzucanie protez zębowych do muszli klozetowej. Na kilka miesięcy przed śmiercią mama wypytywała się o swoich rodziców, nie rozpoznawała mnie, ani taty. Było to dla mnie niezwykle trudne - dodaje ze łzami w oczach Maria.

Bądź czujnym obserwatorem

Istnieje szereg niepokojących zachowań, które powinny zasygnalizować najbliższej rodzinie i przyjaciołom, że z ich bliską osobą dzieje się coś niedobrego. Jeżeli zauważysz u najbliższej osoby jeden z poniższych znaków ostrzegawczych, nie zastanawiaj się ani chwili, tylko udaj się do lekarza.

- Zapominanie - trudno jest odróżnić początki Alzheimera od demencji starczej. Pamięć słabnie wraz z wiekiem, aczkolwiek częste zapominanie świeżych faktów i informacji powinno spowodować zapalenie się światełka ostrzegawczego.

- Zaburzenia w swobodnym komunikowaniu się - objawia się to zapominaniem słów, jak również mówieniem „od rzeczy”. Ponadto chory może nie rozumieć wszystkiego, co się w danej chwili do niego mówi.

- Problemy z wykonywaniem podstawowych czynności - obsługa telefonu, pilota od telewizora, zaniedbanie higieny osobistej etc.

- Dezorientacja - osoba chora będąc np. na zakupach może zapomnieć drogi do własnego domu.

- Tzw. chomikowanie - czyli składowanie np. pod poduszką rzeczy takich jak papier toaletowy, okulary, grzebień, chleb etc. Ponadto chory na Alzheimera umieszcza różne rzeczy w całkowicie dziwnych miejscach, np. portfel w zamrażalniku, pilot od telewizora w komodzie, szklankę w pralce, a bieliznę w kieszeniach płaszcza.

- Huśtawka nastroju - od złości, a nawet agresji, po lęk i płacz.

- Bardzo często najbliższa rodzina nie zauważa pierwszych niepokojących symptomów choroby. Nie oszukujmy się, ludzie są zabiegani i zapracowani i coraz częściej ich kontakt ogranicza się do wspólnego zjedzenia kolacji i krótkiej pogawędki przed snem. Taki ograniczony kontakt czasami może nie wystarczyć, aby wyłapać niepokojące sygnały. Podobnie było u mnie w rodzinie - wspomina 28-letnia Monika.

Kiedy zauważyliśmy niepokojące zachowanie babci, okazało się, że Alzheimer jest już w dosyć zaawansowanym stadium. Babcia miała wtedy 77 lat. Zmarła w wieku 83 lat, jednak to, co przeżyliśmy wszyscy przez okres sześciu lat, było jakimś koszmarem. Pamiętam pozdejmowane kurki w kuchence gazowej, poprzyklejane kartki na drzwiach, na których były namalowane sztućce i stół, co miało przywodzić na myśl, że w tym pomieszczeniu się je, muszla klozetowa namalowana na drzwiach do ubikacji, wszywki z imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu na każdym ubraniu w razie jakby babcia uciekła i nie mogła odnaleźć drogi powrotnej do domu.



POLECAMY: 15. URODZINY WIRTUALNEJ POLSKI! GWIAZDY SKŁADAJĄ NAM ŻYCZENIA

1 2 z 2 następna
oceń
0
1
Podziel się



Galerie

Opinie (16)

Ocena: 0 [2]
~córka [2010-08-30 17:34]

od kiedy mam mamę u siebie, skorygowałam jej leki, podaję regularne posiłki i ma możliwość wychodzenia do ogródka, to ma się dużo lepiej. Ja i moja rodzina przeciwnie, dużo gorzej. Robiłam sobie badania, bo czuję że coś się ze mną dzieje, są zmiany na tle nerwowym, które się nie cofną. Czasami myślę że z taką opieką mama mnie przeżyje. Ja takiej opieki nie będę miała. Coś mnie jednak wstrzymuje przed oddaniem mamy do ośrodka. Poza tym nie ma wiele ofert o ośrodkach, a te o których coś jest to mają fatalne warunki bytowe i przy tym ceny z kosmosu.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~opiekowałam się [2012-01-14 10:11]

To prawda, jest to ekstremalne wyzwanie dla całej rodziny, nawet jeśli kilka osób opiekuje się chorym , zwłaszcza w ostatnim stadium choroby. To jest koszmar . W ostatnim stadium chory bardzo cierpi w skutek złego funkcjonowania organów wewnętrznych, zaniku mięśni, zesztywnienia kończyn , pojawiają się problemy z połykaniem i oddychaniem, odleżyny. Trzeba mieć ogromną siłę fizyczną żeby podołać wyzwaniom higienicznym-chory jest całkowicie bezwładny. Straszne jest patrzenie jak kochana osoba tak cierpi. Jednak myślę, że jeśli tylko można, powinno się chorym opiekować w domu, w środowisku , w którym czuje się bezpiecznie. Oni do końca czują obecność rodziny , każda zmiana powoduje panikę i przerażenie. Zapewnienie tego wszystkiego jest bardzo trudne, podołać temu wyzwaniu może tylko większa ilość osób we współpracy z profesjonalistami. Niestety często jest to niemożliwe z różnych przyczyn także finansowych, leki i artykuły higieniczne, co najmniej 2 razy dziennie zmiana pościeli, bo pieluchy nie zapewniają całkowitej higieny, dieta rujnują finansowo a jeżeli chory ma dodatkowe choroby wymagające leczenia/ a często tak jest one pojawiają się także na skutek długotrwałego leżenia, braku ruchu/ , to koszty opieki są monstrualne. Nie wspominając już o gehennie związanej ze "służbą zdrowia" gdzie załatwienie tylko recepty, czy miliona skierowań i świstków /np. na refundowane częściowo pieluchy/ wymaga ogromnego czasu i zapewnienia choremu opieki w tym czasie. Przynajmniej jeden opiekun musi zrezygnować z pracy zawodowej , pogodzenie pracy i opieki jest niemożliwe. Trauma i obciążenia psychiczne dotykają całą rodzinę a jeśli jeszcze rano musisz iść do odpowiedzialnej pracy i być tam trzeźwym, to ogromne obciążenie. Ta choroba to prawdziwa ścieżka zdrowia dla opiekunów i odbija się na ich zdrowiu fizycznym i psychicznym. Nie każdy to wytrzymuje .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ola [2010-08-29 00:24]

Tylko Dom Opieki
Takiego chorego powinno sie umieścić w specjalnym ośrodku. Tylko w taki sposób można zapewnić godne warunki na te ostatnie lata życia. Rodzina tego nie potrafi.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~Bea [2010-08-30 15:31]

Mozna tylko wspolczuc
Moim 4 znajomym chorzy rodzice (matki) wrecz zrujnowali zycie: jedną z nich zostawil mąż (po 14 latach choroby tesciowej najzwyczajniej przechwycila go dziewczyna, ktora takich problemow nie miala, tesciowa zmarla po kolejnych 5 llatach), od drugiej uciekly dzieci (psychicznie nie wytrzymaly tego, ze ich mama przez 11 lat bardziej zajmowala sie babcia, niz nimi), tciecia stracila prace, kolejna, zgodna ze swoimi (wysokimi) kwalifikacjami znalazla dopiero po 8 latach. Inny znajomy tez zajal sie chora matka, zaniedbal prace,gdy ta zmarla ten podjal prace na zdecydowanie gorszych warunkach, zupelnie niezgodna z kwalifikacjami z finansami 1/4 tego, co dostaja jego koledzy, ktorzy problemow takich nie mieli. Znajomi ci matek swoich nie uratowali, a to co stracili trudne (czasem wrecz niemozliwe) jest juz do odzyskania.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Kalina [2011-09-21 19:46]

Dobre zdanie, że wraz z chorym choruje cała rodzina. Tej choroby nie jest w stanie zrozumieć osoba, która tego nie przeszła. Bardzo ważne jest tu wsparcie opiekuna. Sam sobie nie poradzi!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~toffi-kk [2010-08-30 16:58]

Choroba Alzheimera
Przeszlam przez chorobę Alzheimera z moja ukochaną mamą. Choroba trwała 7 lat mama odeszła 03.11.2009r. Ja zostalam - przychodzi refleksja i wiele pytan dlaczego? Dlaczego tak mało jest pomocy ze strony instytucji,dlaczego rodzina pozostaje z ogromnymi problemami?,dlaczego remontuje się mieszkania ludziom zdrowym a chorzy sa zbywani przez Ośrodki Pomocy Rodzinie i odsyłani z kwitkiem.dlaczego dlaczego..... Pomoc w chorobie i opieke nad chorym zostawia sie rodzinie. Prawdą jest że rodzina zostaje w takich przypadkach sama i radzi sobie sama. Jedni lepiej (gdy mają wsparcie najbliższych) drudzy gorzej.Jam miałam lepiej czaly czas wspierał mnie tylko mąz.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~ja [2010-09-15 11:44]

godność
Bezpośrednia opieka nad chorym jest potrzebna rodzinie i ze względu na stworzenie bliskiej osobie możliwie najlepszych warunków, zapewnienie miłości, a jednocześnie daje poczucie godności. Oddanie chorego do ośrodka jest wielkim ryzykiem. Opieka w tych ośrodkach jest fatalna, trudno wyegzekwować prawidlowe dzialania. Mój wujek był tam pozbawiony wyżywienia, ponieważ nikogo nie obchodziło, że nie pamięta drogi do stołówki. Nikt go nie karmił, zmarł wychudzony jak w Oświęcimiu - prawdopodobnie w rezultacie na śmierć głodową. Prezydent Regan który zachorował na tę chorobę zapomniał wszystkich, ale do żony mówił po imieniu i rozpoznawał ją, podobno. Myślę, że rodziny chorych powinny mieć urzędowe wsparcie - potrzebna jest ustawa aby miały pomoc opiekunek choć trochę odciążających rodzinę, ubezpieczenia - także rentowe i emerytalne, pomoc psychologiczną, wszelkie informacje ułatwiające uzyskanie pomocy nie tylko finansowej ale np. porady jak postepować z chorym, żeby nie tracił szybko kontaktu, jak zmuszać do pobierania leków czy zachowania czystości, jak postepować aby chory był jak najmniej dokuczliwy dla rodziny.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rodzina [2010-09-14 11:20]

alzheime
pieło totalne przezzywa cała rodzina. takiego chorego nalezy oddać do osrodka zamknietego za opłata - emerytura chorego.ci chorzy naogół długo żyja , a rodzina ma zniszczone życie. Moja kuzynka zjmowała sie ojcem ponad 10 lat. On nie wiedział o bozym świecie nic. a jej rodzina ciężko się meczyła. zmarnowane młode lata.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~mm [2010-09-12 10:44]

Od 9 lat
zajmuję się ojcem chorym na tę chorobę.Pilnuję go jak małe dziecko i tak traktuję.Żadnych leków nie chce przyjmować,robi tysiące dziwnych rzeczy,a przede wszystkim NISZCZY wszystko co mu w rękę wpadnie,począwszy od swojej odzieży do pościeli,tapet na ścianie itp.Potrzeby fizjologiczne parę razy załatwił w swoim pokoju,ale jak stanowczo go skrytykowałam na razie mam spokój.Ja uważam,że rodzic nie rodzic z tymi chorymi trzeba postępować konsekwentnie i nie cackać się za bardzo,są jak dzieci,które potrafią wykorzystać uległą osobę.Kocham swojego tatę,czasami mam ochotę "oddać go"ale całym swoim uczciwym życiem nie zasłużył sobie na "poniewierkę".Mam tylko żal do naszych rządzących,że nie ustanowili przepisów,żeby lata opieki nad takimi chorymi zaliczyć do emerytury nie mówiąc już o ubezpieczeniu zdrowotnym.Nie chcę za moją 24 godzinną pracę pieniędzy,choć MOPS mógłby Nas opiekunów zatrudnić ale w rozumieniu prawa jesteśmy rodziną więc mamy opiekować się za darmo, ale niech będzie przynajmniej rozwiązany problem z ubezpieczeniem zdrowotnym.

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~gość [2010-09-04 09:37]

powinno
mieć się możliwość umieszczenia chorej osoby w ośrodku za np. emeryturę lub chorej osoby. Chorej osobie się nie pomoże, a ludzie z tą chorobą oraz z chorobami psychicznymi wykańczają i niszczą rodziny.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
ezze1010 [2010-08-30 16:28]

Rodzinny koszmar
Mam chorych na Alzheimera obydwoje rodziców !!! To koszmar który nie łatwo sobie wyobrazić. Ucieczki, chowanie kluczy, wzywanie policji i straży pożarnej, obsesyjna zazdrość i agresja, omamy wzrokowe i słuchowe. Praktycznie każde z rodziców potrzebuje własnej opiekunki 24- godziny na dobę ... Pampersy, walka o to aby przyjmowali leki, jedli, mycie i ubieranie...Destrukcja własnej rodziny, koszmar dla dzieci i wnuków...Brak ośrodków państwowych a prywatne liczą minimum po 2 tys od osoby ...horror !

odpowiedz

Zobacz w innych serwisach

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska