Nasze hity
AL: Odkryłam, że nawet jeśli jest się z kimś bardzo długo, nie chroni to przed rozbiciem wewnętrznym. Pragnieniami, marzeniami, tęsknotą za miłością superior. Wcześniej czy później myślimy sobie: o Boże, ale byłoby fajnie znowu się zakochać. Jak każdy, mam momenty zwątpienia. Momenty, kiedy ktoś ci się bardzo podoba. Ja się do tego przyznaję. Kwestią jest to, co z tym zrobisz. Można zmienić partnera co kilka lat, żeby poczuć znowu te feromony, tę adrenalinę. Trochę mi jej brakuje, nie będę ukrywać. Dlatego nagrałam płytę i na tej płycie sobie gdzieś odpłynęłam, pofantazjowałam: co by było, gdyby. Poczułam adrenalinę i nie musiałam przy okazji rozstawać się z Johnem. I rujnować wszystkim naokoło życia.
S: Kiedy dokładnie pojawił się pomysł na „Hard Land of Wonder”?
AL: Dwa lata temu. Zaczęło się całkiem niewinnie. Producent naszych płyt Chris Eckman przyłapał mnie, jak stukam sobie nieśmiało w klawisze fortepianu. Spojrzał na moje ręce i powiedział: „Słuchaj, ty masz dłonie pianistki. To twój instrument, spróbuj”. Do tej pory grałam tylko na gitarze akustycznej. Wcześniej jako dziecko chodziłam na lekcje skrzypiec, ale tak naprawdę zawsze marzyłam o pianinie. Tylko że rodziców nie było na nie stać. Poza tym mieszkaliśmy w dwóch pokojach z kuchnią, w 42 metrach we czwórkę, z rodzicami i bratem plus chomiki, papugi i takie tam. Nie było miejsca. Wiele lat później z czystego sentymentu kupiłam stare niemieckie pianino za pierwsze zarobione pieniądze, jeszcze za czasów Varius Manx. Ono nadal stoi w Piotrkowie, ale nikt na nim nie grał. Dopiero zakup prostej elektronicznej klawiatury rok temu za namową Chrisa zadecydował o tym, że w końcu sen z dzieciństwa się spełnił. Obcowanie z nowym instrumentem, odkrywanie go – to wszystko otworzyło mi głowę i zainspirowało.
S: Dlaczego zostałaś jej producentką?
AL: Z początku producentem miał być kto inny. Jeden z moich muzycznych idoli. Uważałam, że to będzie strzał w dziesiątkę, współpraca mojego życia. Tymczasem kompletnie się rozminęliśmy. Paradoksalnie, to doświadczenie pomogło mi podjąć decyzję, że będę produkować ten album sama. Bałam się strasznie. Leciałam samolotem do Londynu i byłam mokra od potu. Miałam spotkać się z sesyjnymi muzykami. Ludźmi, których podziwiałam. I oto oni zgodzili się ze mną współpracować! Jak ja im teraz mam mówić, co mają robić?

bez cenzury
















