Nasze hity
Jest to rodzaj gry z rzeczywistością. Czysto teoretycznie dokonuję pewnych analiz inwestycyjnych, bawię się symulatorami giełdowymi, pochłaniam prasę gospodarczą itd. Natomiast własne pieniądze od jakiegoś czasu rzadko ryzykuję. Był moment, kiedy wydawało mi się, że stałem się wybitnym graczem giełdowym, przez co w ciągu kilku tygodni straciłem równowartość niezłego samochodu. Ale generalnie mam dość rozwinięty zmysł biznesowy, dzięki czemu sam zarządzam swoimi sprawami, bywam również menedżerem Doroty Wellman, którą krępują rozmowy o pieniądzach. Twierdzi, że jestem skuteczny. (śmiech)
Za chwilę inne gwiazdy telewizji ustawią się do ciebie.
Zapraszam serdecznie, moje drzwi są szeroko otwarte.
Jaka duża będzie prowizja?
Dogadamy się. (śmiech) Standard na rynku to 10–20 proc., więc spotkamy się gdzieś pośrodku. To jeden z moich planów B na przyszłość. Gdybym przestał występować w telewizji, chciałbym pomagać innym w karierze, zostać ich agentem. Mogę powiedzieć, że to też mnie kręci.
Po kim odziedziczyłeś duży wzrost?
Wujek był bardzo wysoki. Kiedyś miałem podejrzenia, że zanim się pojawiłem, wpadł do mamy na chwilę. Ojciec miał „tylko” 190 cm. A ja mam różnie: 206, jak wstaję rano szczęśliwy i wyprostowany, lub tylko 204, kiedy przytłacza mnie ciężar obowiązków. (śmiech)

bez cenzury




















