Uważam, że był to fantastyczny okres mojego życia. Poznałem wielu wspaniałych kucharzy, poznawałem tajniki amerykańskiej kuchni. C.I.A. jest specyficzną szkołą kształcącą ludzi z wielu stron świata. Sporo czasu spędziliśmy na dyskusjach o naszych kuchniach narodowych, spotykaliśmy się, gotując nasze przysmaki, często kłócąc się o ich rodowód.
Inspiracją dla dobrej potrawy może być wszystko: piękny, słoneczny dzień, radość ze spotkania z dawno niewidzianymi przyjaciółmi i oczywiście miłość. Tak jak w życiu - dobre uczucia i dobra energia dają dobre efekty. Poza tym w kuchni ważna jest odwaga, zawsze namawiam uczestników moich spotkań do eksperymentowania.
Nasze hity
Wbrew utartym poglądom o naszej kuchni, że jest za tłusta, zbyt kaloryczna i niezdrowa, uważam ją za jedną z najwspanialszych kuchni świata. Nasze wędzonki, kiszonki, potrawy z ryb słodkowodnych, pyszny chleb czy wspaniała wołowina, dziczyzna i wieprzowina są dowodem na to, że nie mamy się czego wstydzić, zasiadając przy wspólnym europejskim stole.
Gdyby musiał Pan zrezygnować z wykonywanego zawodu, czym by się Pan zajął?
Nie wyobrażam sobie zmiany zawodu...
Co Pan robi, gdy nie zajmuje się gotowaniem?
Odpoczywam przy dobrej książce lub w kinie. Najważniejsza dla mnie jest jednak rodzina. Dlatego też każdą wolną chwilę staram się spędzać w gronie najbliższych. Proszę pamiętać, że mamy z żoną "na głowie" czwórkę dzieci i trzy psy, które z czasem stały się pełnoprawnymi członkami rodziny. Poza tym prowadzimy dom otwarty. Często odwiedzają nas przyjaciele. Spotykamy się, dyskutujemy, śmiejemy się.
Czy zgadza się Pan z powszechną w ostatnim czasie opinią, że to upokarzające dla kobiety być panią domu, żoną i matką?
Trzeba o to spytać kobiety, które z nami mieszkają. Wszystko jest kwestią wspólnego pomysłu na życie. Nie ma jednej, udanej recepty. Tak się składa, że u mnie w domu ja gotuję, a żona zajmuje się sprawami remontu domu czy samochodu. Żadne z nas nie czuje się z tego powodu upokorzone.
Czego nie wybaczyłby Pan kobiecie swojego życia?
Gdy myślę o mojej Joannie, nic takiego nie przychodzi mi do głowy.
Sława i popularność to...
To coś zupełnie ulotnego, szybko przychodzi i jeszcze szybciej przemija.
Plany na przyszłość?
Budowa własnego Ośrodka Dokumentacji Dziedzictwa Kulinarnego na mojej działce na Warmii.

bez cenzury










