Waldemar Tkaczyk: Szanujemy każdy gatunek muzyczny. Hiphop również. Nie wyróżniałbym go jednak szczególnie, bo szczerze mówiąc nie pasjonuję się nim. Nie mogę wypowiadać się autorytatywnie. Na pewno od jakiegoś czasu to bardzo modny gatunek. Gatunki muzyczne zyskują popularność falami, w tym momencie popularny jest hiphop, a nie na przykład blues, ale być może za moment zamienią się miejscami.
W. T.: Nie. Ewentualnie, jeśli leci w radiu. G. S.: Słuchamy różnej muzyki i orientujemy się, mamy też okazję spotykać ludzi z różnych kręgów na imprezach, w których bierzemy udział. Hiphop jest specyficznym gatunkiem muzycznym, bo jest elementem całej subkultury, można powiedzieć, że zastąpił rock’n’rolla, hardrocka czy ogólnie pojętą muzykę rockową, która w latach 80. była wyrazem buntu. Dzisiaj młodzi ludzie przemawiają językiem hiphopu, to ich bunt i alternatywa. Ale takie zjawiska subkulturowe niosą ze sobą niestety również zjawiska niefajne.
Nasze hity
W. T.: „Pop” jest bardzo szerokim pojęciem, absolutnie nas taka klasyfikacja nie obraża. Poza tym naprawdę gramy popularne piosenki - świadczy o tym sprzedaż płyt. Wszyscy artyści pragną trafić do jak największej grupy odbiorców, wielu chciałoby być na naszym miejscu. Muzyk nie gra dla siebie, nie pisze do szuflady, chce być oceniany, a najlepiej doceniany. Tak, gramy pop czy pop-rock, jak też można określić naszą muzykę. Jest w niej dużo elementów rocka, część starych numerów była typowo rockowa, ale generalnie to pop. Do kategorii „pop” można wrzucić wszystkie gatunki, które się sprzedają. G. S.: Pop to popkultura. Nasza muzyka jest eklektyczna, ma w sobie elementy rocka, funku, r’n’b, nawet klasyczne. W żadnym razie to określenie nas nie uraża i nie obraża. Sting gra muzykę typowo popową i Depeche Mode również.
Myślałam, że prawdziwych rock’n’rollowców taka klasyfikacja może obrażać...
G. S.: To kwestia nomenklatury, szczególnie dziennikarze lubią takie podziały i szufladki. Oczywiście graliśmy w Skawalkerze, w O.N.A. i to były ostrzejsze brzmienia. Ale to też był element popkultury, tworzonej również przez muzykę alternatywną, czy rockową. Artyści z różnych kręgów lubią deklarować, że nie zależy im na sukcesach komercyjnych. Niech więc rozdają swoje płyty na koncertach i grają je za darmo, bez biletów...
W. T.: Albo najlepiej niech się nie ogłaszają, tylko grają. A publiczność przyjdzie albo nie. To jest showbiznes, nawet jeśli artyści sprzedają płyty z najbardziej zakręconą muzyką.
J. P.: Jeśli ktoś jest właścicielem kancelarii prawnej, a w piwnicy ma perkusję, wtedy nie dziwię się, że mu nie zależy na sukcesie. Inaczej sprawa wygląda, jeśli ma się tylko tę perkusję...
G. S.: Każdy muzyk, nawet najbardziej ambitny i zakręcony, chciałby żyć ze swojej muzyki. My mamy ten przywilej i szczęście, że możemy utrzymywać się z grania. To było nasze marzenie od dziecka, by grać i cieszyć się życiem. I tak już zostanie do końca.

bez cenzury











