Nie lubię jak jest za wygodnie

Zofia Fabjanowska-Micyk / 30.12.2009
SUKCES>
 AAA
S: Przy okazji nagrywania nowej płyty dowiedziałaś się czegoś o sobie?
AL: Na pewno tego, że sprawdzam się w roli szefa. I że jestem bardziej zorganizowana i poukładana, niż myślałam. Do Anglii latałam z takim notesikiem, w którym wszystko skrupulatnie zapisywałam. Małe dziecko w domu skomplikowało nieco sytuację. Nie mogłam zniknąć jednorazowo na dłużej niż trzy noce, bo moja córeczka dostałaby załamania nerwowego. Ja zresztą też nie przestawałabym myśleć o tym, co tam w domu. Wszystko nagrywałam skokami. Musiałam za każdym razem dokładnie wiedzieć, czego oczekuję od ludzi, których angażuję. I o dziwo okazało się, że właśnie ta płyta ze wszystkich, które nagrałam do tej pory, była najłatwiejsza do zrealizowania. Bez względu na to, jak zostanie przyjęta, uważam, że to moje najbardziej kompletne dzieło. W pewnym sensie mój debiut. Po 15 latach wreszcie zadebiutowałam!
S: Przez te 15 lat przeszłaś długą drogę. Muzyka, jaką grałaś z Varius Manx, ma niewiele wspólnego z tym, co robisz teraz. Ale wiele osób nadal zastanawia się, dlaczego odeszłaś z zespołu. Akurat w momencie, kiedy byliście na samym szczycie.

AL: Ja generalnie nie lubię, jak jest za wygodnie. Kiedy osiągam stan bezpiecznej stagnacji, zaczynam się niepokoić. Może w zespole nie wszystko było idealnie, ale sytuacja raczej komfortowa. Piosenki same się pisały, ja tylko dokładałam do nich słowa, śpiewałam i był sukces. Wspaniale, czego chcieć więcej. Tylko że ja co- raz bardziej czułam się w tym układzie jak przypadkowa bohaterka nie swojej bajki.

S: Doszłaś do ściany?

AL: Zauważyłam, że w ogóle w moim życiu ten motyw dochodzenia do ściany się powtarza. Bez niego stałabym nadal w miejscu. Po rozstaniu z Varius Manx wyjechałam do Londynu. W sumie w Londynie powstały dwa moje pierwsze solowe projekty, przy trzecim krążku straciłam już parę i siłę. Szukałam kogoś ciekawego do współpracy. Znowu syndrom ściany. I znowu mnie ta ściana uratowała, bo znalazłam w niej całkiem nowe drzwi. Za nimi stał John.

S: Wasza współpraca, a potem wiadomość o tym, że jesteście razem, wywołała wiele zamieszania. Pokazaliście się nago na okładce jednego z pism. To był szok!

AL: Ludzie z mojego kręgu – ówczesny menedżer, osoby z firmy fonograficznej – byli autentycznie zaskoczeni, że chcemy razem pracować. Pytali, dlaczego akurat z nim, a nie z kimś młodszym, kto jest akurat na szczycie. Z kolei w środowisku Johna mówiło się, że zdradził samego siebie, swoich fanów. Plama na honorze. Jak wyszło na jaw, że jesteśmy razem, było jeszcze gorzej. Wkurzyliśmy się. Chyba stąd ta decyzja. Myśleliśmy: nikt nie będzie nam mówić, co mamy robić! Pokażemy, że nie mamy nic do ukrycia. Prosty i wymowny komunikat, że się nie wstydzimy. Będziemy razem nagrywać, mieszkać, nic wam do tego.

1 2 3 4 5 z 5 następna
oceń
0
1
Podziel się



Polecamy w innych serwisach

Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~amika [2010-02-11 04:26]

powodzenia Anita
trzymamy kciuki za ciebie, moze sie uda cos zdzialac na wyspach, ale zagraj tez po polsku

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~f-nka [2010-02-06 22:05]

Lipnicka jest zdolna
powinna napisać i zaśpiewać coś po polsku.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ajn [2010-02-06 18:20]

mąj twórczych
co ona teraz w młynie pracuje?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ewelina [2010-02-01 21:10]

gratuluję i trzymam kciuki
płyta jest cudna, gratuluję i życzę samych sukcesów.....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Barbara [2009-12-30 15:43]

nie pokazuj z tym starym dziadem kobieto
kariery nie zrobilas,zrobil ci?dziecko i cicho

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Ricky [2009-12-30 15:16]

Cień samca
Ten Gach na zdjęciu u jej boku ledwie się trzyma na nogach.Ona go wykończy jeszcze przed wyjazdem do Londynu.

odpowiedz

Zobacz w innych serwisach

miejsce #19