Nasze hity
AL: Ja generalnie nie lubię, jak jest za wygodnie. Kiedy osiągam stan bezpiecznej stagnacji, zaczynam się niepokoić. Może w zespole nie wszystko było idealnie, ale sytuacja raczej komfortowa. Piosenki same się pisały, ja tylko dokładałam do nich słowa, śpiewałam i był sukces. Wspaniale, czego chcieć więcej. Tylko że ja co- raz bardziej czułam się w tym układzie jak przypadkowa bohaterka nie swojej bajki.
S: Doszłaś do ściany?
AL: Zauważyłam, że w ogóle w moim życiu ten motyw dochodzenia do ściany się powtarza. Bez niego stałabym nadal w miejscu. Po rozstaniu z Varius Manx wyjechałam do Londynu. W sumie w Londynie powstały dwa moje pierwsze solowe projekty, przy trzecim krążku straciłam już parę i siłę. Szukałam kogoś ciekawego do współpracy. Znowu syndrom ściany. I znowu mnie ta ściana uratowała, bo znalazłam w niej całkiem nowe drzwi. Za nimi stał John.
S: Wasza współpraca, a potem wiadomość o tym, że jesteście razem, wywołała wiele zamieszania. Pokazaliście się nago na okładce jednego z pism. To był szok!
AL: Ludzie z mojego kręgu – ówczesny menedżer, osoby z firmy fonograficznej – byli autentycznie zaskoczeni, że chcemy razem pracować. Pytali, dlaczego akurat z nim, a nie z kimś młodszym, kto jest akurat na szczycie. Z kolei w środowisku Johna mówiło się, że zdradził samego siebie, swoich fanów. Plama na honorze. Jak wyszło na jaw, że jesteśmy razem, było jeszcze gorzej. Wkurzyliśmy się. Chyba stąd ta decyzja. Myśleliśmy: nikt nie będzie nam mówić, co mamy robić! Pokażemy, że nie mamy nic do ukrycia. Prosty i wymowny komunikat, że się nie wstydzimy. Będziemy razem nagrywać, mieszkać, nic wam do tego.

bez cenzury
















