Kombii - powrót w wielkim stylu

Joanna Stanisławska / 26.06.2006
 AAA
Mają Panowie to szczęście, że odnoszą sukces od 30 lat. Jak się utrzymać na topie przez tyle lat?
W. T.: Nie ma gotowej recepty. Wszystko rodzi się w nas, w danym momencie robimy to, co uważamy za stosowne, najlepiej jak umiemy. A że to się sprawdza, to znaczy, że jesteśmy autentyczni i trafiamy do ludzi.
G. S.: To zabrzmi jak oczywistość, ale naprawdę nie robimy nic specjalnego. Nie mamy mega marketingu w głowie. Niektórzy myślą, że jesteśmy grupą cwaniaków, którzy mają patent, foremkę, lata mijają, a im i tak zawsze wychodzi. Wydaje nam się, że robiąc swoje przeboje, jesteśmy w danym momencie autentyczni, wkładamy w nie całe serce, głowę, doświadczenie. Nie ma w tym żadnego kombi-nowania. Gramy tylko własne utwory, które napisaliśmy w większości sami. Nie mamy żadnego czarodziejskiego zaklęcia. Na pewno jest to też kwestia doświadczenia, na pewno wiemy, czego nie robić. Być może mamy dziecinno-naiwny stosunek do świata, ale zawsze wierzymy, że nam się uda.
Mogliby Panowie udzielać rad młodym muzykom i wykonawcom...
W. T.: Czasami udzielamy takich rad, ale potem mamy wrogów. Na ogół mówię raczej, czego nie robić.

J. P.: Jest dużo młodych, zdolnych kapel, jak Sistars, Monika Brodka. Ci młodzi wykonawcy udowodnili, że można robić dobrą muzykę. Ale na polskim rynku muzycznym jest też kupa złomu, który czeka na to, by stać się mercedesem. Nie ma patentu na zrobienie kariery. Trzeba ćwiczyć, poznać historię muzyki i dużo słuchać. Wielu z tych młodych ludzi niestety nie zna podstawowych nazwisk z historii muzyki.

G. S.: Jesteśmy od 30 lat w branży, mamy doświadczenie i zupełnie inną perspektywę. Zespołowi X czy piosenkarce Z wydaje się, że jest teraz numer 1, że świat oszalał, bo jest na okładkach wszystkich pism. My przeżyliśmy dziesiątki, a nawet setki takich karier, ludzi, o których nikt już dzisiaj nie pamięta.

Co robić, by kariera nie była chwilowa, by nie odejść w niepamięć?
G. S.: Dla nas podstawową rzeczą jest przyjaźń. Bardzo dbamy o siebie, możemy na sobie polegać w sprawach zasadniczych. Co prawda, kiedy po trasie wracamy do domu, nie umawiamy się następnego dnia na kolację, a raczej odpoczywamy od siebie. Ale trzymamy się razem od wielu lat i dzięki temu oparliśmy się wszelkim zawirowaniom. Żaden z nas nie poszedł w innym kierunku, nie zaczął robić czegoś innego, nie zostaliśmy solistami...

To wspaniałe, bo wydaje się, że świat showbiznesu nie jest sprzyjającym środowiskiem dla rozwoju przyjaźni...
W. T.: Światem rządzi pieniądz, nic się nie zmienia od tysięcy lat. A to, jak ktoś reaguje na sukces zależy od charakteru. Zdarza się, że ludziom uderza woda sodowa do głowy, zmieniają się. Niektórzy po prostu nie wytrzymują presji sukcesu. Nam udało się przetrwać w świecie showbiznesu. Na topie nie jest się przez cały czas, bywają bolesne spadki popularności. Teraz udało nam się nagrać bardzo dobrą płytę, która świetnie się sprzedaje, można powiedzieć, że w tym momencie jesteśmy na szczycie. Ale w ciągu 30 lat naszej kariery były różne momenty, raz byliśmy na górze, raz na dole. Trzeba mieć dobrą perspektywę, trzeźwo patrzeć na siebie, nie zrażać się spadkami popularności, dołkami, ale też nie popadać w euforię. Wokaliści, którzy w zespole naturalnie są na pierwszym planie, często decydują się na karierę solową pod wpływem życzliwych, którzy powtarzają im, że są najlepsi, powinni działać na własną rękę, bo reszta zespołu to palanty. To psychologia - ludzie zawsze wierzą, kiedy się ich chwali. A potem ponoszą klęskę. Nam się udało, bo jesteśmy na takie rzeczy odporni.

G. S.: Mogę powiedzieć oficjalnie, że pieniędzmi dzielimy się po równo. Wbrew pozorom to bardzo istotna sprawa, w zespołach często powstają podziały na tle nierównego podziału kasy. U nas wszystko odbywa się w sposób naturalny, żaden z nas się nie wywyższa. Oczywiście na mnie jako frontmanie skupia się duża część uwagi, ale finansowo nic z tego nie wynika. Taki układ gwarantuje zdrowe relacje w zespole.

J. P.: Kiedy reaktywowaliśmy zespół Kombii, spotkaliśmy się we trzech i podjęliśmy wspólną decyzję. Razem stwierdziliśmy, że to robimy. A to czy ktoś śpiewa, gra na gitarze czy na flecie nie ma znaczenia. Na pewno ten, kto gra na flecie ma mniej do noszenia (śmiech).

W. T.: To są głupie podziały, ale one są w zespołach. Większość kapel, które się rozpadły, rozpadło się z powodu kasy.
1 2 3 4 5 6 z 6 następna
oceń
0
0
Podziel się



Galerie

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~brodaty [2008-10-01 11:10]

starsi
a więc bardziej dojrzali, to może być uczta dla ucha. Zobaczymy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~estazolan [2007-09-12 18:17]

fanka
Uwielbiam ten zespol.Slucham go od dwudziestu lat z zaciekawieniem.Piosenki mnie bardzo relaksuja.Zycze im duzo zdrowia i sukcesow

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Emilia [2006-07-02 10:17]

Tak 3mać!!
Kombi to super zespół-min dzięki nim 'muzyka łączy pokolenia'!! Dla Skawińskiego czas się zatrzymał-jak on to robi że jest wiecznie młody?:))

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kl [2006-07-01 18:54]

Juz czas aby dali sobie spokój. Nie znam obecnie osoby która chciałaby
kupis ich płyte

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mila [2006-07-01 18:30]

Brawo Kombi !
Słodkiego, miłego życia. Fajny zespół. Lubię posłuchać ich piosenek.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~dziękuję [2006-07-01 10:23]

Nie mogę :/
To całe Kombii dałoby sobie już siana ... Przeterminowali się już dawno, a jeszcze się pchają po pieniądze :| Bezczelność jakich mało - zamiast dać szansę młodym, świeżym artystom to wolą zajmować miejsce. Krótko - NIE CIERPIĘ KOMBII I ICH PIOSENEK

odpowiedz

miejsce #17
Izabella Miko AKTORKA