fot. mwmedia
Między innymi grasz w filmie „Och, Karol”. Jak minął pierwszy dzień na planie?
Bardzo dobrze! Tak się złożyło, że zaczęliśmy od dość trudnych moich scen z Piotrem Adamczykiem, ale oboje sobie dzielnie z tym poradziliśmy (śmiech). Na razie nie mogę za wiele zdradzać, ale jedno powiem - atmosfera jest bardzo przyjemna. Ale chyba możesz już coś więcej powiedzieć o swojej bohaterce? Ma na imię Ada i jest kelnerką. Jest ostatnią na liście podbojów tytułowego Karola... Adrianna pojawia się w momencie, kiedy cała prawda o związkach Karola wychodzi na jaw. Gdy główny bohater ma już dosyć wszystkich kobiet, z którymi się wiązał. Nowa dziewczyna ma być jego wybawieniem i lekiem na całe zło. Karol snuje z nią ciekawe plany na przyszłość.
Z pracy przenieśmy się znów bliżej wakacji. Trafił ci się wyjazd, który potoczył się inaczej niż zakładałaś?
Pamiętam jak pojechaliśmy z mężem do Chin i zastaliśmy strasznie brzydką pogodę. Nie dało się nic zwiedzać. Lało jak z cebra i co tu w takiej sytuacji robić? Byliśmy kompletnie tym zaskoczeni, ale przecież nie zrezygnujemy z wyprawy! I tak od zera zorganizowaliśmy sobie wylot i zwiedzanie Kambodży. Mieliśmy z tym trochę nerwów, ale największą radością i satysfakcją było to, że szybko udało nam się zupełnie zmienić plany i miejsce pobytu. I trzeba przyznać, że później takie zwroty akcji wspomina się najmilej i z uśmiechem. Rozczarowałaś się kiedyś miejscem, w które się udałaś? Nie, ponieważ ja się nie nastawiam i przyjmuję wszystko z dobrodziejstwem inwentarza (śmiech). Nigdy nie staram się wyobrazić sobie w jakiś niesamowity sposób miejsca, do którego jadę. Oczywiście czytam przewodniki, jestem zorientowana, ale jestem też otwarta na nowy kraj i kulturę.
POLECAMY: 15. URODZINY WIRTUALNEJ POLSKI! GWIAZDY SKŁADAJĄ NAM ŻYCZENIA




















