Nie lubię jak jest za wygodnie

Zofia Fabjanowska-Micyk / 30.12.2009
SUKCES>
 AAA
Nie lubię jak jest za wygodnie fot. PAP
Do życia potrzebuje fermentu, czegoś bolesnego. Stagnacja, wesołe klimaty jej nie inspirują. Nagrała najnowszą płytę, by trochę sobie pofantazjować, a przy okazji… nie rozstawać się z Johnem. Anita Lipnicka ciągle wierzy w swój związek wysokiego ryzyka. I emigruje. Rozmowę przeprowadziła Zofia Fabjanowska-Micyk. W wywiadzie Anita Lipnicka opowiedziała między innymi, jakie zmiany spowodowało pojawienie się dziecka w jej życiu.
ROZMAWIAŁA ZOFIA FABJANOWSKA-MICYK SUKCES: Dlaczego nagrałaś płytę bez Johna?
Anita Lipnicka: Nie tak do końca bez niego. John był świadkiem moich mąk twórczych, dopingował mnie. Jego obecność była niezwykle istotna. Napisał też jeden refren. To znaczy, ja go sobie od niego pożyczyłam, czy raczej podkradłam. Coś sobie grał i nucił, słowa bardzo mi się spodobały. Spytałam, czy mogę je wykorzystać. Usłyszałam: „Bierz, mnie się to do niczego nie przyda”. Chodzi o piosenkę „Car Door”, która promuje całą płytę. Jeśli zerkniesz na okładkę, przy tym utworze znajdziesz nazwisko John Porter.

S: Ale nie śpiewa. On nie chciał, czy ty nie chciałaś?

AL: Żyliśmy w bardzo symbiotycznym związku: w pracy razem, w domu razem. Kiedy doszło do tego jeszcze dziecko, zrobiło się naprawdę ciasno. Chyba każde z nas poczuło, że musi w tym układzie poszukać siebie. Musieliśmy tylko zadecydować, kto pierwszy nagra coś solowego. Akcja typu „robienie płyty” to wyczerpujące doświadczenie, w naszym przypadku także poważne przedsięwzięcie logistyczne. Jak któreś z nas znika do studia, to druga osoba musi przejąć odpowiedzialność za dom. Ja pierwsza miałam bardzo dokładną wizję tego, co chcę zrobić. Postanowiliśmy wspólnie, że najpierw ja wydam swoją płytę, a potem się zamienimy rolami.

S: Kiedy spotykają się dwie artystyczne dusze, to zawsze iskrzy, ktoś musi ustąpić, poświęcić się dla drugiej strony. Myślałaś o tym?

AL: Ja zawsze wiązałam się z muzykami, z ludźmi z branży. Był nawet taki moment, kiedy powiedziałam sobie: dość! Teraz będę miała jakiegoś statecznego partnera. Prawnika albo lekarza. Albo najlepiej psychologa, żeby znał odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania, specjalistę od rozwiązywania zagadek życiowych. Ale okazało się, że nikt „normalny” jakoś nie nadawał ze mną na tych samych falach. Związek z Johnem to związek wysokiego ryzyka. Ludzie zwykle wracają z pracy, zamykają za sobą drzwi i są w domu. Jak my nagrywaliśmy wspólnie płyty, to nie rozmawialiśmy o niczym innym poza pracą. Nie było miejsca na zdrowe gadanie o życiu, związku.

1 2 3 4 5 z 5 następna
oceń
0
1
Podziel się



Polecamy w innych serwisach

Galerie

Opinie (7)

Ocena: 0 [0]
~amika [2010-02-11 04:26]

powodzenia Anita
trzymamy kciuki za ciebie, moze sie uda cos zdzialac na wyspach, ale zagraj tez po polsku

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~f-nka [2010-02-06 22:05]

Lipnicka jest zdolna
powinna napisać i zaśpiewać coś po polsku.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ajn [2010-02-06 18:20]

mąj twórczych
co ona teraz w młynie pracuje?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ewelina [2010-02-01 21:10]

gratuluję i trzymam kciuki
płyta jest cudna, gratuluję i życzę samych sukcesów.....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Barbara [2009-12-30 15:43]

nie pokazuj z tym starym dziadem kobieto
kariery nie zrobilas,zrobil ci?dziecko i cicho

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Ricky [2009-12-30 15:16]

Cień samca
Ten Gach na zdjęciu u jej boku ledwie się trzyma na nogach.Ona go wykończy jeszcze przed wyjazdem do Londynu.

odpowiedz

Zobacz w innych serwisach

miejsce #1
Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska